Prosta droga do piekła – wywiad z Maciejem Zieniem

„Moje archiwum zostało wyrzucone na śmietnik, metki spalone, maszyny sprzedane, a materiały, które zbierałem przez lata wyprzedane za grosze” – mówi Maciej Zień. Projektant w rozmowie z Michałem Zaczyńskim po raz pierwszy opowiada o kulisach wojny z inwestorem.

Zarząd spółki Zień oskarża Macieja Zienia o włamanie i malwersacje, Maciej Zień zarzuca spółce kłamstwo. W tle policja, publiczne awantury, zamykanie sklepów, wyjazd do Brazylii. O co w tym chodzi?
Po prostu: okazałem się zbyt łatwowierny. Poznałem przyszłego wspólnika i mu zaufałem. Uwierzyłem, że jako właściciel dużego przedsiębiorstwa może być wiarygodnym inwestorem, który jest w stanie poprowadzić moją firmę w dobrym kierunku. Niestety, wkrótce zaczął mnie wykańczać psychicznie. No i wysiadłem. Baterie mi się rozładowały. Już nie byłem w stanie robić nic twórczego.

Ale to chyba nie stało się to z dnia na dzień?
Stopniowo. Długo wierzyłem, że się nie dam, że dam radę. Że najważniejsze, by wspólnik dobrze zarządzał. A on tymczasem chciał pobrylować w świetle jupiterów.

Zawieszasz działalność czy firma będzie dalej funkcjonować?
Nie wiem, bo zostałem zwolniony ze stanowiska projektanta.

A podpisałeś dokument, że przestajesz być właścicielem firmy i mieć prawo do jej nazwy? Wielu projektantów na Zachodzie jeszcze w latach 90. tak zrobiło, zachowując tylko posadę dyrektora artystycznego. Z której ich po jakimś czasie zwolniono. To ten przypadek?
Możliwe. Tylko mam to szczęście, że ktoś może używać mojego nazwiska, ale imienia już nie. Ja jestem Maciejem Zieniem, a nie Zieniem. Mogę też projektować za granicą, jeśli prawo polskie nie pozwoli mi projektować tutaj.

A jest taka groźba?
Nie wiem, na razie jestem na etapie konsultacji z prawnikami, czytania i sprawdzania dokumentów. Zrozum: zaufałem obcej osobie, która przejęła prowadzenie moich finansów. Wydawało mi się, że gdy ktoś prowadzi mój biznes, to ja nie jestem już za niego odpowiedzialny, tylko mogę zająć się projektowaniem. A to gówno prawda. Nie znam dobrze prawa i teraz ponoszę tego konsekwencje.

Kiedy poznałeś tego inwestora?
Prywatnie – półtora roku temu.

Według danych z KRS-u zawodowo związaliście się dopiero we wrześniu ubiegłego roku, kiedy został wspólnikiem.
Tak jest.

Wcześniej te udziały należały do W Investments…
O nich nie będę rozmawiać.

Co ci obiecywał nowy wspólnik?
Złote góry. Żebym się nie martwił finansami, bo to „od teraz już nie mój problem”, tylko tworzeniem kolekcji. Gdy słyszysz coś takiego jako projektant, to myślisz, że jesteś w niebie. A okazało się, że to prosta droga do piekła.

Ale początkowo przynajmniej wszystko szło dobrze? Otwieraliście razem sklepy…
Nie, salon w Galerii Mokotów był właśnie otwierany, ten przy Mokotowskiej także istniał. Przyszedł na gotowe.

Niczego nie zrobiliście razem?
Owszem, pracowaliśmy nad ekspansją linii Zień’a’Porter. Było nią spore zainteresowanie, ale w zasadzie na krótko przed podpisaniem ważnych kontraktów zostałem wyrzucony z własnej firmy, więc niczego nie mogłem sfinalizować, choć w końcowym etapie wpakowałem w firmę mnóstwo własnych oszczędności. Mieliśmy też razem wskrzesić Zień Home. Ale poddałem się, kiedy wspólnik podsunął mi umowę, wg której miałbym jedynie 10% udziałów. Choć dotychczas miałem 60%. Nie podpisałem. Bo jeśli mam mieć takiego biznes partnera i zastanawiać się, czy na następnym spotkaniu rady nadzorczej mnie nie ochrzani, albo mi wykręci jakiś numer, to dziękuję bardzo. To nie dla mnie.

W oświadczeniu napisałeś, że ci nie płacono.
Zgadza się, nie miałem wypłacanych pieniędzy. W różnych okresach. Nie oddano mi też pieniędzy, które zainwestowałem w wyjazd do Los Angeles albo w wyjazd mój i Anety Kręglickiej do Paryża. Nagle zorientowałem się, że to ja zacząłem inwestować w firmę, choć to przecież mój wspólnik do tego się zobowiązał. Niestety, długo nie zaglądałem w stan konta…

I co teraz?
Próbowałem się dostać do biura po dokumenty, które przecież powinny być w siedzibie firmy. Ale ich w niej nie było.

Napisali, że przyszedłeś po pieniądze i sukienki.
Poszedłem po swoje prywatne rzeczy, na przykład aparaty fotograficzne. Niestety, zostałem zamknięty we własnym sklepie, wezwano policję…

Czyli masz zakaz wstępu do własnej firmy. Próbowałeś wejść tam znowu?
Nie. Bo jak to sobie wyobrażasz? Iść i błagać, by wpuszczono mnie do własnego sklepu? Jeśli masz choć trochę honoru, to będziesz siedział w domu, ryczał, pił wino, ale tego nie zrobisz. To kwestia godności. Zwłaszcza, że wspólnik robi wszystko, by mi zaszkodzić.

Ale tym samym szkodzi i sobie. Żadna ze stron nie czerpie korzyści z tej awantury.
I oto mu chodzi. W myśl hasła „ja stracę, ale ty też stracisz”. Taka mentalność.

A co z twoimi rzeczami?
Moje archiwum zostało wyrzucone na śmietnik, metki spalone, maszyny sprzedane, materiały, które zbierałem przez lata wyprzedane za grosze…

Wiesz komu?
Nie.

Może mógłbyś je odzyskać?
Teraz nie mam na to siły. Zresztą najbardziej zależy mi na rysunkach, które rysowałem od dzieciństwa. Niestety, do rzeczy prywatnych też nie mam dostępu. Moja mama także ich nie dostała. Gdy przyszła do butiku odebrać moje rzeczy, dano jej dwa kartony jakiś śmieci, starych długopisów. Popłakała się. Nawet nie pozwolili jej wejść do środka. – Tylko tyle po moim synu zostawiliście? – spytała, a oni uśmiechnęli się i zamknęli drzwi.

Nie miałeś tam zaprzyjaźnionych ludzi?
Jak się okazuje, nie.

Mówiono, że od dawna planowałeś wyjazd z Polski.
Nieprawda.

Że przygotowywałeś się…
Jak do każdego wyjazdu na wakacje.

Ale też z takim planem, by rzucić firmę.
Absolutnie nie.

Jednak trudno byłoby jej funkcjonować, gdybyś na stałe mieszkał w Brazylii.
Nieprawda. Moja praca to projektowanie, które i tak robię komputerowo, a cała firma jest skomputeryzowana. Mogła więc świetnie prosperować. Zresztą wcześniej wszystko dobrze funkcjonowało.

Tyle, że budowanie sieci dystrybucji jest drogie. Salon przy Mokotowskiej miał ponad 500 metrów, sklep w Galerii Mokotów, jednej z najdroższych w Polsce, to też przecież majątek. Same te dwa sklepy to minimum sto tysięcy złotych czynszu miesięcznie. Byłeś w stanie sprzedać tyle ubrań, by na nie zarobić?
To, czy coś jest drogie, zależy o perspektyw i możliwości. Moim zdaniem mogłem świetnie utrzymać własną firmę. Ale zaczęło się sypać. Przeinwestowanie w niektóre produkty i niektóre linie, zmuszanie mnie do podjęcia dziwnych ruchów i narastająca, coraz koszmarniejsza atmosfera w firmie, w której ludzie przestali chcieć pracować.

Przeinwestowanie? Co masz na myśli?
Złe gospodarowanie – moim zdaniem – spółką. Mój wspólnik zmienił załogę, zwolnił moich ludzi, w tym mojego księgowego, robił non stop audyty po kilkanaście tysięcy, tłumacząc, że to bardzo potrzebne…

Co będziesz teraz robił?
Malował, robił zdjęcia… Życie nie kończy się na pięciu sklepach. Musze odpocząć. Poznałem miłość swojego życia. I to w kraju, który jest na tyle tolerancyjny, że uznaje naszą relację za legalną, dzięki czemu jestem w związku małżeńskim, o czym nigdy nawet nie marzyłem. Nie jestem więc osobą nieszczęśliwą. Tylko projekt „moda” będę musiał sam, gdzieś kiedyś – nie wiem jeszcze kiedy – zacząć na nowo. Ale najpierw wszystko musi się uspokoić, a prawnicy – dojść do porozumienia, bym uzyskał to, co mi się należy.

  • 4weloveit

    To przykre, jak media wpłynęły na reputację tak szanowanego i wielkiego projektanta jakim jest Maciej Zień. I to, jak wspólnicy go potraktowali. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i za jakiś czas znów zobaczymy piękne kreacje tego projektanta na pokazach!

  • wkradł się chochlik – nie ‚jakiś śmieci’ tylko jakiCHś :)
    Ciekawe, jak się sprawa dalej potoczy. Każdy kij ma dwa końce, ale w tej sytuacji jestem zdecydowanie bardziej skłonna uwierzyć panu Zieniowi. Pomijając sporną kwestię estetyki jego projektów, mam nadzieję, że cały ten ambaras zakończy się pomyślnie.

  • Pingback: co polecam, czyli w sieci #3()

ZobaczSchowaj komentarze

Kate Moss w kampanii Reserved, Chiara Ferragni razem z Local Heroes i polski „Vogue”: tak wyglądał 2017 rok w polskiej modzie

Rok 2017 powoli dobiega końca, dlatego czas najwyższy, aby jeszcze na chwilę spojrzeć wstecz i podsumować co działo się w naszej, polskiej branży modowej, ponieważ działo się dużo. Nasi projektanci, marki i nie tylko naprawdę pokazali na co ich stać, dlatego naprawdę należy im się duży kieliszek szampana podczas sylwestrowej zabawy, ale zanim to nastąpi, my przypomnimy kilka z największych sukcesów minionych 12 miesięcy.

Rok 2017 zaczął się z przytupem, a wszystko za sprawą Maffashion, czyli Julii Kuczyńskiej, która została okrzyknięta najbardziej wpływową blogerką na świecie. Tym samym wyprzedziła takie nazwiska jak Chiara Ferragni, Negin Mirsalehi czy Aimee Song, które są na samym szczycie w świecie influencerów. Przypomnimy, że sukces Julki opierał się na generowaniu dochodu, a ekwiwalent reklamowy z jej postów w 2016, które były brane pod uwagę podczas tworzenia rankingu, wyniósł zawrotną sumę 64,8 milionów dolarów.

Jeśli mielibyśmy podać jedną markę, która w 2017 roku nie schodziła z naszych ust, to bez wątpienia byłaby to Reserved. Po pierwsze, otworzyła ona swój pierwszy flagowy sklep w Wielkiej Brytanii, i to na prestiżowej Oxford Street, a po drugie w najnowszej kampanii polskiej marki pojawiła się legenda modelingu oraz prawdziwa ikona, czyli Kate Moss.

Reserved nie było jednak jedyną marką, która może pochwalić się sukcesami „w wielkim świecie”. Misbhv kontynuuje swój podbój rynku streetwearu, a ich projekty coraz częściej stanowią czołowy element stylizacji gwiazd z pierwszych stron gazet, w tym sióstr Belli i Gigi Hadid. Starsza z nich, czyli Gigi, w 2017 roku doceniła również innego, polskiego projektanta – Krzysztofa Stróżynę, którego projekty nosiła niemal całe lato. A blogerki na całym świecie zachwycały się romantycznymi i pięknymi kreacjami od Magdy Butrym, która rośnie na jedną z najlepszych, rodzimych projektantek.

Gosia Baczyńska również znalazła się w gronie projektantów, którym dane było stworzyć kreację dla wyjątkowej osoby. Wyjątkowej, ponieważ należy ona do rodziny królewskiej i jest nią sama Kate Middleton, która podczas wizyty w Polsce, pojawiła się w śnieżno białej sukience projektu Gosi.

W naszym podsumowaniu nie moglibyśmy również nie wspomnieć o Local Heroes, czyli pierwszą, polską marką, która nawiązała współpracę z Chiarą Ferragni. Kolekcja zaprojektowana przez Local Heroes, w skład której weszły kurtki puchowe i kolorowe skarpetki, była w sprzedaży w ograniczonej ilości produktów na stronie Chiary, a marka po raz kolejny udowodniła, że dzięki „girl power” może zdziałać naprawdę dużo.

Poza tym, 2017 rok był ważną datą dla jednego z najlepszych duetów w świecie polskiej mody, czyli Paprocki & Brzozowski. Kilka miesięcy temu, świętowali oni swoje 17-lecie pracy i zrobili to w dość nietypowy sposób. Zamiast organizować pokaz kolekcji, postawili oni na prezentację w warszawskiej Zachęcie, gdzie oprócz zjawiskowych kreacji, mogliśmy zobaczyć efekty zdjęciowe z największymi muzami duetu.

Nie moglibyśmy również zapomnieć o wiadomości, którą przez kilka tygodni żyli wszyscy, nawet te osoby, które nie śledzą na bieżąco świata mody. Mowa tutaj o nadejściu polskiej edycji „Vogue’a”, której debiut zbliża się coraz większymi krokami, a nasza ciekawość jest coraz większa!

Czekamy na to co przyniesie 2018 rok!

ZobaczSchowaj komentarze

Majówka 2018: Domowe SPA - pomoże zregenerować ciało i poprawi nastrój

Jo Malone London

Świeca zapachowa
259 zł

Ministerstwo Dobrego Mydła

Odżywczy peeling cukrowy
38 zł

Erborian

Maseczka do ust
89 zł

Dr. Jart+

Maseczka ujędrniająca
43 zł

Peggy Sage

Rękawica do kąpieli
35 zł

Ministerstwo dobrego mydła

Musująca kula do kąpieli
5,50 zł
Dzielimy się osobistymi przemyśleniami na temat mody, drobnych potknięć i wielkich gaf, małych sukcesów i spektakularnych zwycięstw osobistości tworzących świat wybiegów. Przedstawiamy własne opinie. Dajemy komentarz do aktualnych sytuacji. Poszukujemy ciekawych tematów, śledząc z uwagą bieżące wydarzenia i mając w pamięci historie ze świata mody. Nie pozostajemy obojętni wobec zmian. Bogaci w doświadczenie branżowe, tworzymy treści jakościowe z interesujących wątków. Prezentujemy nasz punkt widzenia, ale też skłaniamy do refleksji. Nigdy nie zamykamy tematu w sposób oczywisty. Zabiegamy o zachowanie marginesu wolności w treściach, gdyż cenimy różnorodność opinii i świadome, indywidualne postrzeganie mody.
Drogi użytkowniku/użytkowniczko!
Dziękujemy za zaufanie i zainteresowanie serwisem fashionpost.pl :)

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji o ochronie danych osobowych (RODO) prosimy o akceptację subskrypcji.

Po naszej stronie leży ciągłe dbanie o Twoje zadowolenie z użytkowania serwisu. Jeżeli otrzymujesz od nas informację, to oznacza, że nadal nie będziemy wysyłać SPAMu ani udostępniać Twoich danych innym podmiotom (poza tymi, z których usług korzystamy do realizacji procesu wysyłki naszego Newslettera).
Możesz w dowolnym momencie zrezygnować z naszego Newslettera, usunąć konto i zablokować wiadomości od nas. Mamy jednak nadzieję że chcesz zostać z nami!

O zmianach związanych z RODO – kto, co i dlaczego?

Potwierdzając swój adres e-mail za pomocą poniższego przycisku (linku) wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez administratora serwisu fashionpost.pl w celach: marketingu bezpośredniego dotyczącego własnych produktów i usług. Osoba, której dane dotyczą, ma prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem. Dane w tym celu przetwarzane będą na podstawie art. 6 ust. 1 lit. a) Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO). Dane będą przechowywane do momentu wycofania zgodny na ich przetwarzanie.

W celu realizacji uprawnień, prosimy wysłać wiadomośc e-mail pod adres kontakt@fashionpost.pl

Twoje dane (imię/pseudonim i adres e-mail) mogą być przekazywane do podmiotów zewnętrznych, również mających siedzibę poza terytorium Unii Europejskiej w celu realizacji usług (np. wysyłka Newslettera).
W każdej chwili możesz wypisać się z listy klikając w link rezygnacji.

EU General Data Protection Regulation
25 maja 2018 wchodzi w życie RODO, czyli General Data Protection Regulation (GDPR).
Szczegółowe informacje na ten temat znajdziesz tutaj

Potrzebujemy Twojej zgody, jeśli chcesz korzystać z naszego serwisu również po 25 maja 2018 roku.
Wyraź zgodę, klikając przycisk poniżej

Instalowanie plików cookies na Twoich urządzeniach i dostęp do tych plików

Serwis fashionpost.pl wykorzystuje technologie plików cookies, które służą do zbierania i przetwarzania danych osobowych oraz danych eksploatacyjnych. Dzięki temu jesteśmy w stanie personalizować udostępniane treści i reklamy oraz analizować ruch na naszym serwisie.
Dzięki plikom cookie stale poprawiamy jakość naszych treści. Zapewniamy Ci także lepszą obsługę, ponieważ widzisz tylko to, co leży w kręgu Twoich zainteresowań.
Nam natomiast pliki cookies umożliwiają złożone badania i analizę zainteresowania publikowanymi przez nas materiałami, przez co jesteśmy w stanie stale zapewniać wszystkim użytkownikom najwyższą jakość.

Zobacz naszą politykę prywatności