Top Model odcinek 1: Jezus, pływaczka i zraniony chłopak

Zaczęło się! Szósta edycja „Top Model” ruszyła. Pierwszy odcinek tradycyjnie pokazał nam kulisy castingów. Nie brakowało tam emocji, dziwnych rozmów i bardzo ambitnych uczestników, ale i tak rządziła Joanna Krupa.

Zaczęło się jak w porządnym filmie Hitchcocka, a więc od trzęsienia ziemi. Podczas rozpoczęcia castingu w Warszawie tłum bardzo słabo krzyczał. – Ja wracam do Stanów. Za cicho! – powiedziała Dżoana. Na chwilę wszyscy wstrzymali oddech, ale później tłum wykrzyczał ile tylko jest w stanie, by przypieczętować rozpoczęcie castingów.

Pierwszym bohaterem został Adam Niedźwiedź, 22-latek z Katowic, który jest zawodnikiem MMA. Z uwagi na zawód nie trzeba dodawać, że ma świetne, wysportowane ciało. Szybko wzbudził tym zainteresowanie Asi, która szybko wpadła w jego ramiona na inscenizowanej sesji zdjęciowej. On w samych bokserkach, ona w jego ramionach. – Asia, Roman to wszystko widzi – zaznaczył robiący zdjęcia Marcin Tyszka. Chłopak przeszedł dalej, a jurorzy zgodnie orzekli, że niebawem pozbędą się jego strasznej fryzury i bródki. Uff! Przeczuwam, że ze względu na urodę Adam ma szansę stać się nowym Michałem Baryzą.

Później przyszedł czas na serię śmiesznych uczestników. Zabłysnęła w niej pani policjantka, która zademonstrowała w kostiumie kąpielowym i szpilkach, jak powala przeciwnika. Dodam, że zademonstrowała na Dawidzie Wolińskim, więc z jednej strony projektant mógł spełnić swoje marzenie, a z drugiej wyszedł śmieszny materiał. Wszyscy zadowoleni.

Pojawili się też bliźniacy, którzy utrzymują (choć nikt tego nie potwierdził), że są niezłymi podrywaczami. Jeden z nich (oszczędzę pokazania twarzy) postanowił zaprezentować swoje umiejętności na Dżoanie. – Intrygują mnie starsze kobiety – powiedział, stojąc nad nią. Najlepszą minę zrobił w tym momencie Tyszka. Zgadnijcie, czy przeszedł dalej!

Po przerwie poznaliśmy Adę Daniel, jej męża piłkarza oraz ich dziecko. Ada w materiale wyznała, że jest żoną piłkarza i zajmuje się domem, a jej wielkim osiągnięciem jest fakt, że udało jej się zdać maturę przed zajściem w ciążę. Mi się jednak wydaje, że większym jest fakt, że ma tak rewelacyjną figurę. – Bardzo miło się na ciebie patrzy, ale nie widzę w tobie modelki – powiedział Tyszka. Sokołowska też nie była przekonana, ale przecież to Krupa podejmuje decyzję. Piąteczka i przeszła dalej. – Będą dyskusować, jak już przeszła – powiedziała Asia.

Kolejnym bohaterem był Jezus, dla przyjaciół Mariusz Tomczak. 24-latek w materiale wyznał, że wcale nie upodabnia się na siłę do Chrystusa i trochę go boli, jak krzyczą za nim na ulicy „Jezus żyje!” i chcą selfie z Mesjaszem. Naprawdę, Mariusz? Chyba nikt nie ma wątpliwości, o co w tym wszystkim chodzi. Jurorzy postanowili przebrać go w pomarańczowy garnitur i… coś się zmieniło. – Przeszkadza mi w tobie permanentny foch na twarzy – powiedział Woliński. I trudno się z nim nie zgodzić, bo Tomczak wyjątkowo mało entuzjastycznie podchodził do programu. Modela to z niego nie będzie, ale Dżoana przepuściła go dalej.

Ola Zbinkowska to ładna dziewczyna z brzydkim tatuażem. Stresowała się przed jury, ale przykuła uwagę. I to ważne spostrzeżenie – nie trzeba robić show, tylko być tym show. Po przebraniu w ciemną sukienkę widać było, że jest w niej jakiś potencjał. – Zobaczymy, co z tego wyjdzie – zdecydował Woliński. Ciekawe czy dotrwa do etapu transformacji, chciałbym to zobaczyć!

Następną bohaterką była pani o niskim głosie – 19-letnia Zuzanna Matysiak. Okazuje się, że nie jest to osoba anonimowo, bowiem Zuza jest światową srebrną mistrzynią w kajakarstwie. Z materiału wynika, że to nie była do końca jej pasja, a niespełnione marzenia ojca. Teraz Matysiak ma szansę zająć się swoimi ambicjami. A warunki ma – wzrost, piękne i długie nogi, piękny uśmiech oraz pewną szlachetność w urodzie.

Decyzja jury mogła być tylko jedna i świetnie ją obrazuje gest Joasi na poniższym kadrze.

Kolejnym uczestnikiem, który zaprezentował się przed jurorami był Daniel Tracz. Przymrużone oczy, zataczanie się podczas przechadzki po wybiegu, ramiona ułożone tak, jakby pod pachami trzymał dwa arbuzy – to musi być ktoś, kto bardzo chce wyglądać na groźnego przystojniaka. Okazało się, że wybiera się na studia sinologiczne. – To jakaś innowacja – zdradził. Dlaczego model? – Moda jest cool. Jak ktoś dobrze wygląda, to ma powodzenie. Ludzie się na niego patrzą, ja lubię jak się ludzie patrzą. „Top Model”, wie pan jak to jest – tu Daniel zwrócił się do Tyszki – jeszcze podnosi rangę w społeczeństwie – wyznał szczerze chłopak. W kąpielówkach nie był już tak pewny siebie. Jurorzy nie byli przekonani do Tracza, jednak Woliński upierał się, że coś z tego będzie. Przebrał go w garnitur i okropne okulary. To zmieniło nastawienie jurorów. – Obiecuję, że będę pokorniejszy – powiedział podając rękę Kasi Sokołowskiej. Trzymam za słowo, Daniel!

Później nastąpiła druga przerwa na śmieszne osoby. Pojawiła się drag queen, która starała się parodiować jurorów (nieudolnie) oraz kilka pań o nieco pełniejszych kształtach, które wzbudziły ogólną sympatię, ale nie przekonały jurorów. Podobnie jak pan, który klaskał jedną ręką czy grupa baletowa (co ona tam robiła?).

Ostatnią osobą, która w tym odcinku zwróciła uwagę produkcji był Patryk Grudowicz – chłopak bardzo specyficzny. Nie lubi się uśmiechać, bo nie ma hollywoodzkich, lśniących zębów, ale i tak zrobił duże wrażenie na jurorach. Jeśli dodamy do tego rzeczywiście trudną przeszłość chłopaka, który jest z wielodzietnej, ubogiej rodziny, to dostaniemy idealny przykład uczestnika, który spełnia swoje marzenia. Być może to ostatnie zdanie zabrzmiało nieco ironicznie, ale takimi prawami rządzi się telewizja. Nie ma w tym jednak nic złego, póki może ona naprawdę pomagać i motywować ludzi, a nie tylko wykorzystywać ich do swoich celów. Patryk dostał taką szansę i zielone światło od jurorów. Mocno trzymam za niego kciuki!


Kolejny odcinek do obejrzenia we wtorek o 21:30 w TVN. Później będzie można go zobaczyć w Player.pl, a w środę przeczytać naszą relację i opinie.

  • Przeczytałam jak zwykle z zainteresowaniem, niestety jeszcze nie obejrzałam odcinka, wiec dziś polemiki nie będzie – tylko pozdrowienia :)

ZobaczSchowaj komentarze

Martyna Wojciechowska: albo coś robię dobrze, albo wcale [WYWIAD]

Martyna Wojciechowska to prawdziwa kobieta – instytucja: podróżuje, wychowuje dziecko, pisze książki, zarządza stacją telewizyjną… Mimo tylu zadań i ogromnej popularności nie brakuje jej uśmiechu na twarzy, kultury i zwykłej sympatii do drugiego człowieka. Skąd ma w sobie tyle sił i na czym polega jej sekret? Opowiedziała o tym w wywiadzie z Fashion Post.

Przed panią duże wyzwanie: właśnie została pani dyrektorką programową stacji Travel Channel. To duże wyzwanie?

Wiem, że się uda dlatego, że jak się czegoś podejmuje, to albo robię to dobrze, albo wcale. Wierzę w to, że podróże i poznawanie innych kultur to jest to czego ludzie potrzebują. Takie programy do tej pory takie programy pojawiały się na antenie okazjonalnie, zawsze w ramówce, teraz mamy możliwość pokazywania całą dobę programów z całego świata, również polskich, które finalnie pojawią się we wrześniu. Jest ogromne zapotrzebowanie na taki kontent, w Polakach wciąż rośnie ciekawość świata. Ponad 50 procent osób zapytanych o to, o czym marzą, najczęściej odpowiadają, że o podróżach, więc odpowiadamy na tę potrzebę.

Znów dołożyła sobie pani zadań. Przypomnijmy, że wciąż ma pani swój program w TVN, jest pani mamą, pisze książki, teraz jest szefową stacji… Pozwolę sobie zapytać bezczelnie: jak pani wydłuża dobę?

Przez ostatnie 10 lat dzieliłam swoje życie na dwie prace: byłam redaktor naczelną magazynów „National Geographic” oraz „Travelera”. To było wyzwanie, więc pod pewnymi względami teraz będzie to łatwiejsze – będę miała jedno biuro i jeden zespół.

Generalnie uważam, że kobiety są bardziej zorganizowane niż mężczyźni, więc na pewno jest to kwestia organizacji i priorytetów. Nie chodzę na imprezy i nie bywam być może dlatego, że jestem w tak egzotycznych miejscach na krańcach świata, że mam dostateczną ilość bodźców. Wolę ten czas poświęcić na spokojny wieczór.

Flesze już nie robią takiego wrażenia ?

Był czas kiedy robiły – byłam młodą, początkującą dziennikarką, wydawało mi się, że trzeba.Dziś wiem, że to nie w tym jest siła, więc bywam kiedy mam coś do powiedzenia, na przykład dzisiaj.

Za panią jest bardzo długa droga telewizyjna. Czy są rzeczy, których teraz, z perspektywy czasu, nie podjęłaby się pani?

Oczywiście jest wiele rzeczy, których dziś nie miałabym potrzeby zrobić – taki jest przywilej wzrastania, doświadczania. Nie zawsze wiemy co nam będzie potrzebne w życiu i która ze ścieżek jest tą, która prowadzi do celu. Czasem trzeba zbłądzić, żeby trafić we właściwe miejsce. Z perspektywy czasu pewnych rzeczy faktycznie mogłam nie robić, bo one nie posunęły mojego życia ani tego prywatnego, ani zawodowego do przodu, ale nie mogę powiedzieć, że tego żałuję – prawdopodobnie gdybym nie spróbowała, to bym tego nie wiedziała. Gdybym nie miała tych wszystkich doświadczeń, które składają się na to gdzie dziś jestem i kim jestem, nie byłabym sobą.

Jest pani jedną z najbardziej lubianych gwiazd, mimo, że pani nie zabiega o atencję, o bycie na okładkach, nie wiążą się z panią żadne skandale, jak z innymi gwiazdami i gwiazdeczkami. Na czym polega ta magia?

Chyba na tym, że jestem szczera i prawdziwa. Najpierw był program „Automaniak”, gdzie spełniałam swoją pasję motoryzacyjną, teraz moje programy podróżnicze, gdzie spełniam się w innym zakresie.  Nie trzymam się scenariusza, nie odgrywam roli, nie udaję kogoś innego niż jestem w codziennym życiu. Zachowuję się tak samo, wyglądam tak samo, nie stylizuję się pod kamerę. Trudno by mi było chyba całą dobę udawać kogoś innego. Wydaje mi się, że na tym polega mój sekret.

ZobaczSchowaj komentarze

"Dress for less" odc. 22.: dziewczęca Julia Wieniawa i zoom na paski [WIDEO]

ZARA

SPODNIE
139 ZŁ

ZARA

BUTY
139 ZŁ

ZARA

SPODNIE
99,90 ZŁ

ZARA

TOREBKA
239 ZŁ

H&M

TOP
39,90 ZŁ

H&M

KOLCZYKI
24,90 ZŁ
Dzielimy się osobistymi przemyśleniami na temat mody, drobnych potknięć i wielkich gaf, małych sukcesów i spektakularnych zwycięstw osobistości tworzących świat wybiegów. Przedstawiamy własne opinie. Dajemy komentarz do aktualnych sytuacji. Poszukujemy ciekawych tematów, śledząc z uwagą bieżące wydarzenia i mając w pamięci historie ze świata mody. Nie pozostajemy obojętni wobec zmian. Bogaci w doświadczenie branżowe, tworzymy treści jakościowe z interesujących wątków. Prezentujemy nasz punkt widzenia, ale też skłaniamy do refleksji. Nigdy nie zamykamy tematu w sposób oczywisty. Zabiegamy o zachowanie marginesu wolności w treściach, gdyż cenimy różnorodność opinii i świadome, indywidualne postrzeganie mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.