Rozgrzewka przed treningiem: dlaczego nie wolno jej pomijać?

Polacy już na dobre rozbiegali się, opanowali siłownie i sale crossfitowe. Polki polubiły jogę, pilates oraz trening funkcjonalny. Coraz częściej też zdrowo i regularnie jemy. Niestety bardzo często zapominamy o rozgrzewce przed jakąkolwiek aktywnością fizyczną. Czas pozbyć się wymówek i przypomnieć sobie stare, dobre lekcje wf-u. Dlaczego? Wyjaśniamy z pomocą eksperta.

„Rozgrzewka jest nieodłącznym elementem każdego treningu. Dzięki niej ciało jest przygotowane do większego wysiłku. Porządna rozgrzewka nie powinna być krótsza niż 10 minut. Najlepiej jeśli zaangażuje do ruchu wszystkie partie ciała oraz rozgrzeje wszystkie stawy” – tłumaczy trener personalnym, Anna Janiszewska.

Przekonuje ona, że oprócz przygotowania ciała do treningu dobrze przeprowadzona rozgrzewka pobudza krążenie, poprawia elastyczność i napięcie mięśni, zwiększa efektywność treningu, a także przyśpiesza metabolizm. Dlatego nigdy nie możemy jej pomijać.

Ania podczas rozgrzewki z podopiecznymi, tuż przed treningiem

Zatem jak powinna wyglądać porządna rozgrzewka? „Rozgrzewkę powinniśmy zacząć od ruchów okrężnych głowy, kończyn górnych, bioder, nóg. Po delikatnym dogrzaniu stawów zalecane jest wykonanie skrętów tułowia, skłonów, półprzysiadów, a następnie wykonanie lekkiego cardio np. biegu o niskim poziomie intensywności” – opisuje Ania.

Niestety z jej obserwacji wynika, że rozgrzewka jest bardzo często pomijanym elementem treningu. Uważa, ze większość ćwiczących poświęca jej zbyt małej ilości czasu lub całkowicie ją pomija, co może prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji np. powstawania kontuzji.

My kontuzjom mówimy stanowcze „nie” i obiecujemy zawsze ćwiczyć zgodnie z zaleceniami naszego eksperta.

 

Anna Janiszewska – certyfikowany trener personalny, doradca żywieniowy, autorka bloga Body Moving 

 

ZobaczSchowaj komentarze

Wiosenna kolekcja adidas x Raf Simons

Adidas kontynuuje współpracę z Rafem Simonsem. Nic dziwnego – każdy model buta zaprojektowany przez belgijskiego projektanta dla niemieckiego giganta sportowego szybko staje się hitem, a fani z niecierpliwością wyczekują kolejnych premier. Ten, naprawdę niezwykły, duet zaprezentował właśnie najnowszą odsłonę modelu Ozweego II – w sam raz na nadchodzącą wiosnę.

Branżowe portale już oceniają, że jest to jeden z najbardziej wyczekiwanych modeli sezonu. Ozweego II o którym wiele osób mówi, że jest „tak brzydki, że aż piękny”, doczekał się nowej kolorystyki – idealnej na nadchodzącą wiosnę. Utrzymane w odcieni lekko przybrudzonej bieli i kości słoniowej sneakersy stanowią nie tylko kontynuację linii,  ale też uzupełnienie wiosenno-letniej kolekcji, o której już wcześniej było wiadomo, że będzie w sobie zawierać modele w kolorze granatu, czerni i zieleni. Szczęśliwcy pierwsze wyprodukowane prototypy mieli szansę podziwiać już w sierpniu podczas ekskluzywnej prezentacji w showroomie Simonsa w Mediolanie, jednak dopiero teraz opublikowano w sieci oficjalne fotografie premierowego modelu.

Jeśli tak jak my, jesteście zachwyceni białymi Ozweego 2, z pewnością kluczowa będzie dla was informacja dotycząca ceny. Niestety, sneakersy od Rafa Simonsa nie należą do najtańszych przyjemności – jak podaje portal WWD ich cena będzie oscylować w granicach 430 dolarów, czyli ponad 1600 złotych.

Skusicie się?

ZobaczSchowaj komentarze

Najpiękniejsze perfumy na wiosnę

Giorgio Armani

Acqua di Gioia Sky
239 zł

Yves Saint Laurent

Mon Paris
269 zł

Salvatore Ferragamo

Signorina in Fiore
219 zł

Tom Ford

Neroli Portofino Acqua
500 zł


DKNY

Be Tempted Eau So Blush
od 189 zł
.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.