„Pejzaż abstrakcyjny”: wystawa na dachu Warszawy

“Pejzaż abstrakcyjny” to druga prezentacja wybranych prac z prywatnej kolekcji, przygotowana z okazji Warsaw Gallery Weekend, której inauguracja odbyła się 21 września na 42.piętrze w budynku apartamentowym Cosmopolitan Twarda 4.

„Pejzaż abstrakcyjny”: wystawa na dachu Warszawy

Punktem wyjścia dla wystawy były prace Jerzego Nowosielskiego, który w swojej twórczości balansował pomiędzy abstrakcyjnymi kompozycjami a przedstawianiem rzeczywistości. W jego nieprzedstawieniowych obrazach dopatrzeć się można śladów klasycznych pejzaży, z kolei w pracach bardziej realistycznych dążenia do syntetycznego ujęcia tematu. Tytuł wystawy odnosi się jednocześnie do miejsca jej prezentacji, 42. piętra budynku Cosmopolitan, skąd rozciąga się pełna panorama miasta. Warszawa widziana z tej perspektywy staje się abstrakcyjnym pejzażem zbudowanym z powyginanych linii, plam kolorów i niewielkich punktów zmieniających swoje położenie

Na wystawie zestawione zostały ze sobą abstrakcyjne obrazy z lat 60. i 70. z dziełami współczesnymi. Obie grupy prac cechuje posługiwanie się abstrakcją jako narzędziem opisującymi rzeczywistość, zarówno tą realną jak i wyobrażeniową. Zaprezentowano następujących artystów: Bownik, Rafał Bujnowski, Tadeusz Dominik, Wojciech Fangor, André Lanskoy, Jerzy Nowosielski, Kajetan Sosnowski, Teresa Pągowksa, Mateusz Sadowski, Piotr Uklański, Zbigniew Rogalski.

Dzieła to część większej kolekcji, w której znajdują się dzieła m.in. Magdaleny Abakanowicz, Jerzego Nowosielskiego, Jana Berdyszaka, Romana Opałki, Teresy Pągowskiej, Kajetana Sosnowskiego, Henryka Stażewskiego. Najszerzej reprezentowanym artystą w kolekcji jest Wojciech Fangor, polski abstrakcjonista, reprezentant op-artu, przez lata tworzący w Stanach Zjednoczonych. Polska Kolekcja to również prace artystów tworzących w okresie 20-lecia międzywojennego: Roman Kramsztyk, Tadeusz Makowski, Eugeniusz Zak, Wacław Borowski, a przede wszystkim Mela Muter – znakomita portrecistka i pejzażysta, tworząca w Paryżu.

 

ZobaczSchowaj komentarze

Roma Gąsiorowska: „W W-arte! chodzi o przekraczanie granic w sztuce, a nie tworzenie kontrowersji”

Znana jest przede wszystkim z ról w filmach takich jak „Wojna polsko-ruska”, „Sala Samobójców”, „Listy do M.” oraz „Córki dancingu”. Roma Gąsiorowska wymyka się jednak stereotypowi typowej polskiej aktorki, a projekty w których uczestniczy, często zaskakują ją samą. Teraz bierze na swoje barki autorski projekt W-arte!, który stanowi artystyczno-edukacyjną platformę dedykowaną sztuce i biznesowi. Zapytaliśmy ją, co kryje się pod tą tajemniczą nazwą i w jakich wydarzeniach możemy wziąć udział.

Skąd wziął się pomysł otwarcia przez ciebie przestrzeni artystycznej W-arte! i czym się inspirowałaś podczas jej tworzenia?
Zawsze czułam się interdyscyplinarną artystką, oderwaną od szarej rzeczywistości. Tadeusz Kantor, Jan Lenica oraz Leszek Mądzik byli osobami, których nacechowaną nadrealizmem sztukę obserwowałam już jako nastolatka. Z zagranicznych artystów inspirował mnie Andy Warhol, który, moim zdaniem, jest absolutnym fenomenem. Wydobywał potencjał twórczy nie tylko własny, ale  także swoich przyjaciół, wielkich artystów i celebrytów czasów, w których żył. Stworzył Fabrykę – miejsce spotkań amerykańskiej bohemy, przez które „przewijali” się wszyscy znani i cenieni artyści jego czasów. Wszystko, co było aktualne oraz przekraczające granice, znajdowało się właśnie tam.

W swojej działalności artystycznej staram się kierować własną intuicją. Mam w sobie ogromną potrzebę tworzenia i poczucie, że artysta, który jest utalentowany, obojętne czego się nie dotknie, zamienia to w rodzaj sztuki. Uważam, że można jednocześnie prowadzić działania niszowe oraz komercyjne, czego świetnym przykładem jest właśnie Warhol. Mnie stworzenie takiego miejsca zajęło sześć lat, przy czym sama idea rozwijała się ponad dziesięć. Pomogła mi w tym między innymi moja managerka Weronika Lewandowska oraz wiele innych znanych i cenionych osób. Zawiązaliśmy Stowarzyszenie Sztuk Wszelkich, jako pewnego rodzaju przestrzeń artystyczną. Dzięki tej inicjatywie zaczęłam projektować ubrania, tworzyć kostiumy teatralne, fotografować i stylizować sesje. To była mała, niezależna instytucja – wszystko robiliśmy na małą skalę, jednak udało nam się zdobyć dotację na pół roku działalności. Byliśmy zadowoleni z tego, że możemy edukować się nawzajem w sferze artystycznej. Zbiegło się to jednak w czasie z rozwojem mojej kariery aktorskiej, co spowodowało, że musiałam tę aktywność odłożyć na dalszy plan. Zrobiłam w tym czasie 30 filmów, a także zostałam mamą. Paradoksalnie miałam mniej czasu dla siebie, ale mimo tego zebrałam wszystkie pomysły w koncepcję biznesową i właśnie wtedy, dokładnie sześć lat temu, rozpoczęłam planowanie otwarcia W-arte!. Mam tak wiele pomysłów, że nie mogę ograniczać się do jednego nurtu, dlatego chciałam stworzyć miejsce, gdzie będą przychodzili kreatywni ludzie z własnymi projektami do zrealizowania.

Czym chcesz zachęcić ludzi do przychodzenia do W-arte!?
Przede wszystkim bardzo ciekawą ofertą wydarzeń. Pierwszym z nich będzie „Bring your own beamer”, podczas którego różnego rodzaju multimedialni artyści przy pomocy projektorów będą tworzyć efemeryczną świetlną wystawę. Aby wziąć udział w tym spektaklu, należy wpisać się na specjalną listę W-arte!. Kolejnym ciekawym punktem jest prezentacja zdjęć z projektu „The Hidden Photo” – nietypowe ujęcia znanych i cenionych fotografów, niepublikowane nigdy wcześniej.  Mamy w planach także „Warsztaty z miłości”, których zadaniem będzie uruchomienie różnego rodzaju zmysłów. Będą one prowadzone przy pomocy specjalistów, takich jak psycholodzy oraz seksuolodzy po to, aby nauczyć odbiorców seksualności. Do kolejnego projektu zaangażowałam Piotra Roguckiego, Wojtka Urbańskiego oraz Pię Partum, dzięki czemu powstał „Płyń”. To jednocześnie spektakl, koncert i teledysk, czyli pewnego rodzaju otwarty dialog z publicznością. Ciekawe jest to, że każdy z nas ma zupełnie inną metodę działania – Wojtek jest po szkole w Petersburgu i dlatego ma bardzo klasyczne podejście do pracy z aktorem, natomiast Pia obcuje głównie z muzyką, tworząc przepiękne opery. W tym show zagrali profesjonalni aktorzy, miedzy innymi Agata Kulesza, która miała wolną rękę w tworzeniu i interpretacji tekstu, ale jednocześnie musiała zaufać Michałowi Bojarze, czyli artyście, który stworzył video art. Cały performance będzie miał premierę 26. i 27. lutego w Stodole. Mam nadzieję, że wszyscy, którzy zobaczą „Płyń”, dowiedzą się więcej na temat W-arte! i zobaczą mój sposób myślenia. Innym ciekawym wydarzeniem w naszym kalendarzu będą targi ekskluzywnej bielizny, które zatytułowaliśmy „Zmysłowość”. Chcemy, aby nawet komercyjne aspekty były połączone z artystycznymi występami. Uruchomimy także concept store z kawiarnią, księgarnią oraz sklepem z polskim designem. Wszyscy zainteresowani powinni zapoznać się z przygotowanym przez nas zinem – plakatem, który zawiera pełną listę wydarzeń wraz z opisami. Wersję elektroniczną można znaleźć na naszej stronie www.w-arte.pl.

Mówisz o przekraczaniu granic. Powiedz – jakich?
Przede wszystkim chodzi mi o przekraczanie granic w sztuce, pomiędzy różnymi dziedzinami, a nie tworzenie kontrowersji. Uważam, że szokowanie nie jest potrzebne w przypadku pomysłu, który już sam w sobie jest nietypowy. Mam wrażenie, że dla ludzi samo to, że zajmuję się czymś dodatkowym, poza aktorstwem, też jest zadziwiające. Czasami odnoszę wrażenie, że chcieliby, abym spoczęła na laurach lub stała się celebrytką. Wracając do W-arte!, istotne jest to, że poruszane przez nas tematy będą uniwersalne, a sztuka stanie się metaforą rzeczywistości zamiast ją wprost skomentować. Dlatego będę współpracowała z różnymi markami oraz artystami, którzy w taki sam sposób patrzą na świat i swoją działalność. Będzie to niezależna przestrzeń, w której ludzie będą się nawzajem inspirowali oraz będą mogli robić zupełnie nowe rzeczy, nawet Ci, którzy mają już bardzo ściśle określone ścieżki zawodowe.

Masz dużo motywacji i pomysłów. Czym się inspirujesz, co czytasz, gdzie jeździsz na wystawy?
Kiedy tylko jestem za granicą, odwiedzam muzea sztuki nowoczesnej. Chce być nieustannie na bieżąco, dlatego inspiracji szukam wszędzie, bardzo często przeglądam Instagram. Dzięki Internetowi mamy dostęp do tego, co jest aktualne, wystarczy śledzić odpowiednie media społecznościowe. Najczęściej zaglądam na konta niezależnych galerii, artystów oraz mediów. Bardzo lubię wydawnictwo Anji Rubik, czyli magazyn „25”.

Jakbyś chciała zachęcić mieszkańców Warszawy do odwiedzenia W-arte!?
Wszystkie wydarzenia są dedykowane konkretnej grupie odbiorców, dlatego należy śledzić informacje, które udostępniamy na naszej stronie internetowej oraz mediach społecznościowych. Jedynie w ten sposób można trafić na interesujące nas wydarzenia lub do kawiarni i księgarni, które nie są otwarte codziennie. Bardzo mi zależy, aby było to miejsce prestiżowe, co nie znaczy, że niedostępne, natomiast na wysokim poziomie kulturalnym, tak, aby trendsetterzy właśnie tutaj chcieli przebywać i dyskutować o newsach ze świata sztuki. Będziemy starać się przenieść na nasz grunt to, co Andy Warhol tworzył w Fabryce. Chcemy zderzyć ze sobą świat artystów ze światem celebrytów i biznesu, aby wszystkie środowiska wzajemne się sobą inspirowały. Czuję, że ta koncepcja sprawdzi się i „trafi” do ludzi.

ZobaczSchowaj komentarze

Wiosenne nowości z polską metką

SOLAR

KOMBINEZON
399 ZŁ

SOLAR

KOLCZYKI
149 ZŁ

MMC

MARYNARKA
900 ZŁ

MMC

MARYNARKA
1500 ZŁ

MISBHV

BLUZA
869 zł

MALLY & CO.

SUKIENKA
1390 ZŁ
Tworzymy własną mapę modnych miejsc. Podpowiadamy, dokąd warto się udać będąc w Londynie, Paryżu, czy Lublinie. Odkrywamy przestrzenie znane i nieznane mieszkańcom oraz obieżyświatom. Docieramy do miejskich zakątków tętniących życiem towarzyskim i kulturalnym. Przybliżamy ich charakter. Niekiedy są to strefy bardzo prywatne, przytulne, gdzie w powietrzu unosi się atmosfera przyjaźni. Innym razem to przestrzenie doniosłe, o monumentalnym charakterze, prezentujące sztukę wysoką. Bazując na własnym doświadczeniu tworzymy specyficzne przewodniki po miastach Polski i świata. Zamieszczamy w nich informacje, gdzie można smacznie zjeść, gdzie udać się na zakupy, gdzie zatrzymać się na nocleg. Subiektywnie opowiadamy o miejscach, których próżno szukać w topowych przewodnikach.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.