Olejek do ciała o zapachu ikonicznego Chanel nr 5!

Marilyn Monroe do łóżka zakładała tylko kilka kropli słynnej piątki, a sama kompozycja stała się legendą XX wieku. Teraz Chanel rozwija linię zapachową numeru 5 i w perfumeriach będzie można kupić olejek do ciała o tym kultowym zapachu.

Zastanawialiście się kiedyś czym pachnie legenda? W pierwszej kolejności cytrusami : cytryną, mandarynką i pomarańczą. Razem z drugim wdechem poczujecie kwiaty : różę, jaśmin i kwiaty ylang-ylang. Dalej jest jeszcze bardziej zmysłowo dzięki nutom : wetiveru, cedru i białego piżma.

Nic dziwnego, że sex symbol lat 50 tych, Marilyn Monroe, traktowała ten zapach jak bieliznę nocną, bo wyjątkowo do siebie pasowali. Oprócz aktorki do fanek i ambasadorek perfum należą największe gwiazdy kina: Katherine Hepburn, Catherine Deneuve, Nicole Kidman i Audrey Tautou.

Olejek z aromatem nr 5 zostawia na skórze delikatny, pachnący i nawilżający film, który z każdym ruchem ciała delikatnie ale przepięknie o sobie przypomina. Możecie wieczorem wlać kilka jego pachnących kropel do wanny i iść spać wzorem jego ambasadorki z lat 50, lub też nałożyć go na skórę po porannym prysznicu. Kochamy ten olejek i kochamy Chanel, to chyba widać? Od samego pisania o nim robimy się bardziej eleganckie…

Posłuchajcie jak pięknie o nr 5 mówi Marlin.

 

ZobaczSchowaj komentarze

„Śmietanka towarzyska”, lata 30. i Chanel, a więc Woody Allen w formie

W „Śmietance towarzyskiej” Woody Allen zabiera nas w 96-minutową podróż po Hollywood lat 30. Nie jest to jednak bajka – nie brakuje tam dramatycznych zwrotów akcji czy kilku szpilek, które reżyser lubi wbijać branży filmowej.

Plejada gwiazd, świat show-biznesu, lata 30., Hollywood. Ten film nie mógł się nie udać. „Śmietanka towarzyska” daje jednak trochę więcej niż tylko ładne zdjęcia (debiut Allena w cyfrowym kręceniu) i miłe wspomnienia po seansie. Woody, sam mający na koncie sporo kontrowersji, z łatwością pokazuje nam struktury i zasady, którymi rządziło się stare Hollywood. One potrafią śmieszyć i dziwić, lecz w ten właśnie sposób budowano kiedyś swoje kariery – na zatuszowanych obyczajowych skandalach, przymilaniu się do filmowego establishmentu czy zależnościach towarzyskich. To wszystko podane jest w iście allenowskiej formule, a więc lekko i przyjemnie, lecz to nie jest dowcip, po którym wybucha się gęstym śmiechem. To żarty powodujące pewną zadumę nad kondycją moralną Hollywood i osób, które je tworzyło (i tworzy, nie oszukujmy się).

Allen pokazuje, że jego czas jeszcze nie minął. Po paru naprawdę słabych produkcjach reżyser wrócił do motywu, w którym sprawdza się od dekad, a więc komediowej historii o miłości z wielkim światem w tle. Nie brakuje w niej kilku dowcipów o paradoksach wiary, dojrzewających przez te półtorej godziny bohaterów czy całego korowodu archetypów postaci, które reżyser dopracowywał przez lata: inteligenta, working girl czy ważnego, lecz pozornie bezdusznego szefa.

Reżyser ma prawdziwe szczęście, bo w końcu odnalazł aktora, który może przejąć po nim schedę w filmach. Allen jest już starszym panem i rzadko pojawia się w swoich produkcjach, a Jesse Eisenberg idealnie odnalazł się w roli, z której znany był dotąd właśnie Woody, a więc pogubionego, neurotycznego intelektualisty, który szuka swojego miejsca w świecie i prowadzi nas przez całą fabułę.

Na uwagę zasługują również niezwykle klimatyczne kostiumy rodem z lat 30., które specjalnie na potrzeby filmu dostarczył dom mody Chanel. Jedwabie, biel i delikatna biżuteria dodawały Kristen Stewart czy Blake Lively klasy i sprawiały, że wyglądały, jak żywcem wyjęte z epoki. Uważajcie jednak, bo w tym przypadku biel nie zawsze musi oznaczać czystości i niewinności!

Scenariusz nie bez powodu jest nazywany „the best of Woody Allen”, bo znajdziemy w nim wszystko to, za co pokochały go miliony. Widać, że twórca postanowił wrócić w bezpieczne okopy swojego świata i tym razem nie eksperymentować z fabułą. Niektórzy go za to winią, lecz skoro coś się udaje i jest zwyczajnie dobre, to czy naprawdę trzeba to zmieniać?

„Śmietanka towarzyska” to jednak nie teledysk pełen pięknych obrazów i ładnych ludzi. To opowieść o dorastaniu w świetle kamer, niespełnionych miłościach, ambicjach i najtrudniejszym pytaniem, na które każdy musi sobie odpowiedzieć sami: mieć czy być? Mam wrażenie, że Woody już wybrał.

ZobaczSchowaj komentarze

Stylowa zima w mieście

VANS

BUTY
259 ZŁ

TOPSHOP

FUTRO
509 ZŁ

H&M

SPODNIE
55,90 ZŁ

H&M

GOLF
199,90 ZŁ

&OTHER STORIES

TOREBKA
OK. 450 ZŁ

VETEMENTS

SKARPETY
OK. 320 ZŁ
Co kryje świat urody w wydaniu Fashion Post? Nasze podejście do tematu nie ogranicza się do modnego makijażu i dobrze dobranej fryzury. Pomysły czerpiemy z pokazów, gdzie kiełkują trendy. Analizujemy wybiegowe looki, wyciągamy wnioski i przewidujemy, co będzie naprawdę modne. Testujemy nowe produkty do makijażu, pielęgnacji twarzy i ciała oraz układania włosów. Podglądamy znanych makijażystów i fryzjerów. Rozmawiamy z ekspertami i pytamy ich o stylizacyjne tricki. Kochamy też piękne perfumy – sprawdzamy nowe zapachy i podpowiadamy, które nuty zawróciły nam w głowach. Od idealnego szamponu i odżywki, przez najlepsze kosmetyki do pielęgnacji i układania włosów, po podkłady, szminki i cienie do powiek – dzięki nam dowiecie się, co jest niezbędnym must-have’m tego sezonu i od razu zrobicie zakupy.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.