Podróż przez 25 lat inspiracji, czyli pokaz Marca Jacobsa wiosna-lato 2018

W przyszłym roku minie 25 lat od pamiętnego pokazu grunge’owej kolekcji, jaką Marc Jacobs stworzył dla Perry Ellis i o jakiej mówi się, że „kosztowała go pracę, ale wyrobiła nazwisko”. I pomimo że amerykański projektant nie ma absolutnie zamiaru zwalniać, ćwierć wieku doświadczenia to dobry moment na refleksje, podsumowanie i kreatywne spoglądanie w przeszłość w poszukiwaniu jeszcze większej ilości inspirujących i atrakcyjnych do wykorzystania w kolekcji motywów.

Podróż przez 25 lat inspiracji, czyli pokaz Marca Jacobsa wiosna-lato 2018

Siedziba Park Avenue Armory, po raz drugi z rzędu głucha cisza przerywana tylko stukotem obcasów i zakończona przygrywającą przy finale operową arią oraz kolekcja, o której można powiedzieć nie tylko że była osobistą wariacją Jacobsa na temat jego 25-letniego doświadczenia branży, ale przede wszystkim hiperbolizowała wszystkie bliskie mu motywy i estetyki. Były więc w niej trapezowe płaszcze charakterystyczne dla lat 60., były psychodeliczne nadruki z lat 70. i pokryte nimi narciarskie kombinezony typowe dla początkowej twórczości Emilio Pucci, było trochę, a jakże, grunge’u, męskiego krawiectwa rodem z Savile Row, cekinowych kreacji w stylu Studia 54, pierzastych boa niczym żywcem wyjętych z garderoby drag queen czy cekinowych i lureksowych sukienek zestawionych ze sportowymi, ortalionowymi parkami. Wszystkie stylizacje wyglądały jak skrzyżowanie szaf muzy Yves Saint Laurenta Lou Lou de la Falaise i Diany Vreeland – o tej drugiej z pewnością przypominały tak uwielbiane przez nią jedwabne turbany, którymi ozdobiono głowy wszystkich modelek (na specjalne zamówienie wykonał je Stephen Jones). Jak można się było tego spodziewać, oprócz fali zachwytu przysporzyły one jednak Jacobsowi także nieco głosów krytyki, podobnie jak miało to miejsce w przypadku kolorowych dredów zdobiących włosy modelek w zeszłym sezonie.

 

Pomimo tego, że na pierwszy rzut oka to głowa i twarz najbardziej przyciągały uwagę (efekt potęgowała stworzona indywidualnie dla każdej z dziewczyn mocna kreska w stylu Kleopatry), na stopach modelek także działo się sporo: bogato zdobione klapki na gumowej, lakierowanej podeszwie,  żelowe japonki na platformie czy birkenstocki z futrem lub noszone do czarnych skarpet to tylko niektóre z propozycji projektanta na nowy sezon. O jesiennej kolekcji będącej niejako przedsmakiem zawodowego jubileuszu, jaki za rok będzie obchodzić Jacobs, on sam powiedział, że ma „wyrażać ideę powrotu do archiwów z minionych lat i zawierać w sobie jego najbardziej rozpoznawalne pomysły przefiltrowane przez dekadencję, egzotykę i pewną przesadę”.

Ciszę, która już drugi sezon z rzędu towarzyszyła pokazowi jego kolekcji, projektant postanowił przerwać wraz z początkiem widowiskowego finału przy pomocy operowej arii z pochodzącego z 1981 roku francuskiego filmu „Diva”. Nowojorski tydzień mody, o którego kondycję martwiło się w tym sezonie trochę osób, stał się tym samym historią. Obawy wszystkich, dla których nieobecność wielu kluczowych marek (Tommy Hilfiger, Proenza Schouler, Thom Browne czy Rodarte) stwarzała ryzyko osłabienia prestiżu imprezy, okazały się na szczęście tylko pesymistyczną wizją. Amerykańska moda, co udowodnili zarówno młodzi adepci projektowania, jak i dobrze znane nazwiska, ma się bowiem naprawdę dobrze. Teraz pora na Londyn!

 

 

ZobaczSchowaj komentarze

Esencja kobiecości w jubileuszowej kolekcji Dawida Wolińskiego

Jeśli ktoś zapomniał, że Dawid Woliński oprócz bycia obdarzonym zabójczym spojrzeniem trendsetterem i mistrzem selfie jest także utalentowanym projektantem, dostał wczoraj wieczorem świetną okazję do tego, by sobie o tym przypomnieć. Pokaz, nad którym patronat objęła marka Martini był wyjątkowy nie tylko dlatego, że spokojnie mógł zamknąć usta wszystkim krytykom projektanta. Markował jednocześnie okrągły jubileusz pracy artystycznej Wolińskiego, który już od 15 lat ubiera światowe i polskie gwiazdy oraz sprawia, że kobiety czują się po prostu – jak milion dolarów.

 

Esencja kobiecości w jubileuszowej kolekcji Dawida Wolińskiego

Takie jubileusze pamięta się długo. Zorganizowany w warszawskim studiu ATM pokaz Dawida Wolińskiego był jedną wielką celebracją kilku rzeczy: po pierwsze, oczywiście, 15-lecia jego pracy artystycznej, po drugie jego rozpoznawalnej estetyki (w której nie brakowało jednak innowacyjnych i zaskakujących rozwiązań) oraz wreszcie po trzecie, kobiety, która zawsze była, jest i, miejmy nadzieję, będzie centralną osią jego twórczości.

Już po pierwszej kreacji, którą zaprezentowała piękna Emilia Nawarecka, można było wywnioskować, że jubileuszowy pokaz Wolińskiego będzie jedną wielką pochwałą kobiecości, w której frywolność będzie mieszała się z mocą konstrukcji, a prostota ze spektakularnymi, lecz bardzo wyważonymi zdobieniami. Nie pomyliliśmy się. Projektant zaprezentował kolekcję spójną, ale w wielu momentach naprawdę zaskakującą zastosowanymi środkami, ściśle dopracowaną i niezwykle osobistą – dokładnie taką, jakiej oczekiwałoby się od twórcy z ponad 15-letnim stażem.

W pokazie, nad którym mecenat objęła marka Martini (kilka z zaprezentowanych sukienek zostało zresztą zaprojektowane specjalnie w ramach współpracy z włoskim gigantem) była więc elegancja, był luksus, który w wersji Wolińskiego spokojnie zdałby egzamin na hollywoodzkich czerwonych dywanach, był seksapil, glamour, ale była też spora doza mocno konstrukcyjnego minimalizmu i zabawy formą, w której widać było fascynację wczesnymi projektami Cristobala Balenciagi. Dawid Woliński nie ukrywa zresztą, że krawiectwo hiszpańskiego wirtuoza oraz mistrza mody lat 20., czyli Jeana Patou, były w tym sezonie jednymi z jego największych inspiracji. W bardzo prostych jak na Wolińskiego projektach, bardzo dużą rolę odgrywały detale: ekstrawaganckie dekolty, bufki uzupełniające asymetryczną linię ramion, lateksowe pończochy w kolorze różu i błękitu oraz ogromne hafty z wizerunkiem feniksów i rajskich ptaków, które pojawiły się chociażby na pelerynach i długich, zabudowanych sukniach. Całości sylwetek dopełniały buty marki Kazar oraz fryzury wykonane przez sztab Kevin Murphy.

Spędziliśmy dzień z Dawidem Wolińskim. Było super!

Wyjątkowa oprawa pokazu, w tym dynamiczna muzyka i pięknie grający światłem i cieniem projekt Shadow II stworzony przez artystę Łukasza Stokowskiego świetnie podkreślały niecodzienne rozwiązania i odważne połączenia, którymi 15 lat swojej pracy postanowił zwieńczyć Woliński. Kolekcja ta nie tylko idealnie podsumowuje jego dotychczasowe dokonania, ale przede wszystkim niezwykle optymistycznie nastraja na kolejne kilkanaście (a może nawet jeszcze więcej) sezonów. Powie to zapewne każda gwiazda i każda kobieta, która od mody z segmentu premium oczekuje wyjątkowości, najwyższej jakości wykonania i takiego twórczego zaangażowania ze strony autora, dzięki któremu w jego kreacji poczuje się niczym bogini. Dawid Woliński udowodnił wczoraj, że wszystko to wychodzi mu świetnie – brawo!

ZobaczSchowaj komentarze

Najgorętsze nowości z sieciówek: listopad 2017

TOPSHOP

SUKIENKA
ok. 300 zł

TOPSHOP

JEANSY
ok. 625 zł

H&M

SPODNIE
999 zł

H&M

SPÓDNICA
199 zl

ZARA

SWETER
139 zł

ZARA

BUTY
219 zl
Dzielimy się osobistymi przemyśleniami na temat mody, drobnych potknięć i wielkich gaf, małych sukcesów i spektakularnych zwycięstw osobistości tworzących świat wybiegów. Przedstawiamy własne opinie. Dajemy komentarz do aktualnych sytuacji. Poszukujemy ciekawych tematów, śledząc z uwagą bieżące wydarzenia i mając w pamięci historie ze świata mody. Nie pozostajemy obojętni wobec zmian. Bogaci w doświadczenie branżowe, tworzymy treści jakościowe z interesujących wątków. Prezentujemy nasz punkt widzenia, ale też skłaniamy do refleksji. Nigdy nie zamykamy tematu w sposób oczywisty. Zabiegamy o zachowanie marginesu wolności w treściach, gdyż cenimy różnorodność opinii i świadome, indywidualne postrzeganie mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.