MODA

Olivia Kijo, Gosia Boy i Kinga Litwińczuk o stylu, modzie i… technologii

22.02.2017Michalina Murawska

Olivia Kijo, Gosia Boy i Kinga Litwińczuk o stylu, modzie i… technologii
Mimo że wszystkie należą do dość wąskiego polskiego rynku blogerek, nie konkurują ze sobą. Przeciwnie – wspierają się, prywatnie przyjaźnią i chętnie angażują się we wspólne projekty. Nic w tym diwnego, bo każda z nich, mając swój własny i rozpoznawalny styl, znalazła dla siebie miejsce w blogosferze trafiając do odbiorców albo wyjątkowym podejściem do klasyki, albo mistrzowskim wykorzystaniem najgorętszych trendów, albo wyjątkową umiejętnością łączenia prostych fasonów z szalonymi dodatkami. Z Olivią Kijo, Gosią Boy i Kingą Litwińczuk spotykam się w lutowy, czwartkowy poranek w warszawskim bistro Zorza. Zima nie odpuszcza, jednak dziewczyny nawet na chwilę nie rezygnują z wyjątkowych stylizacji udowadniając (także i mnie!), że ciepły płaszcz lub ciężka ramoneska podszyta futrem może stać się bazą naprawdę nietuzinkowego i świetnie podkręconego dodatkami zestawu. Pomimo tego, że w wielu kwestiach, jakie poruszamy, mają bardzo podobne stanowisko, na już na pierwszy rzut oka widać, jak wiele je różni. Olivia stawia na najmodniejsze połączenie czarnego golfu i koszuli, dżinsy i lakierowane kowbojki, Kinga na ulubione dżinsy i sweter z przeskalowanymi falbanami, a Gosia jako miłośniczka klasyki przepięknie prezentuje się w kobiecych spodniach z wysokim stanem, bluzce z motywem kratki vichy i wyrazistych kolczykach. „Czym jest styl?” - to moje pierwsze pytanie, bo mimo że wydaje się być aż nazbyt oczywiste, od razu przewiduję, że odpowiedź żadnej z dziewczyn nie będzie jednoznaczna. „Na mój styl składa się wiele elementów i inspiracji- mówi Olivia. - To często także nastrój, w jakim jestem danego dnia, ulubione miejsca czy moja pasja”. Wtóruje jej Kinga, która nie ukrywa, że dla niej szeroko pojęty „styl” to także sposób bycia, na który składa się nie tylko moda, ale też osobowość. „Moda jest bardzo ważna, ale jest jedynie dodatkiem do całości, do tego, kim jesteśmy, jak się zachowujemy i co lubimy” - mówi.  Wszystkie zgodnie twierdzą, że bazują na klasyce, którą mieszają albo z najgorętszymi trendami, albo nietuzinkowymi dodatkami. Szczególnie Gosia Boy, która z takiego właśnie traktowania  ponadczasowych krojów i klasycznych form uczyniła już swój znak rozpoznawczy. „Mój styl to zawsze ponadczasowa klasyka, ale też ubrania dostosowane do tego, co w danym momencie robię, czym się inspiruję, gdzie wyjeżdżam, czy jaką czytam książkę - wyjaśnia blogerka. -To także aktualne trendy, które mieszam z tym, co mam w szafie. Zawsze stawiam na podstawę – bazę, którą uzupełniam o oryginalne rzeczy i dodatki podkreślające to, co chciałabym przekazać swoim strojem”. Mam to szczęście, że obserwuję blogi dziewczyn praktycznie od samego początku – wiem, jak zmieniało się ich podejście do mody, trendów, dodatków czy jak ewoluował ich styl. Ciekawi mnie więc, co one same myślą na ten temat. Czy widzą zmianę w sposobie, w jaki interpretują te kwestie, a może mają ochotę kompletnie odciąć się od tego, co wybierały i co pokazywały swoim czytelnikom kilka lat temu? „Kiedy zaczynałam prowadzić bloga miałam 16 lat, teraz jestem 8 lat starsza -  mówi Olivia. - I tym, co najbardziej rzuca mi się teraz w oczy jest to, że najważniejsze było wtedy pokazywanie nie samego stylu, a bardziej ulubionych produktów czy codziennego życia. Pokazywało się perełki z szafy, często ubrania vintage czy "po babci", którymi można się było pochwalić przed koleżankami z Internetu. Dopiero później blogi zaczęły przeradzać się w pewnego rodzaju poradniki dla szerszego grona odbiorców. A jak zmienił się mój styl? Na pewno noszę mniej ubrań z second handów i vintage, ale nadal ubieram się dość prosto wykorzystując wyraźne elementy kolorystyczne. Na pewno też trochę wydoroślałam, ale w stylu nie są to jakieś drastyczne zmiany”. Podobnymi obserwacjami dzieli się ze mną Gosia, która od początku hołdowała na swoim blogu wysokiej jakości i ponadczasowym, klasycznym krojom. „Jestem chyba już znana z tego, że mój blog kojarzy się z jakością - podkreśla. - Nadal, w obliczu zmiany trendów i tego, że mój styl cały czas się trochę zmienia, wybieram elementy, które mi po prostu w danym momencie odpowiadają”. Mniej łaskawa jest dla siebie Kinga. „W gimnazjum i liceum byłam znana ze stylu boho. Możliwe, że przyjazd do Warszawy, wejście do nowego środowiska sprawiło, iż trochę się zatraciłam. Mam wrażenie, że nie do końca potrafiłam się odnaleźć. Zakładałam wtedy na siebie wszystko i nie byłam tego do końca pewna. W tym momencie doskonale wiem, co lubię i czego szukam w modzie, staram się wybierać rzeczy. Musimy czasem eksperymentować i popełniać błędy, ale trzeba z tego wychodzić z podniesioną głową”. To, że wszystkie trzy kochają dodatki można wywnioskować nie tylko z ich wypowiedzi, ale także (jeśli nie przede wszystkim) z tego, jak wyglądają. Geometryczne, minimalistyczne, luksusowe i z sieciówek – widać, że zarówno w przypadku Olivii, jak i Gosi czy Kingi, akcesoria to idealne pole do kreatywnego wizerunku. Olivia z charakterystyczną dla siebie oszczędnością stawia na bardzo wyraziste lakierowane kowbojki, Kinga na klasyczne okulary i luksusową torebkę na łańcuszku, a Gosia na eleganckie kolczyki. Wszystkie do swoich stylizacji dobrały też nowego smartwatcha Fossil Q – naszpikowanego technologią i opakowanego w niezwykle designerską formę zegarka, który nie tylko ułatwia im codzienne życie, ale staje się przede wszystkim pełnoprawnym elementem garderoby. „Mój problem z dodatkami polega tylko na tym, że jeśli któryś lubię, noszę tak często, aż mi się znudzi - mówi Olivia. - Podobnie jest z nowymi technologiami – jeśli coś przypadnie mi do gustu, to chcę mieć to zawsze przy sobie i ciągle z tego korzystam. W Fossil Q bardzo spodobał mi się jego design, który na pierwszy rzut oka w ogóle nie zdradza wszystkich funkcji, jakie oferuje. Lubię takie nieoczywiste rzeczy. Bardzo spodobała mi się szczególnie funkcja liczenia kroków – nie jestem na siłowni tak często, jakbym sobie tego życzyła, a dzięki temu smartwatchowi wiem, że chodząc, spalam kalorie. Bardzo mnie to motywuje do działania”. „Ja uwielbiam dodatki i staram się inwestować w te bardziej ponadczasowe, które podkreślają prosty strój - mówi z kolei Gosia Boy. -  W dodatku jestem straszną gadżeciarą, dlatego zegarek, taki jak nowy Fossil Q, bardzo mi się przydaje. Najbardziej przydatna funkcja? Powiadomienia o przychodzących połączeniach. Mój telefon zawsze się wyłącza, więc często go nie słyszę i mogę przegapić ważną rozmowę. Fossil Q sygnalizuje mi, że ktoś do mnie dzwonił, wysłał maila, czegoś pilnie potrzebuje. Takie gadżety na pewno bardzo ułatwiają życie i codzienne funkcjonowanie”. Spośród trzech dziewczyn, najmniej uwagi technologii poświęca chyba Kinga, która nie ukrywa, że do niektórych nowinek podchodzi nawet sceptycznie. Bardzo ceni sobie jednak rolę, jaką w jej stylizacjach odgrywają dodatki, dlatego w smartwachu Fossil docenia przede wszystkim to, że wygląda jak zwykły (i bardzo stylowy!) zegarek. „Jest delikatny i subtelny, pasuje do każdej stylizacji - wyjaśnia. - Technoliczne nowinki są bardziej dodatkiem do moich stylizacji, ale w przypadku Fossil Q bardzo doceniam funkcję powiadomienia o połączeniach czy możliwość słuchania muzyki”. „Nieważne co masz na sobie – jeśli masz właściwy dodatek, to zawsze całość wygląda świetnie” - mówi na koniec Gosia Boy. I trudno się z nią nie zgodzić. Razem z Olivią i Kingą w każdym swoim poście udowadniają, że dobrze dobrane akcesoria są nie tylko przysłowiową kropką nad „i” każdej stylizacji, ale mogą odmienić nawet tę najbardziej banalną. A jeśli,  tak jak w przypadku nowego Fossil Q, ułatwiają życie, jesteśmy na tak! Partnerem publikacji jest marka Fossil.
Czytaj dalej