MODA, STYL ŻYCIA

Maurizio Gucci: zabójstwo z telenoweli

04.07.2015 Fashion Post

Końcówkę ubiegłego roku zelektryzował fakt, że Ridley Scott ("Łowca Androidów", "Hannibal", "Gladiator", "American Gangster") przymierza się do zmierzenia z historią morderstwa Maurizio Gucciego z 1995 roku. Zabójstwo wywołało w tym czasie poruszenie wśród fanów domu mody, gwiazd oraz mediów. I chociaż wydarzyło się rok po słynnej sprawie O.J. Simspona (zamordował swoją żonę w 1994 roku), winowajca był od razu znany. Była nią Patrizia Gucci (była żona projektanta). W filmie Ridleya Scotta w jej rolę ma się wcielić nagrodzona w zeszłym roku Złotym Globem oraz Oskarem Lady Gaga. Historia ta nie ma jednak wiele wspólnego z romantycznymi "Narodzinami gwiazdy". Patrizia Gucci (z domu Reggiani) wynajęła za 300 tysięcy dolarów zabójcę, by ten zamordował jej byłego męża. Czemu? Jak zwykle chodziło o pieniądze. 

Patrizia Reggiani – „Wolę płakać w rolls-roysie niż być szczęśliwa na rowerze”

Patrizii Reggiani nie można odmówić bycia barwną postacią. Włoszka w latach 80. była europejską prekursorką Paris Hilton – jej życie opierało się na lataniu samolotami i robieniu zakupów na koszt bogatego męża oraz regularnym udzielaniu się w tabloidach. Nazywana swego czasu „Liz Taylor świata mody” kobieta powiedziała kiedyś, że „woli płakać w rolls-roysie niż być szczęśliwą na rowerze”.

Patrizia i Maurizio pobrali się w 1973 roku. Dziedzic w trakcie małżeństwa z ambitną córką kelnerki skupił się na bardzo dostatnim życiu, co negatywnie odbiło się na sytuacji firmy – w 1988 roku Maurizio sprzedał większość udziałów rodzinnego biznesu, a pięć lat później pozbył się reszty akcji za 150 milionów dolarów. Para po 12 latach małżeństwa rozwiodła się, a Patrizia została z 860 tysiącami dolarów alimentów rocznie, co uznała za „nędzne ochłapy” majątku byłego męża. Maurizio związał się z młodą projektantką wnętrz. Drogi byłych małżonków rozeszły się na 10 lat.

Maurizio Gucci 

Morderstwo Maurizio Gucciego – była żona, samozwańcza wiedźma, hotelowy portier, bezrobotny Sycylijczyk i uzależniony od hazardu kierowca

23 września 1995 roku Maurizio został zastrzelony na schodach swojego biura w Mediolanie. Śledczy początkowo podejrzewali, że związek ze śmiercią Włocha mogli mieć członkowie rodziny Guccich, niezadowoleni ze sprzedaży rodzinnego biznesu. Po roku na główną podejrzaną zaczęła jednak być typowana była żona, a w całą sprawę okazała się być zamieszana kuriozalna szajka składająca się z… samozwańczej wiedźmy, hotelowego portiera, bezrobotnego Sycylijczyka i uzależnionego od hazardu kierowcy. Jako pierwszy niedyskrecją wykazał się portier z hotelu nieopodal biura Gucciego. Jego znajomy doniósł policji, że mężczyzna zaaranżował morderstwo na zlecenie Auriemmy, powiązanej z Patrizią jasnowidzki i „wiedźmy”.

Już się pogubiliście? Przygotujcie się, bo cała historia brzmi jak pokręcony wątek z opery mydlanej: Patrizia zapłaciła swojej wróżce 300 tysięcy dolarów, by ta doprowadziła do zabójstwa Maurizia nie na jej zlecenie, tylko, uwaga, wskutek „czytania w jej myślach”. Auriemma skontaktowała się ze wspomnianym odźwiernym, który zwerbował zadłużonego Sycylijczyka, Bernadetta Ceraulo, do wykonania mokrej roboty, i uzależnionego od hazardu kierowcę, Orazia Cicalę, który pomógł w ucieczce z miejsca zbrodni. Mimo że akcja brzmi na bardzo nieudolnie zaplanowaną, zamach mógłby wszystkim ujść płazem, gdyby nie nieprzemyślane zwierzenie portiera.

„Nigdy w życiu nie pracowałam i zdecydowanie nie zamierzam zmieniać tego teraz.”

Motywy Patrizii? Nienawiść, zazdrość o nową partnerkę byłego męża i chciwość. W trakcie procesu Włoszka bez ogródek podkreślała, że życzyła Mauriziemu śmierci, ale uparcie trzymała się wersji, że Auriemma wyczytała to w jej myślach i sama zaplanowała morderstwo. Patrizia była tak przekonana o wiarygodności swojej historii, że rozprawy traktowała tylko jako okazje do pozowania paparazzim – mimo pobytu w areszcie podejrzana stawiała się w sądzie w dostarczonych przez córki futrach i szpilkach, ze starannie wykonanym manicurem i makijażem. Ani razu nie założyła rzeczy z metką Gucci. Proces nie poszedł po myśli Patrizii i jej ekipy – wszyscy trafili do więzienia. Włoszka, której „świadomość” doprowadziła do zabójstwa Mauriziego, została skazana na 29 lat. W 2011 roku, ze względu na swój słuszny wiek, Reggiani dostała propozycję częściowego zwolnienia, pod warunkiem, że zdobędzie zatrudnienie. Jej reakcja? „Nigdy w życiu nie pracowałam i zdecydowanie nie zamierzam zmieniać tego teraz.” Była żona Gucciego została w celi ze swoją fretką, na którą pozwolenie cudem wynegocjowali jej prawnicy.

„Czarna wdowa” cieszy się wolnością z papugą na ramieniu, Mediolan, maj 2014.

Patrizia z zaprojektowaną przez siebie torebką dla marki Bozart, Mediolan, 2014 rok

W ciągu ostatnich kilku lat nazywana przez włoskie media „czarną wdową” kobieta najwidoczniej spokorniała. 66-latka od kwietnia 2014 roku współpracuje ze specjalizującą się w akcesoriach mediolańską marką Bozart, dla której zaprojektowała kapsułową kolekcję tęczowych torebek na wiosnę-lato 2015. Z więzienia wyszła po 16 latach odsiadki.