Witryny luksusowych butików już dawno przestały być wyłącznie miejscem ekspozycji produktów. Hermès od dekad traktuje je jak niewielkie galerie sztuki, zapraszając artystów do tworzenia autorskich instalacji. Tym razem nowojorska Maison Madison trafiła w ręce Jeremy’ego Olsona. Artysta z Brooklynu zamienił witrynę francuskiego domu mody w surrealistyczne mieszkanie, którego najbardziej niezwykłym lokatorem jest intensywnie żółty koń.
Olson, malarz i rzeźbiarz znany z budowania niepokojących, fantastycznych światów, stworzył przestrzeń, w której przestają obowiązywać podstawowe zasady architektury. Ciało konia znika w miękkiej kanapie, by pojawić się w innym miejscu. Głowa wyłania się ponad zasłonami, a kończyna przechodzi przez naczynie z jasną cieczą i pojawia się pod sufitem, trzymając świecącą lampę. Domowe przedmioty przestają być tym, czym wydają się na pierwszy rzut oka, a całe wnętrze zaczyna funkcjonować jak sen, w którym kolejne sceny łączą się ze sobą według własnej logiki.
Centralna postać nie znalazła się tu przypadkiem. Koń jest oczywistym odniesieniem do jeździeckich korzeni Hermès, ale Olson interpretuje jeden z najważniejszych symboli marki całkowicie po swojemu. Efektem miał być odpowiedni balans pomiędzy fantazją a dziwnością.
I rzeczywiście – pluszowy, żółty bohater jest jednocześnie zabawny i odrobinę niepokojący. To szczególnie interesujące w zestawieniu z perfekcyjnym światem luksusu. Olson przyznawał, że od dawna interesuje go sposób, w jaki pożądanie przywiązuje się do przedmiotów. Współpraca z jednym z najbardziej rozpoznawalnych domów luksusowych stała się więc dla niego okazją do przyjrzenia się fantazji, pragnieniu i „logice snu” właśnie poprzez rzeczy.
Hermès jako część surrealistycznego mieszkania
Produkty francuskiego domu mody nie są tutaj ustawione na piedestałach. Zostają wciągnięte w opowieść. Wśród elementów scenografii pojawiają się m.in. buty, wyroby skórzane, zegarek czy zestaw do gry, ale funkcjonują bardziej jak rekwizyty znalezione w czyimś śnie niż klasyczna ekspozycja butikowa.
Równie istotne są same meble i materiały. Falujące linie fotela i innych elementów wyposażenia, gruby dywan, filcowe zasłony oraz miękkie futro konia sprawiają, że we wnętrzu niemal nie ma ostrych granic. To ważny zabieg: mimo że ciało bohatera zostało fizycznie podzielone na części, całość nie ma sprawiać wrażenia brutalnej. Przeciwnie – przestrzeń jest płynna, miękka i organiczna.
Olson stworzył samodzielnie obraz i lampy wykorzystane w instalacji, natomiast postać oraz meble wykonali wieloletni współpracownicy Hermès z firmy TwoSeven na podstawie przygotowanych przez artystę modeli 3D i renderingów. Wzór tapety zaczerpnięto z istniejącej jedwabnej apaszki Hermès. Dla artysty projekt był jednocześnie pierwszą realizacją w obszarze sztuki publicznej.
Witryna na Madison Avenue pokazuje przy tym coś, co Hermès potrafi robić wyjątkowo konsekwentnie: zamiast jedynie prezentować luksusowy przedmiot, marka buduje wokół niego świat. Tym razem jest to świat trochę absurdalny, trochę retro i całkowicie surrealistyczny – taki, w którym koń może zniknąć w kanapie, przejść przez sufit i pojawić się po drugiej stronie rzeczywistości. A przechodzień, choć przez moment, może uwierzyć, że witryna sklepu rzeczywiście jest portalem.