MODA

Ciemna strona mody: John Galliano

15.08.2015Redakcja

25 lutego 2011 roku, na chwilę przed rozpoczęciem Paris Fashion Week, świat obiegło skandaliczne doniesienie o aresztowaniu Johna Galliano za... głoszenie antysemickich poglądów. Do kuriozalnego incydentu miało dojść poprzedniego wieczoru w paryskim barze La Perle, mieszczącym się kilka kroków od apartamentu projektanta. Relacja pary, która zaliczyła wtedy konfrontację z Galliano (i usłyszała od niego wyzwiska typu „brudna żydowska mordo, powinnaś być trupem”) przyprawiała o dreszcze. Prawdziwy skandal wywołało jednak nagrane telefonem komórkowym video z grudnia poprzedniego roku. Na klipie widać, jak pijany projektant w tym samym barze wyznaje miłość do Hitlera i pozytywnie „wypowiada się” o holocauście. Nie musimy dodawać, że filmik stał się viralem, a Galliano, delikatnie mówiąc, wpadł w kłopoty po same uszy. Kawiarnia La Perle, Paryż Można było pomyśleć, że zarabiający 5 milionów dolarów rocznie projektant Diora schlał się i pokazał swoje prawdziwe, odrzucające oblicze. Najbardziej szokujący w skandalu był jednak fakt, że Galliano był ostatnią osobą, która mogłaby „głosić antysemickie poglądy”. Syn Gibraltarczyka i Hiszpanki wychowywał się w wielokulturowej dzielnicy Londynu i sam miał żydowskie korzenie. Nie krył się ze swoim homoseksualizmem, a gdy studiował projektowanie na Central Saint Martins, jego chłopakiem był, niespodzianka, Żydem. Zaraz po ukończeniu szkoły i zaprezentowaniu swojej dyplomowej kolekcji projektant został okrzyknięty nową gwiazdą i zaczął imprezować w znanych klubach z drag queens. Wszystko to średnio łączy się ze stereotypowym wyobrażeniem o awanturującym się po pijaku antysemicie czy rasiście. Same pijackie awantury nie były jednak dla Galliano nietypowe. Przyjmując ofertę pracy dla Givenchy w połowie lat 90., projektant musiał stawić czoła nieprzychylnym spojrzeniom Francuzów, czekających na jakiekolwiek potknięcie ze strony pierwszego Brytyjczyka na czele paryskiego domu mody Haute Couture. Po półtora roku ulubieniec Anny Wintour objął stanowisko dyrektora kreatywnego Christiana Diora i rozpoczął swoją tradycję opijania każdej ukończonej kolekcji. A takie okazje zdarzały się często – Galliano przygotowywał po 12 kolekcji rocznie, pracując nie tylko pod szyldem francuskiego domu mody, ale i własnej marki. Wraz z narastającą presją, projektant zaczął pić po kilka dni z rzędu. Do tego doszły różnego rodzaju leki na receptę, mające pomóc mu ze snem, ale też budzeniem się i normalnym funkcjonowaniem. W ciągu kilku miesięcy przed incydentem w La Perle półprzytomny Galliano wielokrotnie musiał być eskortowany do domu przez przyjaciół lub współpracowników. Afera wisiała w powietrzu. Galliano za feralny wieczór zapłacił bardzo wysoką cenę. Projektant został zwolniony z Diora, a na odbywającym się zaledwie kilka dni po awanturze pokazie próżno było szukać znanych twarzy, za wyjątkiem Anny Wintour. Mimo że wiele osób z branży mody i show biznesu uznało Brytyjczyka za degenerata – swoje zniesmaczenie otwarcie wyraziła między innymi twarz Diora, Natalie Portman – u boku projektanta pozostało kilkoro przyjaciół, zdających sobie sprawę z niefortunności sytuacji. Naomi Campbell natychmiast załatwiła projektantowi pobyt w luksusowej klinice odwykowej w Arizonie, w której leczyli się między innymi Elton John i Donatella Versace. Na miejscu odwiedziła go Linda Evangelista, a Kate Moss, mimo swego rodzaju zmowy milczenia związanej ze sprawą, zleciła mu zaprojektowanie swojej sukni ślubnej. Przez kolejne dwa lata projektant trzymał się z dala od mody, skupiając się na walce z nałogami. Pokaz Maison Margiela jesień-zima 2015 Galliano przypomniał o sobie w lutym 2013 roku, kiedy to w Nowym Jorku została zaprezentowana jesienno-zimowa kolekcja Oscara de la Renty, przygotowana z jego pomocą. Amerykański projektant był jednym z pierwszych, którzy doszli do wniosku, że Brytyjczyk odpokutował za pijackie wybryki i że należy mu się druga szansa. Chyba nikt już nie podejrzewa Galliano o antysemickie poglądy – incydent w paryskim barze uznaje się raczej za spowodowany nałogami mroczny epizod, która dla Brytyjczyka będzie nauczką na całe życie. Obecnie projektant skupia się na odbudowywaniu szacunku i zaufaniu branży, stojąc na czele marki Maison Margiela. Zaprezentowana na początku tego roku kolekcja była pierwszą przygotowaną pod jego nadzorem. W finale pokazu nie zobaczyliśmy jednak tradycyjnego show z Galliano przebranym za toreadora lub marynarza - wygląda na to, że wieczny chłopiec dorósł.
Czytaj dalej