MODA, STYL ŻYCIA

C jak Confashion

04.03.2015 Redakcja Fashion Magazine

C jak Confashion

Kinga Król stworzyła Confashion z silnej potrzeby samodzielnego działania w branży, którą przez lata zdążyła poznać od podszewki. Przez całe życie zawodowe zajmowała się projektowaniem swetrów, więc było jasne, że rdzeń nowego konceptu musi stanowić dzianina. Wczesne początki to próba tworzenia ubrań konceptualnych, poskładanych jak orgiami, ożywających dopiero na człowieku. Credo marki skupiało się na ludzkim ciele komunikującym się z otoczeniem m.in. za pomocą ubrania (choć nie tylko). Szybko okazało się, że w owym czasie mało kto w Polsce był gotowy na takie wyzwanie. Produkcja dzianiny dodatkowo utrudniała działanie w obrębie niewielkiej linii produkcyjnej czy serii limitowanych. Pierwotne wzory znalazły wprawdzie swoje odbiorczynie, ale Confashion podryfowało w stronę spokojniejszą, poniekąd podyktowaną klientelą określoną przez miejsca sprzedaży, z którymi marka zaczęła współpracować.

Advertisement

Kolekcje celowo powstają w opozycji do głównego nurtu. Pozostają odporne na tendencje co sezon dominujące w sklepach sieciowych. To zawsze mocny kolor, bez względu na aktualną modę i autorskie nadruki. Formy ubrań podyktowane są właściwościami dzianiny, dominują proste cięcia, stanowiące idealną powierzchnię pod nieregularne wzory o najróżniejszej tematyce. Bywa to marokańska mozaika burzona mocnymi pociągnięciami pędzla, zimowe drzewa bombardowane barwnymi figurami geometrycznymi czy nagie rzeźby z żartobliwie ocenzurowanymi miejscami newralgicznymi za pomocą neonowych pasków. Fantazje projektantki pozwala realizować współpraca z firmą z Hong Kongu specjalizującą się w druku na dzianinie – w tym samym miejscu zamawia nadruki Kenzo. Modele są wykonywane od zera, dzięki czemu marka unika problemu podwójnego transportu.

1

Etyka produkcji to kolejny ważny filar Confashion. Respektowanie cen producentów, poszanowanie pracy włożonej w wykonanie każdego egzemplarza – tu nie ma miejsca na obojętność i przymykanie oczu. „Chciałam stworzyć markę, która szanuje środowisko naturalne. Dzianina oznacza zero odpadów, ponieważ wszystko jest robione z przędzy – od nitki. I całą tę nitkę się zużywa” – tłumaczy Kinga.

Sezon wiosna/lato 2015 kontynuuje ideę nadruków na dzianinie swetrowej, przede wszystkim bawełnianej. Przędze pochodzą głównie z Włoch, choć tym razem wreszcie udało się znaleźć polskiego producenta świetnej jakościowo dzianiny dżersejowej. Tkaniny też mają swoje miejsce w kolekcji, choć z nimi bywa jeszcze trudniej. „Kupujemy je w Polsce, ale od następnego sezonu chcemy zamawiać mniejsze ilości z firm włoskich i hiszpańskich. Chodzi nam o stałą dostępność a nie stałą „znikalność”, a to niestety częsty problem polskich hurtowni  – mówi projektantka. Zachowanie ciągłości produkcyjnej to istotny element, bez którego nie ma szans na innych rynkach. A propozycje z Chin, Japonii i Europy Zachodniej pojawiają się coraz częściej.

Plany na przyszłość? „Rozwinąć się na tyle, aby móc komfortowo żyć i dalej rozwijać markę i komercyjnie i artystycznie. Zaspokajać potrzeby podobnych do nas osób. Budować markę tak, aby nie szkodziła”.

więcej na stronie marki