Wywiad z Joanną Przetakiewicz

Joanna Przetakiewicz to jedna z najbardziej znanych kobiet biznesu mody w naszym kraju. Spotykamy się z nią w ważnym momencie zarówno dla światowej mody jak i samej marki La Mania, której jest właścicielką i dyrektor kreatywną. Czym jest instant fashion, jakie produkty marki La Mania będą za chwilę dostępne na rynku, kim tak naprawdę dla Przetakiewicz jest Karl Lagerfeld i jak krok po kroku osiągnąć międzynarodowy sukces? Dowiecie się z tej rozmowy.

Jak się tworzy międzynarodową markę dla wyselekcjonowanej grupy klientów, bazując na polskim rynku?
Gdy rozpoczynałam pracę nad La Manią wielu ludzi nazywało to szaleństwem. Ale ja poza wielką pasją do mody miałam już swoje doświadczenie biznesowe, słuchałam rad wielu mądrych ludzi i potraktowałam ten projekt bardzo poważnie, przygotowując się do niego drobiazgowo. Oczywiście wyzwanie było i wciąż jest olbrzymie. Stworzenie pierwszej polskiej luksusowej marki obecnej na światowym rynku mody to super ambitne zadanie. Ale ja wierzyłam nie tylko w swoją intuicję, ale przede wszystkim w potencjał polskiego rynku i talent ludzi, których zaangażowałam w ten projekt. Znakomitych konstruktorek, krawcowych, krojczych etc.

Wiele rzeczy robiliśmy w Polsce po raz pierwszy, testowaliśmy rynek, podejmowaliśmy ryzyko łamiąc stereotypy. Od początku promowaliśmy np. biały i kremowy kolor – oba mało praktyczne. Ale na tym polega moda, na wyznaczaniu trendów. Bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język z naszymi klientkami, bo Polki to niezwykłe kobiety, piękne i mądre, które cenią swoją kobiecość i chcą się wyrażać poprzez modę. Wkrótce okazało się, że to co robimy zwraca uwagę branży zagranicą. Gdy nasze ubrania pojawiły się i zostały dobrze przyjęte w londyńskim Harrodsie, wiedziałam, że wypływamy na otwarte morze.

No właśnie, statystki pokazują, że ulubionym kolorem Polaków jest czerń, a cena musi być przyjazna dla portfela…
Statystyki zawsze zniekształcają rzeczywistość. Żadna marka nie jest dla wszystkich. A tym bardziej taka marka jak La Mania – jakościowa, w której nie idziemy na kompromisy w kwestii materiałów i komponentów. To nasze zobowiązanie wobec klientek, które zawsze dostają produkt najwyższej jakości. Poza tym jesteśmy, szczególnie jak na Polski rynek, sporą organizacją. Na co dzień dla La Manii pracuje ponad 60 osoby zespół, który regularnie wspierany jest przez najlepszych doradców z Nowego Jorku, z Mediolanu, z Londynu i Paryża. Na światowych salonach wciąż jesteśmy bardzo młodą marką, musimy cały czas inwestować i się rozwijać, bo w modzie kto nie idzie cały czas do przodu ten przestaje się liczyć.

Myślę, że niewiele polskich marek ma możliwość organizacji szkoleń ze światowymi ekspertami. Na które autorytety z branży pani postawiła?
Wybieram zawsze osoby bardzo doświadczone i pewne, które są mi polecone. Jest mi łatwiej, bo znam wiele osób z branży mody na świecie i dzięki temu mam informacje z pierwszej ręki. Była u nas między innymi główna konstruktorka Victorii Beckham, główny konstruktor Stephane’a Rollanda i Thierry’go Muglera, a także eksperci od Alexandra McQueena, Givenchy i Louis Vuitton. Trudno o lepsze nazwiska. Przez długi czas zatrudniałam też Susan Whiteley, która była m.in. szefową Louis Vuitton, a wcześniej od samego początku pracowała z Alexandrem McQueenem. To co te osoby przekazały mojemu zespołowi jest bezcenne. Nie można się tego nigdzie nauczyć, szczególnie, że świetne techniczne szkoły w naszym kraju pozamykały się kilka lat temu.

A skąd pani czerpała wiedzę techniczną?
Z wykształcenia jestem radcą prawnym, ale modą fascynowałam się od zawsze. Nadszedł w moim życiu taki moment, gdy podjęłam decyzję o zajęciu się nią profesjonalnie. Lubię być zawsze dobrze przygotowana, dlatego pojechałam do Florencji do Instytutu Międzynarodowego Mody Polimoda. Tam Linda Loppa, dyrektor szkoły wspólnie z Laudomią Pucci, ułożyły mi program zajęć, który później kontynuowałam w Londynie. Miałam zajęcia z konstruktorem, z rysunku, ale także z zakresu Luxury Brand Development. Zresztą cały czas bardzo dużo się uczę.

I z taką wiedzą, z różnych źródeł, udało się z La Manią podbić zagraniczny rynek?
Nowej marki modowej nie da się zbudować ot tak, w sposób szybki i agresywny. Wielu tak zrobiło i spaliło swój potencjał. Wiedziałam, że muszę rozwijać firmę w sposób organiczny, choć z jasno zdefiniowanym celem. Nie wystarczy zdobyć zamówienia zagraniczne. Trzeba móc je dostarczyć w świetnej jakości, dokładnie w terminie, w zamówionej ilości. Wymagania zagranicznych partnerów są tak wysokie, że trzeba do nich dostosować cały rytm pracy. Łatwo o potknięcie, a bardzo trudno o kolejną szansę.

Jak wyglądał w takim razie pierwszy sukces pani marki?
W wymiarze międzynarodowym krokiem milowym było wejście do Harrodsa. Stało się to w 2013 roku tuż po naszej wystawie i zaproszeniu BFC na Londyński Fashion Week. To nam otworzyło szeroko drzwi do świata mody. Najważniejszym dla nas testem jest siedem ostatnich sezonów nieustająco rosnącej sprzedaży. Dzięki temu dostaliśmy swój własny shop–in-shop wśród najlepszych międzynarodowych marek. To nasz wielki sukces – premiera już w połowie marca.

Od tamtej pory zrobiliśmy wiele kolejnych kroków tj. pop up stores w BROWNS i JOSEPHIE, i jeszcze wiele mamy do zrobienia. Trafiliśmy do najlepszych butików m.in. Matches Fashion. Dla mnie najważniejsza była jednak stabilna umowa ze świetnym międzynarodowym showroomem. Poczekałam i podpisałam ją.

Kolejnym krokiem będzie pokaz podczas tygodni mody?
Nie. Czasy się zmieniają i pokazy dla młodych firm na fashion Week już się nie liczą się tak jak kiedyś.

Ciekawe dlaczego? Nie wpływają na sprzedaż?
Oczywiście, takie marki jak Valentino, YSL, Dior, czy Chanel dalej będą robić swoje pokazy. Natomiast dla takich „upcoming brands”, jak my, wydanie kilkuset tysięcy euro na zagraniczny pokaz nie ma większego sensu. Są znacznie lepsze sposoby na zainwestowanie takich pieniędzy.

Szykuje się rewolucja w branży mody?
Tak, szykuję się wielka rewolucja w świecie mody. Omawialiśmy to między innymi niedawno podczas zebranie zarządu w British Fashion Council. Tom Ford i Burberry już dziś zaczynają działać inaczej, chcą pokazywać coś, co jest natychmiast dostępne tzw. instant fashion. Wszyscy rozmawiamy też o tym, że w pewnym momencie i to szybko, powinniśmy się cofnąć o jeden sezon. Dzisiaj pokazujemy w showroomie dla kupców sezon jesień-zima 2016/2017 i tak powinno zostać. Natomiast pokazy powinny być adekwatne do pory roku, bo wyprzedzanie sezonów jest nie ma sensu.

Niedawno rozmawiałam z managerem Josepha, to jest jeden z najlepszych multibrandowych butików w Europie. Pokazał mi, że przyjechała akurat kolekcja Altuzzara, lekka, zwiewna, w kwiaty. Za oknem z kolei mroźna i wietrzna, nieprzyjemna londyńska zima. Kto ma ochotę kupować letnie sukienki  w środku lodowatej zimy? Sezonowość jest pozbawiona sensu.  Tom Ford  nazwał swoje kolekcje „luty” i „wrzesień”. Koniec. I idealnie.

A digitalizacja? W czasach mediów społecznościowych zmienia się też odbiór mody.
Dzisiaj światem rządzi obraz, a w świecie mody i technologii króluje Instagram. Poza tym – livestreaming, dzięki któremu którym można oglądać wszystkie pokazy. Nie są one dostępne tylko dla bardzo ekskluzywnego grona – jak kiedyś. Wszystko się zdemokratyzowało.

Czyli nie zobaczmy już pokazu La Manii?
Dzisiaj to nie ma sensu. Szczególnie w Polsce. Pokaz ma robić zamieszanie w mediach i słusznie, ale u nas nikt nie kupuje kolekcji prosto z wybiegu. Ja sama je sprzedaję w swoich butikach i sklepach online. Będziemy robić prezentacje, które są bardziej ekskluzywne, zamknięte, które skupiają się na kolekcji a nie na tym kto przyszedł. Jestem też w stanie dużo lepiej wspierać sprzedaż poprzez Instagram, Facebook i tego typu narzędzia.

Jako Joanna Przetakiewicz z własnym kontem na Instagramie, doceniła pani jeszcze bardziej jego siłę?
Długo się wahałam i opierałam. Konto mam dopiero od września, czyli od pół roku i widzę jaką cieszy się popularnością. Dodatkowo praktycznie nic nie kosztuje, a jest reklamą, którą możemy fantastycznie kontrolować. Poza tym cały czas nawiązany jest dialog – po ilości like’ów, po ilości komentarzy widzimy co się podoba, a co nie. Reakcje klientek są błyskawiczne – widzą coś na Instagramie, tak jak ostatnio płaszcz La Manii, który pokazałam w Paryżu. Dzwonią i mówią, że chcą go mieć. Instagram to po prostu świetny miernik oczekiwań klientek.

Przyjaźnie w branży chyba też są istotne dla marki?
Są bardzo ważne. Wiele rzeczy się słyszy i o nich rozmawia. Przyjaźnie się m.in z Sarajane Hoare jedna z najlepszych stylistek na świecie. Sarajane pracuje na stałe z Mario Testino,wcześniej wiele lat z Anna Wintour. Stylizuje najlepsze światowe sesje, zawsze wiele o tym opowiada. Z Sarah Harris mamy swój rytuał wspólnego śniadania raz w tygodniu. Śmiejemy się, że to nasza nowa tradycja. Sarah jest jedną z głównych dziennikarek brytyjskiego „Vogue” i ikoną mody. To bezcenne znajomości, które inspirują.

Joanna Przytakiewicz z Sarah Harris na imprezie Fundacji Naked Heart 

A co z tym Karlem? Wiem, że pewnie panią pytano o niego wiele razy, ale to jest bardzo ciekawy wątek. Tak jak pani mówiła, przy powstawaniu La Manii ta relacja było dość istotna. Jak trafiła pani na Lagerfelda?
Przez wspólnych znajomych – właścicieli Gmurzynska Gallery. Miałam wtedy w głowie pewien projekt nieruchomościowy i marzyłam, aby Karl został w niego zaangażowany.

Tak się złożyło, że przyjaźnią się z nim i współpracują przez ostatnie 25 lat. Karl przyjechał do Londynu. Natychmiast bardzo się polubiliśmy. Bardzo mi pomógł przy powstawaniu La Manii i dodał odwagi. Od tamtej pory jesteśmy w stałym kontakcie, zaprasza mnie często na pokazy i eventy.

Miałam wielkie szczęście i honor być jego towarzyszką, podczas premiery kalendarza Pirelli w Moskwie. Na kolacji było mniej więcej 300 osób, a Karl przyszedł ze mną. Pamiętam, że tego wieczoru dostałam od niego piękny zegarek w ramach świątecznego prezentu.  Zawsze pamięta o świętach i urodzinach. Przywiązuje ogromna wagę do sprawiania bliskim przyjemności.

To naprawdę musi być fantastyczne doświadczenie. Wróćmy jednak do La Manii, która zdaje się rozwijać w urodowym kierunku?
To jest bardzo naturalny krok w rozwoju marki. Taka marka jak La Mania musi mieć swoje perfumy. Perfumy, które w pewnym sensie stają się naszą wizytówką. Będą też kolejne kroki urodowe. Takim torem poszedł Tom Ford, a my zmierzamy w tym kierunku na polskim rynku.

Super! A akcesoryjnie?
Raczej nie. Akcesoria rządzą się swoimi prawami. Polki np. wolą kupować markowe torebki zagranicznych marek. W związku z tym, ja nie do końca wierzę, że polskie akcesoria, o ile nie są naprawdę niedrogie mogą zrobić jakieś istotne zamieszanie. Skupiam się na kolekcji, modzie, pret-a-porter. Cztery sezony to ogromna praca i dużo bliższa mojemu sercu niż tworzenie akcesoriów. Oczywiście małe dodatki będziemy mieli w ofercie.

Strategia marki mocno się zmienia, pojawiają się też mini kampanie i nowa grupa docelowa?
Otworzyliśmy się na najmłodszą klientkę, czyli taką kilkunastoletnią – ostatnia kampania z Igą Lis jest tego symbolem. Rozszerzyliśmy kolekcje o bardziej dostępne cenowo modele. Robimy też dużo zdjęć streetowych, takich, które posługują się błyskawicznym obrazem, błyskawicznym językiem. Mocno w to wierzę. Swoją drogą świat się niesamowicie zmienił przez ostatnie dwa lata. Same dane są szokujące – 400 milionów użytkowników, 60 milionów zdjęć dziennie na samy tylko Instagramie. Nie można z tym dyskutować. Trzeba korzystać.

Dziękuję za rozmowę. 

ZobaczSchowaj komentarze

MAGDALENA GÓRSKA – RUDZKA : „Każda z moich prac to odzwierciedlenie emocji z danej chwili”

Jej kolażami zachwycił się świat. Choć sama skromnie twierdzi, że chciała tylko założyć konto na Instagramie… Z zawodu PR -owiec z zamiłowania artystka. Choć nie skończyła żadnej artystycznej szkoły jej prace wiszą w galeriach na świecie i pokazywane są na wystawach m.in w Nowym Jorku czy Barcelonie. Magda opowiada nam jak zaczęła się jej historia ze sztuką, jakich technik używa tworząc kolaże i z jakich aplikacji korzysta.

Skąd czerpiesz inspiracje tworząc kolaże? 

Wszystko siedzi w mojej głowie. Gdy zaczynam robić kolaż, nie wiem, jaki będzie efekt końcowy. Nie planuję. Całą historię potrafi zbudować jeden element. 

Nie jesteś po szkole artystycznej, a twoje kolaże wyglądają wspaniale. Naturalny talent czy ciężka praca? 

Mam wiele przyjemności z tego, co robię. Talent … nie mnie to oceniać. Praca na pewno. Przygotowanie jednego kolażu to kilka godzin … które mam wolne głównie w nocy ;) Jednym słowem hobby wymagające. Dla jednak mnie najważniejsze jest dzielenie się z ludźmi moimi emocjami … wrażeniami, sposobem postrzegania świata. I lubię jak patrzą na niego moimi oczami.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z Instagramem? Czy to był przypadek czy zaplanowane działanie w końcu na co dzień pracujesz w PR? 

Z PR jestem związana już od kilkunastu lat. Zdecydowanie preferuję tradycyjne media. Niemniej nie wolno zaniedbywać nowych kanałów komunikacji. Konto na Instagramie założyłam wyłącznie dlatego, by wiedzieć, „czym się to je”. W zasadzie zalogowała mnie koleżanka z pracy wpisując nick magda_americangangsta i tak zostało. Zastanawiałam się, co publikować. Na początku robiłam czarno-białe zdjęcia przedmiotów codziennego użytku, którym nadawałam zupełnie nowy charakter, np. fotografowałam kamień w czajniku, który wyglądał jak galaktyka albo chodnik przypominający jezioro. To było takie przydawanie zupełnie innych cech przedmiotom, które nas otaczają. Potem poczułam, że potrzebuję więcej kolorów … a kolaż nie jestem w stanie powiedzieć, skąd się wziął. Po prostu … taki wewnętrzny imperatyw.  

Ulubiona aplikacja do edytowania, projektowania, zarządzania Instagramem to…? 

Mam kilka aplikacji … darmowych. Głównie korzystam z apki dzięki której mogę szparować wybrane obrazy. To bardzo żmudny proces … palcem po małym ekranie telefonu… Trzeba mieć dużo cierpliwości, której na co dzień i brakuje, a tutaj trenuję chyba wewnętrzną równowagę. Są jeszcze aplikacje do łączenia elementów. Takie photoshopy dla ubogich, jak je nazywam. Można pracować na warstwach, wykorzystywać różnego rodzaju pędzle. Instagramem nie zarządzam kompletnie … żyje swoim życiem. 

Lepiej prowadzić Instagrama strategicznie czy spontanicznie? Planujesz posty z wyprzedzeniem czy robić je pod wpływem chwili? 

Nie planuję. Każda z moich prac to odzwierciedlenie emocji z danej chwili. Oczywiście chwytam je głównie nocą przenoszę na kolaż. Wyjątkiem jest mój ostatni cykl Men’s World. Kontaktuję się z panami z całego świata prosząc ich o zgodę na wykorzystanie ich wizerunku w mojej pracy. Korzystam z ich zdjęć instagramowych. Wycinam sylwetkę i wstawiam w zupełnie inną rzeczywistość. Przy tym projekcie udało mi się pracować z czołówką światowego męskiego modelingu a nawet z samym Karimem Rashidem, dla którego także zrobiłam kolaż. Karim poświęcił mi wiele swojego czasu. Był mi mentorem, coachem. Ukierunkowywał, inspirował. Powiedział, że moje prace są bardzo interesujące i kompleksowe. A „cool” z jego ust to chyba największe wyróżnienie w mojej krótkiej artystycznej historii. 

Czy jest jakiś artysta, któremu chciałabyś pokazać swoje prace?

Mam dwóch … z jednym już miałam przyjemność pracować – i mówię o Karimie Rashidzie, a drugi to David LaChapelle … Marzę o spotkaniu z nim i rozmowie. 

Które konta Instagramowe najchętniej obserwujesz?

Śledzę światowe galerie sztuki. Uwielbiam profil Maurizio Catellana i Jerrego Saltza. 

Co dalej? W którym kierunku będzie zmierzać twoja przygoda z mediami społecznościowymi? 

Z tego co się dowiedziałam, jestem chyba jedyna jeśli chodzi o tworzenie prac telefonem komórkowym. Mój IG feed jest specyficzny. Czasami rozedrgany, czasami w określonym klimacie. Pojawiają się w nim cykle, epizody z życia. Uwielbiam tę swoją galerię i ludzi, którzy ją odwiedzają. Instagram zawsze pozostanie dla mnie ważny … od niego bowiem zaczęła się moja przygoda ze sztuką, to dzięki niemu wystawiam się poza Polską, dzięki niemu moje prace były na ICFF w Nowym Jorku. Wszystkie znajomości artystyczne czy propozycje kolejnych wystaw przychodzą do mnie właśnie stąd. Gdyby nie „Insta” pewnie nigdy nie miałabym okazji poznać tylu wspaniałych uzdolnionych ludzi, których łączy pasja. 

 

ZobaczSchowaj komentarze

Najmodniejszy owoc sezonu? Wiśnia! Upewnij się, że nie zabraknie jej w Twojej szafie

Anya Hindmarch

Breloczek
ok. 600 zł

Aquazzura

Sandałki
ok. 800 zł

Essentiel Antwerp

Bluzka
567 zł

Essentiel Antwerp

Spodnie
724 zł

Furla

Torebka
1442 zł

Gucci

Buty
3800 zł
Modę tworzą ludzie. Jest to zjawisko społeczne, które dotyczy każdego w mniejszym lub większym stopniu. To rozpędzony mechanizm, napędzany energią stylistów, projektantów, modelek, bloggerów, trendsetterów. Odkrywamy tajemnice największych osobowości branży. W inspirujących wywiadach opowiadają o bodźcach, które stymulują ich do działania, o własnym stylu, o otaczającym ich środowisku. Rozmowy z osobowościami świata mody zawierają ciekawe prognostyki i poruszają zjawiska angażujące uwagę. Mówiąc o ludziach pragniemy pokazać nie tylko mainstream. Odważnie demonstrujemy stylizacje osób śledzących trendy i zachowujących własny, niepowtarzalny styl. Przekazujemy krótkie newsy oparte na fotografiach. Chętnie prezentujemy szyk prosto z ulic światowych stolic mody.
Drogi użytkowniku/użytkowniczko!
Dziękujemy za zaufanie i zainteresowanie serwisem fashionpost.pl :)

W związku z wprowadzeniem nowych regulacji o ochronie danych osobowych (RODO) prosimy o akceptację subskrypcji.

Po naszej stronie leży ciągłe dbanie o Twoje zadowolenie z użytkowania serwisu. Jeżeli otrzymujesz od nas informację, to oznacza, że nadal nie będziemy wysyłać SPAMu ani udostępniać Twoich danych innym podmiotom (poza tymi, z których usług korzystamy do realizacji procesu wysyłki naszego Newslettera).
Możesz w dowolnym momencie zrezygnować z naszego Newslettera, usunąć konto i zablokować wiadomości od nas. Mamy jednak nadzieję że chcesz zostać z nami!

O zmianach związanych z RODO – kto, co i dlaczego?

Potwierdzając swój adres e-mail za pomocą poniższego przycisku (linku) wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez administratora serwisu fashionpost.pl w celach: marketingu bezpośredniego dotyczącego własnych produktów i usług. Osoba, której dane dotyczą, ma prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo wniesienia sprzeciwu, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem. Dane w tym celu przetwarzane będą na podstawie art. 6 ust. 1 lit. a) Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO). Dane będą przechowywane do momentu wycofania zgodny na ich przetwarzanie.

W celu realizacji uprawnień, prosimy wysłać wiadomośc e-mail pod adres kontakt@fashionpost.pl

Twoje dane (imię/pseudonim i adres e-mail) mogą być przekazywane do podmiotów zewnętrznych, również mających siedzibę poza terytorium Unii Europejskiej w celu realizacji usług (np. wysyłka Newslettera).
W każdej chwili możesz wypisać się z listy klikając w link rezygnacji.

EU General Data Protection Regulation
25 maja 2018 wchodzi w życie RODO, czyli General Data Protection Regulation (GDPR).
Szczegółowe informacje na ten temat znajdziesz tutaj

Potrzebujemy Twojej zgody, jeśli chcesz korzystać z naszego serwisu również po 25 maja 2018 roku.
Wyraź zgodę, klikając przycisk poniżej

Instalowanie plików cookies na Twoich urządzeniach i dostęp do tych plików

Serwis fashionpost.pl wykorzystuje technologie plików cookies, które służą do zbierania i przetwarzania danych osobowych oraz danych eksploatacyjnych. Dzięki temu jesteśmy w stanie personalizować udostępniane treści i reklamy oraz analizować ruch na naszym serwisie.
Dzięki plikom cookie stale poprawiamy jakość naszych treści. Zapewniamy Ci także lepszą obsługę, ponieważ widzisz tylko to, co leży w kręgu Twoich zainteresowań.
Nam natomiast pliki cookies umożliwiają złożone badania i analizę zainteresowania publikowanymi przez nas materiałami, przez co jesteśmy w stanie stale zapewniać wszystkim użytkownikom najwyższą jakość.

Zobacz naszą politykę prywatności