brak kategorii

Redakcja testuje... kosmetyki z Ministerstwa Dobrego Mydła

17.05.2017Redakcja

Redakcja testuje... kosmetyki z Ministerstwa Dobrego Mydła
Ministerstwo Dobrego Mydła to mała rodzinna firma (a raczej manufaktura mydlarska, jak sami się nazywają), która powstała z miłości do mydła właśnie. To świetny przykład na to, że pasję można zamienić w dobrze prosperujący biznes. Ale niech was to nie zmyli, bo choć to obecnie prężnie rozrastająca się firma, to wszystkie kosmetyki są nadal robione ręcznie i o każde dba się tu z największą pieczołowitością. Do ich wyrobu używa się tylko naturalnych, wysokiej jakości składników, które dosłownie są wyczuwalne jak np. olejek z hibiskusa, rozmaryn lub lawenda. Jej założycielki, czyli siostry Bieluń mają obsesję na punkcie mydła, od którego tak naprawdę zaczyna się ich historia. Za sukcesem marki stoi przede wszystkim dbałość o szczegóły, czyli wybór najwyższych jakościowo składników i naturalnych komponentów czy zapachów, które znajdują się w tych ekologicznych kosmetykach, ręczna produkcja, uczciwość - nic co nie zostanie przetestowane najpierw przez siostry nie trafia do sprzedaży-  a także prosty, minimalistyczny design, który nas urzekł. Produkty bronią się same, więc nie potrzebują wymyślnych opakowań. Oto pięć kosmetyków, które przetestowałyśmy. Jesteście ciekawe? Jeśli tak przeczytajcie nasze recenzje! Paulina Kosim, młodszy redaktor Fashion Post testowała półkulę kąpielową z olejkiem z lawendy Po ciężkim i męczącym dniu/tygodniu taka kula jest dokładnie tym, czego potrzebuje organizm. Na pewno mój! Tym bardziej, że piękny aromat lawendy jest niezwykle odprężający. Półkula świetnie się pieni, jednocześnie nie pozostawiając żadnego osadu na wannie, co w przypadku tego typu produktów jest wielkim plusem. Po jej użyciu moja skóra była miękka i bardzo gładka w dotyku, a uczucie nawilżenia utrzymywało się bardzo długo po kąpieli. W dodatku, przygotowanie takiego „domowego SPA” jest mało czasochłonne ( i niewiele kosztuje, zarówno czasu jak i pieniędzy), więc nawet w tygodniu znajdzie się chwila na taką formę relaksu. Ja już zamawiam przez stronę kolejną półkulę! Michalina Murawska, redaktor prowadząca Fashion Post testowała mydło z wyciągiem z hibiskusa Ostatnio coraz częściej stawiam na świadome wybory – zarówno w kwestii mody jak i kosmetyków, które stosuję. Naturalne mydło z Ministerstwa wypróbowałam więc z niekłamaną przyjemnością i zaciekawieniem. Od razu urzekł mnie jego intensywny, hibiskusowy zapach (kocham!) i dbałość o detale, czyli wyrzeźbiony roślinny kształt. Mydełko przyjemnie się pieni (nie za bardzo i nie za mało co świadczy o jego naturalności), podczas kontaktu z wodą nadal niezmiennie cudownie pachnie i co najważniejsze, nie uczula i nie wysusza. Jestem na tak i z przyjemnością wypróbuję inne produkty tej marki! Beata Świerczyńska, grafik testowała półkulę do kąpieli z Nagietka lekarskiego   Absolutny hit! Powiem szczerze, że nie spodziewałam się, że w czymś co wygląda jak kulka sorbetu może kryć się tyle odżywczych olejków. Jestem absolutnie pod wrażeniem, skóra jest odżywiona jeszcze kilkanaście godzin po kąpieli. I to wszystko za jedyne 5,50 zł. Polecam! Kasia Błażuk, redaktor urody w Fashion Post testowała balsam w sztyfcie z olejkiem z nasion baobabu Do testów wybrałam kosmetyk o silnie nawilżających właściwościach. Zaciekawił mnie, bo choć na pierwszy rzut oka wygląda jak antyperspirant jest sztyftem, który walczy z przesuszoną skórę. Jest w 100% naturalny, bezzapachowy i delikatny, ale bardzo "konkretny" w działaniu. Świetnie pomaga zregenerować suche dłonie i stopy, ale także nawilżyć spierzchnięte usta. Kiedy przeczytałam, że przynosi ulgę, odżywia i poprawia poziom nawilżenia skóry miałam trochę sceptyczny stosunek. Ale po zastosowaniu stwierdzam, że to fakt. Sztyft choć świetnie natłuszcza nie zostawia śliskiej i lepiącej się warstwy. Wygodnie się aplikuje i jest bardzo wydajny. Można nakładać go na skórę na dwa sposoby: albo smarować bezpośrednio z opakowania, albo nałożyć na dłonie i rozprowadzić na wybraną część ciała. Na pewno zabiorę go ze sobą na wakacje, bo jest nie tylko wielofunkcyjny, ale także bardzo skuteczny. Czyli po prostu świetny! Maja Żurawiecka grafik w Fashion Post testowała różany hydrolat Hydrolat ma piękny, prawdziwie różany zapach, który zawdzięcza naturalnym i ekologicznym składnikom. Świetnie sprawdza się na podrażnionej skórze twarzy, z którą często się zmagam. Łagodzi również opuchnięte oczy, dlatego często stosuję go rano przed nałożeniem podkładu. Dodatkowo sprawdza się też jako mgiełka do włosów, którą stosuję przed ich rozczesywaniem, ponieważ róża posiada właściwości nawilżające. Genialny i wielofunkcyjny produkt! Jednym słowem polecamy!  
Czytaj dalej