MODA

„Patriarchat uwięził nas wszystkich” – wywiad z Kasią Warnke do zimowego wydania Fashion Magazine

15.12.2020 Katarzyna Montgomery

„Patriarchat uwięził nas wszystkich” – wywiad z Kasią Warnke do zimowego wydania Fashion Magazine

Aktorka Vegi? Owszem, ale także Jarzyny i Lupy. Nie ukrywa, że lubi swoją popularność, bo dzięki niej ma większą wolność robienia tego, na co ma ochotę. Z Katarzyną Warnke rozmawiamy o prawach kobiet, zaangażowaniu w sprawy społeczne i wolności do bycia sobą.

Tekst: Katarzyna Montgomery
Zdjęcia: Agata Serge

Czym jest dla pani wolność?

Wiąże się ściśle z problemem gender, choć kiedyś chyba nie miałam pojęcia, że się nim zajmuję. Odkąd pamiętam, szukałam wyzwolenia. Już jako dziewczynka czułam, że są różnice między mną a kolegami, i odczuwam to nadal, bo w moim zawodzie ten podział jest bardzo wyraźny. Nawet to, jak traktują nas dziennikarze, jest znaczące. Zdarza się, że jestem określana jako „krnąbrna”, bo tak się nazywa kobiety, które mówią to, co myślą. Kiedyś uświadomiłam dziennikarce, że nie dość, że jest to pejoratywne, to jeszcze infantylizujące, bo tak się mówi o dzieciach. Do mojego męskiego odbicia, aktora z podobnym dorobkiem, nikt nigdy by się tak nie zwrócił. Określano by go raczej jako charyzmatycznego. 

Kiedy obserwuję panią w mediach, odnoszę wrażenie, że trwa nieustanna próba usidlenia pani w stereotypie delikatnej blondynki z miłym głosem. Idąc dalej, nie powinna być pani zbyt mądra, a już na pewno nie może pani mieć swoich poglądów.

Walczę z tym cały czas. Od kiedy zaczęłam się społecznie konfrontować, odbierane mi było prawo do wypowiedzi wprost, ale to dotyczy wszystkich kobiet. Wyrażanie przez kobiety wprost tego, co myślą, nie wiadomo, dlaczego jest niedopuszczalne i obraźliwe. Co innego, jeśli schowamy się za „tak mi się wydaje”, lekko się wycofując, uśmiechając przepraszająco, udając niepewność. Życzliwi wielokrotnie próbowali mnie namówić na zmianę stylu, twierdząc, że sobie szkodzę. Mama, nauczycielki w szkole, przyjaciółki mówiły mi, że nic nie osiągnę w ten sposób i muszę się zmienić. To było dla mnie nie do zniesienia. Wytrwałam, choć przyznaję, że łamałam się i próbowałam trochę się wy- cofać, żeby dać szansę brylować mężczyźnie albo innej kobiecie wyżej w hierarchii. To obleśne i tylko pokazuje, jak patriarchat uwięził nas wszystkich i jak konstruuje całe społeczeństwo. Buntuję się przeciwko temu i jestem wręcz radykalna, choć zupełnie nie ma to odzwierciedlenia w moim fizis i może dają się na to ludzie nabrać. Różnica między oczekiwaniami a tym, jaka jestem, może wydawać się oszustwem i nawet zaboleć.

Więcej przeczytacie w zimowym wydaniu Fashion Magazine >>