STYL ŻYCIA

Olga Tokarczuk: noblistka, feministka i wojowniczka

11.02.2021 Kamila Banak

Olga Tokarczuk: noblistka, feministka i wojowniczka
Fot. https://www.instagram.com/tokarczuk_olga/

Nie łatwo jest być feministką w kraju, który z definicji równością gardzi. A tym bardziej być feministką zaangażowaną, dosadną i odnoszącą sukcesy onieśmielające jej nawet najbardziej zagorzałych przeciwników, którzy o podobnym dorobku intelektualnym mogą tylko marzyć. Kim jest Olga Tokarczuk i jak wygląda jej osobista walka o prawa kobiet?

Pasjonatka historii, literatury, feministka, ekolożka, wegetarianka. Gdy zdobyła Nagrodę Nobla, „The Guardian” napisał o Tokarczuk jako o tej, która zdobyła popularność w „coraz bardziej reakcyjnym i patriarchalnym kraju”. Znana jest jednak nie tylko za sprawą wybitnych powieści, które pisze, ale również ze względu na swoją działalność społeczną, a także odważne wypowiedzi mocno zaangażowane politycznie. Literacko zadebiutowała w 1979 roku w czasopiśmie „Na przełaj”, gdzie pod pseudonimem opublikowała swoje opowiadanie, ale rozgłos i akceptację krytyków zdobyła jej powieść „Prawiek i inne czasy”. Książka została przetłumaczona na 20 języków. Tokarczuk kilkakrotnie zdobyła Literacką Nagrodę Nike, a powieścią “Bieguni” wygrała również i Booker International Prize. W 2018 autorce przyznano Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury w 2018 roku „za wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic jako formę życia”.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Fundacja Olgi Tokarczuk (@tokarczuk_olga)

Jej triumf nie do końca wpasował się w wizję świata prezentowaną przez partię rządzącą, która na miejscu Tokarczuk chciałaby widzieć kogoś, kto – prawie jak w dystopii zaprezentowanej w Opowieści Podręcznej Margaret Atwood – przedstawi Polskę jako zjednoczony kraj bez problemów, o krystalicznej przeszłości pełnej bohaterów i szlachetnych gestów. Jej „Księgi Jakubowe” opowiadają o konwersji Żydów na katolicyzm w XVIII wieku dokonywanej przez Jakuba Franka, co – mimo że jest faktem historycznym – sprawiło, że Olga stała się dla władzy niewygodna, a dyskusja wywołana publikacją bardzo zażarta. “Byłam bardzo naiwna. Myślałam, że możemy dyskutować o ciemnych kartach naszej historii” – powiedziała w wywiadzie dla “The Guardian”. Olgę Tokarczuk nie interesują jednak historyczne przekłamania, otwarcie sprzeciwia się także podporządkowaniu państwa kościołowi.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Fundacja Olgi Tokarczuk (@tokarczuk_olga)

W 2017 została wyróżniona na Kongresie Kobiet. Główny laur wydarzenia otrzymała jako “jedna z najpotężniejszych kobiet kultury”, a wybór uzasadniono słowami “Dla nas jest mistrzynią pióra i wyobraźni. Uczy nas feministycznej wrażliwości i ekologicznej determinacji”. Apelowała wtedy “by kobiety przypomniały sobie, czym są „solidarność i siostrzeństwo”. Jednak to przede wszystkim jej literatura, jak sama mówi, jest polem na którym sama tę feministyczną walkę prowadzi. W jednym z wywiadów powiedziała, że szczególnie pracując nad „Księgami Jakubowymi”, przeglądając archiwa, uświadomiła sobie, że „proces niezapisywania kobiet w historii trwa cały czas i jest on bardzo wyraźnie widoczny, niesprawiedliwy” oraz że to właśnie „literatura jest przestrzenią przywrócenia pamięci kobietom”. Na galę podczas której odbierała Nagrodę Nobla włożyła sukienkę, która – jak stwierdziła – była hołdem złożonym w stronę jej sióstr feministek oraz sufrażystek. Olga Tokarczuk podkreśla jednak, że kiedy siada do pisania, jej płeć znika całkowicie, a sama nie zastanawia się nad tym, czy książki, które tworzy, mają charakter feministyczny – twierdzi, że to nie jest jej zadanie, aby tak je określać. Mówi również, że przede wszystkim czuje się człowiekiem, dopiero później kobietą, jednak nierówność, widoczną szczególnie w Polsce, zauważa – co dalej będzie z krajem, jak mówi, nie wie.

Nie milczała jednak również, kiedy wybuchł Ogólnopolski Strajk Kobiet po którego stronie natychmiast się opowiedziała. Gdy Pseudo Trybunał Konstytucyjny opublikował swój wyrok, Tokarczuk na swoim facebooku napisała “Rządzący uwikłali polskie państwo w inkwizycyjne prawo. To kolejna odsłona wojny prowadzonej od wieków przez patriarchat przeciwko kobietom, tym razem pod pretekstem ochrony życia. Obsesyjna nienawiść do kobiet, do ich ciała, kompulsywna potrzeba kontroli seksualności i rozrodczości, bierze się z przeczuwanej własnej słabości. Patriarchat to kolos na glinianych nogach.”