STYL ŻYCIA

Kapłanka kobiecości. Polska rzeźbiarka Iwona Demko tworzy artystyczne waginy

27.10.2020 Maja Handke

Kapłanka kobiecości. Polska rzeźbiarka Iwona Demko tworzy artystyczne waginy

Waginy jako wielkie poduszki, atłasowe i aksamitne, w postaci lizaka lub stroika z woalką – to prace rzeźbiarki Iwony Demko, artystki wyjątkowej, która za cel postawiła sobie opowiadanie o kobiecości i jej afirmację. I robi to w wyjątkowo odważny i bezkompromisowy sposób.

Boże, co ty znowu wymyśliłaś! – to była reakcja mojej mamy, kiedy zobaczyła pierwszą waginę, pracę pod tytułem „Waginatyzm” w 2009 roku. Ja wtedy odpowiedziałam: „Zobacz, mamo, jaka jest śliczna”. I ona się nią zachwyciła – wspomina rzeźbiarka Iwona Demko.

I rzeczywiście, tworzone przez nią waginy są przyjazne, piękne, połyskujące, na granicy kiczu niemalże. Artystka świadomie odeszła od realistycznego, biologicznego wizerunku waginy prezentowanego przez wiele tworzących sztukę kobiet wcześniej. „Zdawałam sobie sprawę, że ta dosłowność odstręcza, a temat jest wystarczająco kontrowersyjny. Chciałam, żeby do moich prac ludzie podchodzili z zainteresowaniem, sympatią, żeby ta przyjazna forma oswajała ich na wejściu. Dzięki temu łatwiej mogli za- akceptować to, co widzą. To łamanie tabu w przyjazny sposób, bo założyłam sobie, że moje prace powinny podobać się nawet „pani w berecie” – mogłyby znaleźć się na kramie pod Sukiennicami. Miały zachęcać do tego, żeby się w nie nawet wtulić nosem. I dopiero później zorientować się, że wsadziło się nos w waginę. I że to wcale nie było takie straszne” – opowiada rzeźbiarka. Przyznaje, że było dla niej jasne, że ta campowa, kiczowata forma spotka się z brakiem akceptacji środowiska artystycznego, ale zgodziła się na to świadomie. „Ważniejsze było dotarcie do szerokiego gro- na odbiorców i odbiorczyń. To była społeczna misja w stronę afirmacji waginy” – deklaruje Iwona Demko. 

Wszystko zaczęło się od książki „Wagina. Sekretna historia kobiecej siły” Catherine Blackedge. „To było objawienie. W 2009 roku kupiłam używany egzemplarz przez internet, bo nakład był wyczerpany. 300 stron na temat waginy, dużo informacji stricte biologicznych, wiele o kulcie, jakim otaczano waginę. Ta lektura mnie zadziwia- ła, momentami czerwieniłam się, czytając… Wahałam się, czy czytać tę książkę w miejscach publicznych” – przyznaje artystka. „Przełomem była dla mnie informacja o tym, że wagina była kiedyś traktowana jako miejsce magiczne, symbol szczęścia, zdrowia i pomyślności. Ten sposób myślenia był całkowicie odmienny od tego, w jakim wzrastamy w kulturze chrześcijańskiej” – mówi rzeźbiarka. Tłumaczy, że to postrzeganie waginy podyktowane było przekonaniem, że kobieta jest jedyną kreatorką życia. „Patrzenie na poczęcie w ten sposób warunkowało pozycję społeczną i polityczną kobiet, choć nie można mówić o dokładnej odwrotności patriarchatu. Wszystko zmieniło się, kiedy stało się jasne, że do stworzenia nowego życia potrzebny jest mężczyzna. Wtedy zaczęto temperować wolną wcześniej seksualność kobiet”. Rzeźbiarka postanowiła przekazywać opowieść o pierwotnym postrzeganiu kobiecości dalej – i tak zaczął się dziesięcioletni okres pracy wokół waginy”.

Pełną wersję artykułu przeczytasz w jesiennym wydaniu Fashion Magazine (wyd. 71, 3/2020) >>