STYL ŻYCIA

Gwiazdy włączają się w strajk kobiet

27.10.2020 Wojciech Szczot

Gwiazdy włączają się w strajk kobiet
Fot. www.instagram.com/m_rozenek

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wywołał falę protestów, które odbywają się od czwartku w całej Polsce. Julia Przyłębska, prezes Trybunału Konstytucyjnego orzekła w czwartek, 22 października, że przesłanka dotycząca aborcji w przypadku ciężkich wad płodu jest niezgodna z Konstytucją. Jest to pierwsze tak radykalne zaostrzenie kompromisu aborcyjnego przyjętego w 1993 roku. Po wyroku TK w polskich miastach błyskawicznie zorganizowano protesty, które mają potrwać przez najbliższy tydzień. Dołączają się do nich również gwiazdy, m.in. Małgorzata Rozenek, Julia Wieniawa, Kayah czy Anja Rubik.

„To, co wydarzyło się wczoraj, jest naturalną konsekwencją tego, co działo się już wcześniej. Cofnięcie refundacji In vitro był jednym z przygotowawczych kroków. Kiedy PIS przeprowadzał zamach na Trybunał Konstytucyjny, wielu z Was myślało: „to mnie nie dotyczy”. Wczoraj zobaczyliśmy, że dotyczy” napisała w przejmującym poście Małgorzata Rozenek-Majdan. „Kraj, w którym 98% aborcji wykonuje się ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu, zabronił nawet tego, skazując kobiety na niewyobrażalne cierpienie”. Gwiazda wrzuciła również wymowne zdjęcie z podpisem „Jarosławie Kaczyński, jedyną c***, którą możesz zarządzać jest Andrzej Duda”. Do apelu dołączyła się również Beata Kozidrak, która w swoim poście na Instagramie napisała do fanów: „Jestem wściekła tak jak inne kobiety – moje siostry. Ja juz nie bede miała dzieci ale moje córki TAK ! Jesteśmy mądrym inteligentnym narodem w sercu Europy !!! Wstyd mi za to co się dzieje w moim kraju. Ktoś chce nam narzucić jak mamy żyć !!! W kobietach siła. Wyjdę ze swoimi córkami i wnuczką na spacer, żeby was wspierać”. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Beata Kozidrak (@beatakozidrak)

Emocjonalnym wpisem podzieliła się z fanami również Małgorzata Kożuchowska, która opowiedziała w przejmujących słowach o doświadczeniach ciąży, jednocześnie stając po stronie protestujących: „Kiedy bylam w ciąży tak długo oczekiwanej, każdego dnia drżałam o zdrowie swojego dziecka. Aż do pierwszego badania mającego stwierdzić ewentualne wady. Trudno je bylo przeprowadzić, bo dziecko na skutek mojego stresu bylo bardzo ruchliwe. Przed badaniem rozmawialiśmy z mężem,że nawet gdyby coś było nie tak to dziecko urodzę. Taka była nasza wspólna decyzja. I pamiętam jak dziś tę wielką ulgę, że dziecko jest zdrowe! Miałam szczęście? Tak! Miałam wielkie szczęście! Po co o tym opowiadam? Bo przecież każda mama i tata chcą mieć zdrowe dziecko, dla każdego aborcja to ostateczność (wierzę,że tak jest) pozostawia wyrzuty sumienia na całe życie. Ale Bóg dał czlowiekowi wolną wolę. I człowiek z tej wolnej woli ma prawo korzystać, ponosząc wszelkie często bardzo bolesne konsekwencje swoich wyborów. Prawo, które odbiera czlowiekowi tę wolność (nawet to ustanowione z dobrych intencji) nie rozwiąże problemu. Zawsze człowiek wyboru musi dokonać sam”. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Jestem bezwzględnie za życiem! Życie jest wartością nadrzędną. Wierzę, że dawcą życia jest Bóg, który jest miłością. TK orzekł o niezgodności z polską konstytucją prawa do aborcji w przypadku ciężkiego upośledzenia płodu. I wywołał rewolucję. Nie chciałabym być w skórze członków TK i decydować o tak trudnych i wrażliwych sprawach jak prawo do przerywania ciąży. Dlatego trzymam się z dala od polityki. Nie jest ona i nigdy nie była przedmiotem moich zainteresowań. Nie mogę jednak nie zabrać głosu w tej sprawie, bo jestem matką i jestem Polką. Rozumiem, że kompetencje i sumienia członków TK nie pozwalały zdecydować inaczej. Wywołali sprzeciw i gniew kobiet, które nie godzą się na to, aby ktoś stanowiący prawo decydował o najintymniejszej sferze ich życia: urodzić chore śmiertelnie dziecko czy dokonać aborcji. Kiedy bylam w ciąży tak długo oczekiwanej, każdego dnia drżałam o zdrowie swojego dziecka. Aż do pierwszego badania mającego stwierdzić ewentualne wady. Trudno je bylo przeprowadzić, bo dziecko na skutek mojego stresu bylo bardzo ruchliwe. Przed badaniem rozmawialiśmy z mężem,że nawet gdyby coś było nie tak to dziecko urodzę. Taka była nasza wspólna decyzja. I pamiętam jak dziś tę wielką ulgę, że dziecko jest zdrowe! Miałam szczęście? Tak! Miałam wielkie szczęście! Po co o tym opowiadam? Bo przecież każda mama i tata chcą mieć zdrowe dziecko, dla każdego aborcja to ostateczność (wierzę,że tak jest) pozostawia wyrzuty sumienia na całe życie. Ale Bóg dał czlowiekowi wolną wolę. I człowiek z tej wolnej woli ma prawo korzystać, ponosząc wszelkie często bardzo bolesne konsekwencje swoich wyborów. Prawo, które odbiera czlowiekowi tę wolność (nawet to ustanowione z dobrych intencji) nie rozwiąże problemu. Zawsze człowiek wyboru musi dokonać sam. Dziś przeczytałam wypowiedź s.M. Chmielewskiej, która wychowuje adoptowanego niepełnosprawnego syna : „.Walkę o życie trzeba zacząć od wsparcia tych, którzy ciężar takiego trudnego życia mają nieść. Wtedy wybór życia będzie łatwiejszy” Pomyślałam o tych wszystkich mamach, które przyjęły swoje ciężko chore dzieci, opiekują się nimi i kochają je nad życie, bo jak mówią: „Niewiele da się zrobić, ale da się kochać”.

Post udostępniony przez  Małgorzata Kożuchowska (@malgorzatakozuchowska_)

Do wyroku Trybunału Konstytucyjnego postanowiła odnieść się również piosenkarka Justyna Steczkowska. „W państwie w którym niepełnosprawnym pomaga się w minimalnym stopniu, albo wcale (coś o tym wiem, bo opiekuję się moją kochaną niepełnosprawną mamą) w którym zapomina się o ich rodzicach, o psychologu, o codziennym wsparciu, o tym, żeby matka takiego dziecka mogła przypomnieć sobie chociaż na chwilę o SOBIE. „Przymusza” się kobiety/rodziców do podejmowania decyzji z góry ustalonej pomimo tego, że i tak to najczęściej są bardzo dramatyczne chwile dla nich z konsekwencjami, które towarzyszą im całe życie!”. 

 

Jestem przeciwko aborcji i zawsze stanę po stronie życia ❤️, ale nigdy nie oceniam tych, którzy wybrali inną drogę….

Opublikowany przez Justynę Steczkowską Sobota, 24 października 2020

Wsparcia protestującym kobietom udzieliły również Julia Wieniawa i Kayah, które w piątek wieczorem znajdowały się na planie „Tańca z gwiazdami”. Obie miały na sobie symbol pioruna (uznawany za symbol Strajku Kobiet). Julia Wieniawa, która w piątek walczyła o wygraną w 11. edycji „Tańca…” miała na dłoni namalowany czerwony piorun. Kayah zaś przyszyła czerwony piorun do swojej kreacji. W trakcie wykonywanej piosenki „Ramię w ramię” zamiast „Moja miła, tańcz” zaśpiewała „Moja miła, walcz”. 

Anja Rubik:

„DZIEŃ 3 – jestem wkurwiona! Przeszłam już etap 1- szoku 2 – bezsilności i smutku, teraz jestem najzwyczajniej wściekła! Jakim prawem skazują Polki i polskie rodziny na cierpienie i męczarnie! Jak można zmuszać do rodzenia zdeformowanych płodów! Jakim prawem ingerują w nasze najbardziej prywatne decyzje życiowe! Od wczoraj, na stories, zamieszczam wasze filmy i zdjęcia z protestów z całej Polski i Polonii z całego świata! Jestem z Was dumna! Łączymy się we wspólnej walce!”

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

ENG below 👇 DZIEŃ 3 – jestem wkurwiona! Przeszłam już etap 1- szoku 2 – bezsilności i smutku, teraz jestem najzwyczajniej wściekła! Jakim prawem skazują Polki i polskie rodziny na cierpienie i męczarnie! Jak można zmuszać do rodzenia zdeformowanych płodów! Jakim prawem ingerują w nasze najbardziej prywatne decyzje życiowe! Od wczoraj, na stories, zamieszczam wasze filmy i zdjęcia z protestów z całej Polski i Polonii z całego świata! Jestem z Was dumna! Łączymy się we wspólnej walce ! #wyroknakobiety #strajkkobiet #powiedzkomuś ✊✊✊✊✊#piekłokobiet #prawakobiet #prawaczłowieka ENG 👇 DAY 3 – I’m pissed off! I’ve already gone through stage 1- Shock and disbelief 2 – helplessness and sadness, now I’m just furious! How can they condemn polish women and polish families to such pain and suffering? How can they force women to give birth to deformed fetuses? Since yesterday I am posting your films and images from protests all over Poland and the world! We are united in this fight! We won’t give up!

Post udostępniony przez  Anja Rubik (@anja_rubik)

Agnieszka Chylińska: 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Agnieszka Chylińska (@agnieszka.chylinska)

Kinga Rusin:

„Moc jest w działaniu. Walczmy o nasze prawa i godność! Dziś przeznaczam 100 tysięcy złotych na natychmiastową pomoc prawną i organizacyjną dla protestujących i krzywdzonych wyrokiem „TK” kobiet, dla czterech organizacji: Strajk Kobiet, Dziewuchy Dziewuchom, Centrum Praw Kobiet i Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. To cegiełka pomocy dla kobiet, które właśnie zostały zdradzone przez Państwo i tych, którym przyjdzie być może bronić się w sądach przed nową inkwizycją. Wspierajmy na różne sposoby kobiece organizacje. Rząd obciął im dotacje i marzyłby o tym, żeby przestały istnieć. Nie dajmy władzy tej satysfakcji! I protestujmy. Do skutku. Do zobaczenia w piątek na manifestacji w Warszawie!”

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kinga Rusin- Official Profile (@kingarusin)

Paulina Smaszcz:

„Pierwsza ciąża była zagrożona i przeleżałam prawie całą na oddziale patologii ciąży przy ul. Madalińskiego. PATOLOGIA CIĄŻY to nie jest miejsce dla żadnej przyszłej mamy. Byłam studentką ostatniego roku i obroniłam na dwa tygodnie przed porodem pracę magisterską. Niestety pracowałam w TVP bez etatu i umowy o pracę, więc wyrzucili mnie bez mrugnięcia okiem, bo przecież musisz mieć zdrową ciążę i dobrze się czuć. Kopnęli mnie w tyłek gdy tylko powiedziałam, że razem z mężem Maciejem Kurzajewskim chcę walczyć o moje dziecko. Było totalnie ciężko bo wybieraliśmy między lekami, a jedzeniem. Codzienna walka o Franka: szpital, opcje lekarzy, leki, leżenie z nogami w górze i patrzenie w sufit, nadzieja, że serce bije i damy razem radę. Na prywatnych lekarzy nie było nas stać. Strach i panika. Franek urodził się zdrowy. Pokochaliśmy szalenie i bez opamiętania. Przyszła przemyślana decyzja, żeby Franek nie był sam. Zaplanujmy kolejne dziecko. Zaszłam w ciążę bliźniaczą. Początek 6 miesiąca niestety diagnoza. Jedno dziecko już nie żyje od dwóch tygodni, drugie właśnie umarło. Moje życie jest zagrożone. Muszę szybko urodzić dwójkę martwych dzieci. Nie chciał nas przyjąć żaden szpital, bo nie mają dla mnie pokoju, a inne matki urodzą bobasy. Będę traumą dla innych. Inna odpowiedz: nie ma jak urodzić martwe, bo co oni potem z nimi zrobią. Odsyłano mnie, a ja w stanie zagrożenia życia słyszałam tylko, że jestem problemem innych zdrowych kobiet, które urodzą zdrowe dzieci i będę miała zły wpływ na ich stan psychiczny. Ja nie istniałam. Moje martwe dzieci w brzuchu też nie. Może już w Polsce RODZI SIĘ PO LUDZKU, ale tylko zdrowe dzieci. Na martwe dzieci, które trzeba urodzić, a są już duże, nie ma w Polsce miejsca NIGDZIE!!!”

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Zamknęłam ten rozdział mojego życia na łamach książki Magdy Łyczko, ale czuję się przywołana do wypowiedzi. Jestem najszczęśliwszą Mamą 23 letniego Franka i 14 letniego Julka. Pierwsza ciąża była zagrożona i przeleżałam prawie całą na oddziale patologii ciąży przy ul. Madalińskiego. PATOLOGIA CIĄŻY to nie jest miejsce dla żadnej przyszłej mamy. Byłam studentką ostatniego roku i obroniłam na dwa tygodnie przed porodem pracę magisterską. Niestety pracowałam w TVP bez etatu i umowy o pracę, więc wyrzucili mnie bez mrugnięcia okiem, bo przecież musisz mieć zdrową ciążę i dobrze się czuć. Kopnęli mnie w tyłek gdy tylko powiedziałam, że razem z mężem Maciejem Kurzajewskim chcę walczyć o moje dziecko. Było totalnie ciężko bo wybieraliśmy między lekami, a jedzeniem. Codzienna walka o Franka: szpital, opcje lekarzy, leki, leżenie z nogami w górze i patrzenie w sufit, nadzieja, że serce bije i damy razem radę. Na prywatnych lekarzy nie było nas stać. Strach i panika. Franek urodził się zdrowy. Pokochaliśmy szalenie i bez opamiętania. Przyszła przemyślana decyzja, żeby Franek nie był sam. Zaplanujmy kolejne dziecko. Zaszłam w ciążę bliźniaczą. Początek 6 miesiąca niestety diagnoza. Jedno dziecko już nie żyje od dwóch tygodni, drugie właśnie umarło. Moje życie jest zagrożone. Muszę szybko urodzić dwójkę martwych dzieci. Nie chciał nas przyjąć żaden szpital, bo nie mają dla mnie pokoju, a inne matki urodzą bobasy. Będę traumą dla innych. Inna odpowiedz: nie ma jak urodzić martwe, bo co oni potem z nimi zrobią. Odsyłano mnie, a ja w stanie zagrożenia życia słyszałam tylko, że jestem problemem innych zdrowych kobiet, które urodzą zdrowe dzieci i będę miała zły wpływ na ich stan psychiczny. Ja nie istniałam. Moje martwe dzieci w brzuchu też nie. Może już w Polsce RODZI SIĘ PO LUDZKU, ale tylko zdrowe dzieci. Na martwe dzieci, które trzeba urodzić, a są już duże, nie ma w Polsce miejsca NIGDZIE!!! W końcu zlitowała się nad nami pani dr i przyjęła. Powiedzieli, że będę leżeć ze zdrową mamą w zdrowej ciąży więc mam nie rozpaczać, nie wyć, nie histeryzować bo będę traumatyzować inne kobiety i sprawiać problem personelowi szpitala………… Dalej na następnych zdjęciach.

Post udostępniony przez  Paulina Smaszcz (@paulina.smaszcz)