Wielka śmieciowa wyspa na oceanie. Setki tysięcy ludzi chcą, by… uznać ją za państwo

To nie żart. Wyspa, która jest co najmniej wielkości Francji, znajduje się w północnej części Oceanu Spokojnego, na północny wschód od Hawajów. Organizacje ekologiczne chcą, by wielki wstyd ludzkości został uznany za pełnoprawne państwo o „dumnej” nazwie Wyspy Śmieciowe.

Wielka śmieciowa wyspa na oceanie. Setki tysięcy ludzi chcą, by… uznać ją za państwo

To kampania społeczna prowadzona pół żartem, pół serio. Jeśli pojawia się w niej uśmiech, to jest to smutny uśmiech obciążony siedmioma milionami ton śmieci, z których składa się Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, jak na razie nazywa się to zjawisko. Organizacje ekologiczne Plastic Oceans Foundation i LADbible chcą, by ludzie dosadniej zobaczyli, czym kończy się zaśmiecanie środowiska i postanowiły zgłosić efekt jego zanieczyszczania do ONZ z żądaniem utworzenia nowego, śmieciowego państwa, które miałoby się nazywać Trash Isles.

Prowokacja nie skończyła się na samym wezwaniu. List w sprawie stworzenia nowego kraju podpisało już ponad 100 tysięcy osób, zostały zaprojektowane znaczki pocztowe i banknoty, na których widzimy ocean obrośnięty śmieciami. Al Gore, wybitny amerykański polityk i społecznik, zdobywca Pokojowej Nagrody Nobla, zgodził się zostać pierwszym obywatelem niechlubnego kraju i zaprezentował swój paszport. – To państwo musi się skurczyć. Nie chcemy więcej plastiku! – powiedział w jednym z wywiadów prasowych.

Szacuje się, że Wyspy Śmieciowe powodują rokrocznie śmierć około miliona ptaków i setek tysięcy istot wodnych. Jeśli nic nie zrobimy, by zatrzymać proces produkcji śmieci, to – jak wynika z różnych raportów – w 2050 roku w oceanach może pływać więcej plastiku niż ryb. Wyspa śmieciowa wraz z dryfującymi dodatkami ma już ponad 3,5 miliona kilometrów kwadratowych objętości. Dla porównania, powierzchnia wielkich Indii to 3,28 miliona kilometrów kwadratowych.

To co – chcecie opalać się na złożach butelek i wdychać rozkładający się plastik czy może warto zatroszczyć się o naszą planetę? Pamiętajcie, że innej póki co nie mamy.

ZobaczSchowaj komentarze

Anja Rubik współtwórczynią ekologicznej linii szminek La Bouche Rouge

Pamiętacie perfumy, które nasza supermodelka zaprojektowała w 2014 roku? Teraz przyszedł czas na pomadkę i to nie byle jaką. Modelka została nie tylko pierwszą twarzą luksusowych, ekologicznych pomadek La Bouche Rouge, ale także pomagała współtworzyć dwa odcienie. Więcej szczegółów znajdziecie poniżej.

Każdego roku wyrzuca się około 1 miliard szminek. Zastanawialiście się kiedyś, gdzie lądują te niechciane albo zużyte? W oceanie. Nowo powstała marka produkująca luksusowe szminki La Bouche Rouge, która już jest dostępna online oraz w Colette udowadnia, że wcale nie musi tak być.  

Dlaczego akurat te szminki są tak wyjątkowe? Dlatego, że to pierwsza ekologiczna linia, którą można powtórnie uzupełnić, czyli kupić im nowy wkład. Ich opakowania więc zachowujemy, a nie wyrzucamy. Poza tym, zamiast z tworzywa sztucznego (czyli głównie plastiku) wykonane są z naturalnej skóry. Stworzono ją po to by ograniczyć ilość opakowań i by zachęcić ludzi do kupowania mniejszej ilości produktów (w tym przypadku szminek). Tak tłumaczył to w rozmowie z „Vogue’iem” założyciel marki Nicolas Gerlier.

Jest także polski akcent! Anja Rubik ogłosiła bowiem wczoraj na swoim Instagramie, że nawiązała współpracę z firmą La Bouche Rouge. Modelka nie ukrywa, że ma nadzieję, że świadomość i odpowiedzialność to przyszłość luksusu. Chodzi także o innowacje, znalezienie nowych sposobów wytwarzania pięknych produktów, które nie szkodzą środowisku i pomagają w tworzeniu zmian. Modelka została pierwszą twarzą nowej marki, ale także współtworzyła dwa odcienie. Pierwszy z nich to głęboko czerwona, zainspirowaa sukienką Anthony’ego Vaccarello, którą miała na sobie na gali Met w 2013, a druga w kolorze karmelowym.

Anja dodaje jeszcze, że „Czerwony to kolor kobiecości, namiętności, ekspresji – to kolor życia. Czerwony pobudza wyobraźnię. Czerwień oznacza mówienie tego w co się wierzysz!
Nam ogromnie podoba się ten pomysł. Choć nie każdy będzie chciał wydać na szminkę 127 dolarów za opakowania i wkład za 64 dolary, ale wierzymy, że dzięki takim inicjatywom zaczniemy się zastanawiać i stawiać sobie pytanie kupując kolejną szminkę czy inny kosmetyk, czy naprawdę są nam one niezbędne.
ZobaczSchowaj komentarze

Trend alert: kosmetyki w kolorze różowego złota

Artdeco

Rozświetlacz
86,90 zł

Givenchy

Krem do twarzy L'Intemporel Global Youth Divine Rich Cream
659 zł

Sally Hansen

Lakier do paznokci Color therapy
23,79 zł

Tom Ford

Orchid Soleil woda perfumowana
od 299 zł

Sephora

Once Upon a Look -Paleta do makijażu oczu
109 zł

GlamGlow

Krem z rozświtlającymi drobinkami
185 zł
Tworzymy własną mapę modnych miejsc. Podpowiadamy, dokąd warto się udać będąc w Londynie, Paryżu, czy Lublinie. Odkrywamy przestrzenie znane i nieznane mieszkańcom oraz obieżyświatom. Docieramy do miejskich zakątków tętniących życiem towarzyskim i kulturalnym. Przybliżamy ich charakter. Niekiedy są to strefy bardzo prywatne, przytulne, gdzie w powietrzu unosi się atmosfera przyjaźni. Innym razem to przestrzenie doniosłe, o monumentalnym charakterze, prezentujące sztukę wysoką. Bazując na własnym doświadczeniu tworzymy specyficzne przewodniki po miastach Polski i świata. Zamieszczamy w nich informacje, gdzie można smacznie zjeść, gdzie udać się na zakupy, gdzie zatrzymać się na nocleg. Subiektywnie opowiadamy o miejscach, których próżno szukać w topowych przewodnikach.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.