Redakcja testuje: liposukcja prądem RF Inmode

Zazwyczaj zabiegi z zakresu medycyny estetycznej należy powtarzać aby zadziałały skutecznie. Jednak ten, który testowałyśmy ostatnio w EvaClinic, zdecydowanie należy do tych, których wykonanie wyszczupla wybrany obszar ciała raz na zawsze. Zobaczcie jak zabieg Inmode Body Tite podziałał na talię naszej testerki!

Jak działa urządzenie? Chociaż Inmode Body Tite  to procedura przeprowadzona w warunkach klinicznych i w obecności anestezjologa, to stopień ingerencji chirurga a później rekonwalescencja są naprawdę łagodne. Kaniula, którą lekarz wprowadza pod skórę przez niewielkie nacięcia, odsysa rozpuszczoną falami prądu rf tkankę tłuszczową, jednocześnie błyskawicznie ujędrniając skórę. Zabieg jest także bezpieczny – w żaden sposób nie uszkadza okolicznych tkanek, poza tkanką tłuszczową oczywiście. W trakcie zabiegu fale prądu rf zamykają naczynia krwionośne, dzięki czemu ryzyko zatoru ( możliwego powikłania po liposukcji) spada niemal do zera.

Efekt zabiegu : Natychmiastowy i spektakularny. Efekt znacznego wyszczuplenia widoczny jest od razu, gołym okiem i z każdym dniem się pogłębia. Skóra staje się bardziej napięta, wygładzona i co najmniej o dekadę młodsza.

Zdaniem testerki, dziennikarki Katarzyny Pusz :  Inmode Body Tite to zabieg, który wymaga ważnych, chociaż niewielkich przygotowań. Będąc na przed zabiegowej konsultacji w EvaClinic  dowiedziałam się, że muszę wykonać podstawowe badania krwi, a w dzień samej liposukcji nic nie pić i nie jeść ze względu na miejscowe znieczulenie. Miałam też kupić sobie specjalne, mocno obciskające body, z którym nie powinnam rozstawać się przez miesiąc od zabiegu.

Klinika w podwarszawskiej Radości to bardzo profesjonalne miejsce, w którym  do takich przygotowań przykłada się szczególną wagę. Nie bez znaczenia dla mnie jako pacjentki było także to, że od samego progu, aż po salę operacyjną czułam się otoczona absolutnie życzliwą opieką. A ten fakt, nawet w moim wieloletnim doświadczeniu testerki wcale taki oczywisty nie jest.

Do kliniki przyjechałam rano i po rozmowie z anestezjologiem, ubrana w niebieski strój operacyjny leżałam na stole operacyjnym. I to był ten moment, w którym poczułam lekki stres i powagę sytuacji – na sali obecnych oprócz lekarza było kilka troszczących się o mnie osób – pielęgniarek, asystentek i anestezjolog.

Liposukcję na moim nadwyrężonym przez dwie pokaźne (25 kilogramowe!) ciąże brzuchu wykonał  doktor chirurgii Emil Jędrzejewski. Zostałam zakwalifikowana jako idealna do tej procedury pacjentka – nadmiar tkanki tłuszczowej w okolicach talii miałam stosunkowo niewielki, a BodyTite, to zabieg dla kogoś, kto marzy o utracie kilku centymetrów i napięciu skóry.

Mimo, że pole walki doktora Jędrzejewskiego z moimi dodatkowymi centymetrami miałam zasłonięte, to czułam jak kaniula urządzenia porusza się pod moją skórą. Czasem szarpaniu towarzyszyło uczucie gorąca i dyskomfort, ale z pewnością nic z czym nie mogłoby poradzić sobie znieczulenie, po którym co jakiś czas odpływałam w przyjemną drzemkę.

Po zabiegu przez około dwie godziny odpoczywałam na sali pooperacyjnej gdzie towarzystwa dotrzymywała mi przesympatyczna i troskliwa pani pielęgniarka. Potem bez problemu wbiłam się w superciasne body i zostałam podrzucona do domu. Wieczorem profilaktycznie wzięłam klasyczny środek przeciwbólowy i spokojnie poszłam spać.

Moja talia zmieniała (i nadal się zmienia) z dnia na dzień. Nie tylko znacznie zmniejszyła swój obwód ale także całkowicie swój kształt. Prawda jest taka, że nawet w wieku 11 lat nie miałam tak idealnie płaskiego brzucha jak teraz. Moja skóra ma podobno regenerować się i nadal ujędrniać jeszcze około 3-6 miesięcy ale już teraz po kilku tygodniach czuję się całkowicie usatysfakcjonowana.

Miejsce wykonania : Eva Clinic  http://www.evaclinic.pl

Cena : około 4000 – 7000zł

 

Partnerem publikacji jest firma Shar-Pol.

http://www.shar-pol.pl

ZobaczSchowaj komentarze

Redakcja testuje: dzień 13 z produktami marki Joanna

Nową serię Multilashes marki Joanna testowałyśmy, analizowałyśmy i obserwowałyśmy efekty bardzo uważnie. Dziś, po czterech tygodniach stosowania serum zagęszczającego brwi, swoimi spostrzeżeniami, dzieli się Michalina Murawska redaktor prowadząca Fashion Post.

Michalina, kocha swoje naturalnie ciemne i mocne brwi. Dba o nie szczególnie, bo jak twierdzi są ramą całej twarzy. Więc kiedy zaczynałyśmy projekt Piękne brwi i rzęsy w miesiąc chciała przetestować serum zagęszczające do brwi. Nie po to, by jeszcze mocniej się zagęściły, ale by włoski w brwiach się wzmocniły i mniej ścierały się np. podczas spania. Co nasza redaktor prowadząca zaobserwowała po miesiącu stosowania serum zagęszczającego do brwi marki Joanna?  „Od początku wiedziałam, że na moich brwiach nie będzie spektakularnego efektu, bo są naturalnie mocne i ciemne. Ale po miesiącu stosowania zauważyłam, że są ładnie odżywione i zdecydowanie mniej wypadają więc daję mu piątkę z plusem” podsumowuje.

Jeśli chcecie posłuchać opinii Michaliny i zobaczyć jak po miesiącu stosowania wyglądają jej brwi zajrzyjcie na nasz instagram @fashionpost.pl.

A już jutro zapraszamy na kolejną relację. Bądźcie z nami!

Partnerem publikacji jest Laboratorium Joanna.

ZobaczSchowaj komentarze

Hity na jesień-zimę 2017: beret

MANGO

BERET
69,90 ZŁ

MANGO

BERET
69,90 ZŁ

BLOOMINGDALES

BERET
1330 ZŁ

SACRED HAWK

BERET
OK. 100 ZŁ

MIU MIU

BERET
OK. 960 ZŁ

GUCCI

BERET
OK. 800 ZŁ
.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.