Pierwsze wody perfumowane Vistuli już w sprzedaży

Vistula debiutuje z pierwszymi własnymi wodami perfumowanymi  – Vistulą Black i Vistulą Red. Jakie niosą ze sobą aromaty? Już zdradzamy!

Dominującymi nutami zmysłowej Vistuli Black jest ożywczy grejpfrut, dojrzała bergamotka i orzeźwiający kardamon. Nuta serca zdominowana jest przez geranium, którego moc podkreśla drzewo cedrowe. Kompozycję dopełnia baza składająca się z zapachu skóry, ciepłego bursztynu i indonezyjskiej paczuli.

Vistula Red to z kolei cieplejsza, bardziej wieczorowa paleta woni soczystej mandarynki, słodko-gorzkiego zapachu neroli  i  kalabryjskiej pomarańczy. Nutę serca wypełniają tu ożywcze wodne aromaty, przyprawione czarnym pieprzem i migdałem. Bazę wypełnia zaś elegancki i zmysłowy akord białego piżma, afrodyzjaku – bobu tonka oraz drzewa cedrowego i bursztynu.

– Pomimo swojego niepodważalnie męskiego charakteru, obydwa zapachy odróżniają się od najpopularniejszych zapachów męskich, które zazwyczaj mają lekko sportowy lub „codzienny” charakter. Black i Red to kompozycje w pewnym sensie bardzo indywidualne i o niepotarzanym stylu. To typ zapachów, które opowiadają jakąś historię i nie pozostają niezauważone – mówi o wodach perfumowanych Wojtek Bednarz, projektant Vistuli.

Oba zapachy zamknięto w minimalistycznym, czarnym flakonie z charakterystyczną nakrętką. Dostępne w dwóch różnych pojemnościach – 50 i 100 mililitrów, będą pożądanym i zaskakującym dopełnieniem stylu wielkomiejskiego eleganta.

ZobaczSchowaj komentarze

Brodka i jej nowy teledysk. Cudo!

Monika Brodka to gwiazda, która przeszła chyba najlepszą i najbardziej świadomą transformację ostatnich lat. Z młodziutkiej góralki znanej z „Idola”, która śpiewała proste piosenki o miłości, weszła w świat pełen psychodelicznych, trudniejszych dźwięków, skomplikowanych aranżacji i – nie bójmy się tego słowa – artyzmu. „Up In The Hill”, nowy klip artystki, jest tego świetnym przykładem.

Gwiazdy lubią przechodzić transformacje, jednak spora część z nich traci tym samym na wiarygodności, za którą idzie także grono fanów. Brodka swoją ewolucją sprzed kilku lat pokazała, że zmiany są dobre, jeśli podparte są wiarygodnością, a nie słupkami sprzedaży. To był odważny krok, lecz każde kolejne posunięcie piosenkarki utwierdza w przekonaniu, że podjęła ona dobrą decyzję.

Jej dwie pierwsze płyty – „Album” i „Moje piosenki” – były nie do końca jej autorstwa. Monika doglądała w niektórych momentach tekstów czy melodii, jednak to przede wszystkim praca wytwórni muzycznych i osób zatrudnionych do produkcji tych krążków, m.in. upiornie zdolnej tekściary Ani Dąbrowskiej, koleżanki z „Idola”. Nic jednak nie jest w stanie zastąpić autorskich aranżacji.

Dopiero „Granda”, trzecia płyta, przyniosła sporą transformację. Brodka po potężnej zmianie stylistyki zdecydowała się (lub miała możliwość) mocniej zaangażować się w powstawanie jej produkcji. I to był strzał w dziesiątkę. Słuchacze bowiem nie są bezmyślni – niektórych mogła przekonać do Moniki zmiana muzycznych wpływów i odejście od stricte komercji, jednak to, co lubimy najbardziej, to szczerość. Jeśli ktoś śpiewa o imprezie, to powinien ją czuć, a jeśli o złamanym sercu, to powinien coś o tym wiedzieć. Proste, jednak niezbyt często praktykowane…

Teraz Brodka poszła o krok dalej i postanowiła zająć się także warstwą wizualną swojej muzyki. „Up In The Hill” to drugi po „Santa Muerte” klip, który sama wyreżyserowała i za którego koncepcję artystyczną odpowiadała. Efekt? Powalający. W najnowszym wideo artystka wraca do psychodelii lat 70., pastelowych barw tamtego okresu oraz stylistyki wczesnego disco.

– Kiedy myślałam o klipie do „Up In The Hill” wyobrażałam sobie vintage’owe studio telewizyjne z zespołem grającym na żywo na scenie, która trochę przypomina ołtarz. Dużą inspiracją wizualną była też „Święta Góra” Jodorowskiego, jeden z moich ukochanych filmów. Ostatnia scena nakręcona z góry jest odwołaniem właśnie do tego filmu. Jest też hołd dla Queen. Klip jest zbiorem wielu inspiracji i pomieszaniem konwencji. Przede wszystkim chodziło o dobrą zabawę i dużą dawkę psychodelii – zdradza Monika Brodka.

Kupujemy to w całości. Widać, że Brodka wciąż eksperymentuje, a nie ma nic piękniejszego, niż podglądanie poszukującego artysty. Najgorsi bowiem są ci, którzy uważają, że etap poszukiwań mają za sobą oraz ci, za których poszukują wytwórnie płytowe. A Brodka udowodniła, że z gwiazdki talent show można stać się czołowym muzycznym towarem eksportowym.

ZobaczSchowaj komentarze

Wiosenne nowości z polską metką

SOLAR

KOMBINEZON
399 ZŁ

SOLAR

KOLCZYKI
149 ZŁ

MMC

MARYNARKA
900 ZŁ

MMC

MARYNARKA
1500 ZŁ

MISBHV

BLUZA
869 zł

MALLY & CO.

SUKIENKA
1390 ZŁ
Co kryje świat urody w wydaniu Fashion Post? Nasze podejście do tematu nie ogranicza się do modnego makijażu i dobrze dobranej fryzury. Pomysły czerpiemy z pokazów, gdzie kiełkują trendy. Analizujemy wybiegowe looki, wyciągamy wnioski i przewidujemy, co będzie naprawdę modne. Testujemy nowe produkty do makijażu, pielęgnacji twarzy i ciała oraz układania włosów. Podglądamy znanych makijażystów i fryzjerów. Rozmawiamy z ekspertami i pytamy ich o stylizacyjne tricki. Kochamy też piękne perfumy – sprawdzamy nowe zapachy i podpowiadamy, które nuty zawróciły nam w głowach. Od idealnego szamponu i odżywki, przez najlepsze kosmetyki do pielęgnacji i układania włosów, po podkłady, szminki i cienie do powiek – dzięki nam dowiecie się, co jest niezbędnym must-have’m tego sezonu i od razu zrobicie zakupy.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.