Niemodny Brexit, czyli katastrofalne skutki dla (nie tylko brytyjskiej) branży mody

Funt upadł do najniższego poziomu od 1985 roku i wart jest tylko 1,3 dolara. To może niezła wiadomość dla tych, którzy planują właśnie shopping w Londynie czy w angielskich e-sklepach typu Asos.com (choć z chwilą pisania tego artykułu był on niedostępny; spekuluje się, że z powodu gwałtownej decyzji o podniesieniu cen, choć równie dobrze przeżył przekraczające możliwości jego serwerów oblężenie). Ale dolar umacnia się także do euro, a to w wielu przypadkach podstawowa waluta, w jakiej rozlicza się biznes mody. Jej wysoki kurs i bez Brexitu był powodem spowolnienia globalnej branży. Teraz będzie jeszcze gorzej. Same tylko brytyjskie firmy aż 75 procent surowców pozyskują w Azji, co rozliczają w dolarach. Podobnie jednak jest w przypadku wszystkich europejskich sieciówek, w tym tych należących do naszego LPP. Moda będzie więc drożała.

Posypały się światowe giełdy, również brytyjska. Ona akurat stosunkowo niewiele, bo słaby funt to szansa dla eksporterów. Mimo to, wartość setki przedsiębiorstw notowanych na FTSE100, gdzie znaleźć można Mulberry, Jimmy Choo czy i przed Brexitem pogrążone w piramidalnych kłopotach Burberry spadła o 122 mld funtów.

Wychodzenie Albionu z Unii zajmie dwa lata, wszelkie scenariusze są więc możliwe – od głębokiej recesji na światowych rynkach, po (tylko) kryzys w samej Wielkiej Brytanii. Pewne jest, że ucierpi wizerunek. Zarówno samej Unii – osłabionej, pozbawionej drugiego po Niemczech największego gracza i z kiepskim PR-em zrobionym jej przez brytyjskich eurosceptyków, jak i Wielkiej Brytanii. A wizerunek w świecie mody odgrywa kluczową rolę.

Caroline Rush z British Fashion Council otwarcie przyznała, że rozżalenie branży na decyzję o wyjściu z Unii rozprzestrzeni się na partnerów biznesowych, współpracowników i odbiorców na kontynencie i poza Europą. Fakt, brytyjscy projektanci byli gorącymi zwolennikami zostania w jej strukturach. Christopher Kane przyznawał, że skala strat, jakie może odnieść brytyjska moda „jest przerażająca”. Założycielka marki Boudicca, Zowie Broach, martwiła się, że po wyjściu Zjednoczonego Królestwa z Unii, cło okaże się podobne do tego, co w Szwajcarii i USA, a przez to eksport ubrań jej marki do unijnych rynków stanie się kompletnie nieopłacalny. Z kolei Christopher Bailey z Burberry podpisał otwarty, opublikowany w „The Times” list stu liderów brytyjskiego biznesu, nawołujący do pozostania w Unii.

Projektanci zaprotestowali też przeciw Brexitowi symbolicznie, zakładając koszulki. „Nie pozwól, by starsze pokolenia decydowały o twojej przyszłości”, głosił T-shirt Vivienne Westwood; młodzi jej posłuchali, masowo odrzucając w wyborach Brexit, zapomnieli jednak pójść w ślady swoich polskich kolegów z 2007 roku i zabrać dowód babciom, skutkiem czego to one, do spółki z dziadkami doprowadziły do obecnej sytuacji. Projektanci marki Sibling wyszli natomiast w koszulkach z napisem „In” (czyli „zostać”) w finale swojego ostatniego londyńskiego pokazu w ramach tygodnia mody męskiej.

A co na to Francja, największy producent dóbr luksusowych na świecie? Pascal Morand, prezes Fédération Française de la Couture, du Prêt-à-Porter des Couturiers et des Créateurs de Mode twierdzi, że Brexit uderzył w europejskie wartości i tożsamość. Różnorodność i otwarcie na świat to jej rdzeń, tak samo, jak są rdzeniem mody. „Teraz trzeba je promować bardziej niż kiedykolwiek” – mówi Morand w rozmowie z „Business of Fashion”.

Tylko jak? Dziś na to pytanie nikt nie zna odpowiedzi. Tracą nawet brytyjskie uczelnie mody, inkubatory talentów i idei. Rozwijały się dzięki funduszom unijnym. Wizja zakręconego wkrótce kurka sprawiła, że University of London wysłał dziś uspokajającego mejla do wszystkich swoich studentów. Jego władze – a podlega im także słynne Central Saint Martins – przyznają w nim jednak, że Brexit z pewnością ich dotknie. Nie tylko zresztą finansowo. Jak zauważa Business of Fashion, Londyn był hubem, do którego lgnęli najbardziej utalentowani Grecy (Mary Katrantzou), Serbowie (Roksanda Ilincic), Portugalczycy (Marquez Almeida). Przyszłość Londynu, jako światowej, kosmopolitycznej i otwartej metropolii, rysuje się teraz mgliście. Jak, niestety, przystało na jego słynną pogodę.

Podobnie mało atrakcyjne mogą stać się brytyjskie marki. British w 2016 roku jest jak Deutsch pod koniec lat 40. XX wieku. Zwłaszcza, że Unia Europejska, wyrosła na Europejskiej Wspólnocie Węgla i Stali, powstała po to, by nie dopuścić do kolejnej wojny. Wierzono, że integracja zatrzyma nacjonalizm i sprawi, że konflikt zbrojny w obrębie Europy będzie nie tyle nawet nieopłacalny ile w sumie niemożliwy, zważywszy że kraje kontynentu staną się jednym wielkim państwem. Że projekt okazał się utopijny, to inna sprawa, ale wśród 10 słów, którymi dziś, 24 czerwca, określa się w mediach Brytyjczyków, dominują: egoizm, niewiarygodność, krótkowzroczność, destrukcja i głupota… Mało trendy, trzeba przyznać. A to nie tylko opinie z zewnątrz, ile z samego Londynu! W „The Guardian”, najbardziej opiniotwórczym dzienniku na Wyspach, ukazał się tekst o wszystko mówiącym tytule: „Brexit uczyni z Brytyjczyków najbardziej znienawidzoną nację na świecie”.

A co z brytyjskim brandem samym w sobie, to jest flagą Zjednoczonego Królestwa? Jeszcze cztery lata temu amerykańskie CNN informowało, że ta flaga bije rekordy popularności i przynosi nienotowane nigdy wcześniej zyski. Stała się pożądanym, markowym i modowym wzorem, coś jak zygzaki Missoni czy charakterystyczne znaczki Louisa Vuittona. Przez ostatnie dwie dekady Union Jack była wszędzie – od sukienki Geri Halliwell ze Spice Girls przez sneakersy Reeboka i New Balance po projekty Paula Smitha i Vivienne Westwood. Ale teraz noszenie brytyjskiej flagi to obciach. Ewentualnie – coś jak zakładanie odzieży patriotycznej. Kojarzyć się będzie z zamknięciem na świat, nieufnością, ksenofobią, a nie z przebojowością, polotem i tolerancją.

 

Brexit wpłynie jednak także na każdego z nas. Po pierwsze, uderzy w polski handel. Powrót rozmaitych barier i cło obniżą popyt na nasze towary w kraju, który jest największym odbiorcą polskich produktów spoza strefy euro. Efekt: polskie firmy stracą na tym miliony, zredukują u siebie zatrudnienie, zmniejszą pensje. Po drugie, nowy budżet unijny, który zacznie obowiązywać za cztery lata, będzie dużo mniejszy, bo Wyspy już do niego dołożą. Rozwój Polski, tak zależny od unijnych środków, w efekcie spowolni, co odbije się i na przysłowiowych niemal autostradach, i na grantach czy dotacjach. Po trzecie zaś, wysoki kurs euro, który sięgnął już dziś 4,50 złotego oraz rekordowa cena franka, w którym kredyt wzięło 700 tysięcy Polaków, sprawią, że pieniędzy będziemy mieć mniej niż przed Brexitem. Wielu z nas z zakupu ubrań zrezygnuje szybciej niż mu się wydaje.   

ZobaczSchowaj komentarze

Wiemy, co robić by cieszyć się pięknymi i zdrowymi zębami

Mówi się, że piękny uśmiech jest największą ozdobą twarzy, ale nie tylko. Zadbane i zdrowe zęby są także kluczem do naszego zdrowia, bo zdrowa jama ustna jest barometrem naszego organizmu. Jak więc prawidłowo dbać o jamę ustną, ile razy szczotkować zęby i jakiej pasty używać? Zapytaliśmy o to specjalistkę szwajcarskiej marki Curaprox – Dominikę Orłowską. Przeczytajcie nasz wywiad i dowiedzcie się, co zrobić by jak najdłużej cieszyć się zdrowym i pięknym uśmiechem.

Od czego zaczyna się prawidłowa higiena jamy ustnej i o czym nigdy nie powinniśmy zapominać?

Zdrowie jamy ustnej zależy od regularnego, gruntownego mechanicznego usuwania płytki nazębnej. I to wszystko. Jeśli będziemy o tym pamiętać, nasze zęby pozostaną zdrowe przez całe życie. Nigdy nie powinniśmy zapominać o umyciu zębów przed snem.

Ile razy dziennie faktycznie powinniśmy myć zęby? Czy mycie ich po każdym posiłku naprawdę wpływa na ich stan, czy większy wpływ na to ma np. pH naszej śliny?

Polecam myć zęby minimum 3 razy dziennie: rano, w ciągu dnia (np. godzinę po posiłku) oraz wieczorem. Wieczorem powinniśmy poświęcić na dokładne umycie zębów i przestrzeni międzyzębowych nieco więcej czasu – nawet powyżej 5 minut, ponieważ w nocy produkcja śliny jest ograniczona, a to właśnie ona ma duże właściwości bakteriobójcze. Nie należy myć zębów bezpośrednio po posiłku, ponieważ kwasy zawarte w pożywieniu „rozmiękczają” szkliwo na zębach i szczotkowanie ich w tym momencie szkodzi jego strukturze. Należy odczekać przynajmniej pół godziny po posiłku, w szczególności po spożyciu kwaśnych owoców: np. cytrusów, jabłek. Po każdym posiłku zalecamy przepłukać usta wodą oraz –  idealnie – użyć szczoteczki międzyzębowej. Następnie po minimum godzinie umyć zęby.

Elektryczna, soniczna czy manualna: którą szczoteczkę wybrać?

Curaprox zaleca używanie szczoteczek sonicznych z miękkim włosiem na główce. Ponieważ wykorzystuje ultradźwięki i drgania, jej włosia są delikatne i tylko w kierunku lewo-prawo. Dzięki temu dziąsła pozostają nienaruszone i zdrowe. Przy szczoteczkach elektrycznych kolisty ruch może „podnosić” dziąsła, co może prowadzić do recesji (to obniżenie linii dziąseł, które skutkuje odsłonięciem szyjek oraz korzeni zębów, przyp. red.). Jeśli używamy szczoteczki elektrycznej, musimy zwrócić szczególną uwagę na włosie: powinno być miękkie. A czy manualna, czy soniczna? Manualna szczoteczka jest tak samo efektywna, jednak aby umyć nią zęby tak dokładnie jak szczoteczką soniczną, potrzebujemy odrobinę więcej czasu.

Płyny do płukania ust, nici, szczoteczki do czyszczenia przestrzeni między zębowych. Czy faktycznie potrzebujemy aż tylu produktów do higieny jamy ustnej? A jeśli tak to czy wystarczy stosować je raz na jakiś czas czy codziennie?

W ciągu dnia na zębach tworzy się tzw. biofilm, czyli mówiąc prościej bakteryjna płytka nazębna. Tworzy się ona zarówno na widocznej części zębów, jak i w przestrzeniach międzyzębowych. Pokrywa całą powierzchnię zębów i tworzy zwarte struktury. Jeśli długo pozostaje na zębach, tworzą się nowe warstwy i bakterie tlenowe w najgłębszych warstwach zamieniają się w beztlenowe. Taki bakteryjny „budyń” jest bardzo niebezpieczny dla zębów – niszczy szkliwo i jest przyczyną powstawania próchnicy. Dodatkowo bakterie te zalegają bardzo licznie na linii dziąsła, w tzw. bruździe dziąsłowej – pomiędzy zębami a dziąsłami, powodując stany zapalne dziąseł skutkujące ich zaczerwienieniem. Utrzymujące się długo stany zapalne dziąseł prowadzą do ich recesji i paradontozy. Zatem aby mieć zdrowe zęby i dziąsła, należy często usuwać płytkę bakteryjną w sposób mechaniczny, to znaczy poprzez szczotkowanie. Płukanie ust płynem nie „załatwi problemu”. Musimy usunąć ją zarówno z zębów, jak i przestrzeni międzyzębowych – do tego celu polecamy użycie szczoteczek międzyzębowych, dlatego że są one skuteczniejsze i bardziej bezpieczne dla dziąseł, niż nić dentystyczna. Nić jest właściwie skuteczna jedynie dla zębów przednich, do trzonowców lepiej sprawdzi się właśnie szczoteczka międzyzębowa. Biofilm nie wybiera, a myjąc zęby tylko manualną szczoteczką oczyszczamy ich powierzchnię jedynie w 70%; pozostałe 30% (czyli przestrzenie międzyzębowe) nie są nigdy czyszczone. Dlatego też nie powinniśmy ignorować tych obszarów. A zatem skuteczna higiena jamy ustnej wymaga stosowania różnych narzędzi: szczoteczki manualnej, międzyzębowej oraz ewentualnie również nici. Co do płynu, można go stosować jedynie jako dodatek, ale nigdy nie należy traktować go jako zamiennika. Mowa o „zwykłych” płynach, nie dotyczy to jednak leczniczych, antybakteryjnych płynów na bazie chlorheksydyny, takich jak np. Curasept ADS, które są niezbędne w leczeniu rożnych problemów stomatologicznych.

Czy mycie języka jest faktycznie konieczne?

Tak, jest konieczne. Na powierzchni języka, w jego porowatej strukturze zalegają się bakterie. Powinny być usunięte nieco twardszym narzędziem, niż włosie szczoteczki. Do tego celu idealnie nadaje się skrobaczka, która pomaga w zachowaniu świeżego oddechu. Bo to właśnie bakterie na języku są często przyczyną nieświeżego oddechu.

Jak dobrze dobrać pastę do zębów? Na co zwracać uwagę przy jej wyborze?

Pasta do zębów powinna być przede wszystkim łagodna, to znaczy taka, która nie zawiera drażniących substancji chemicznych, takich jak np. SLS (Sodium Lauryl Sulphate), który jest tanim środkiem pieniącym dodawanym do proszków do prania czy past do zębów. Przyczynia się on do powstawania aft. Poza tym byłoby idealnie, gdyby miała zdrowe dodatki takie jak np. enzymy czy hydroksyapatyt. Enzymy wspomagają bakteriobójcze działanie śliny, a hydroksyapatyt to mówiąc potocznie „szkliwo w tubce” – jest to składnik odbudowujący strukturę szkliwa zębów. Trzeba pamiętać o tym, że pasta jest jedynie dodatkiem, wystarczy, że na szczoteczkę nałożymy ilość podobną do ziarnka groszku. Więcej nie jest potrzebne – i tak duża część tej pasty wyląduje w umywalce. Najważniejsze jest mechaniczne usunięcie płytki nazębnej, a żadna pasta nie zrobi tego sama. Wybierając pastę powinniśmy również zwrócić uwagę na współczynnik RDA, czyli współczynnik ścieralności szkliwa. Bezpieczny poziom to maksymalnie ok. 60 RDA, powyżej tej wartości narażamy się na jego ścieranie.

Jakie jedzenie i napoje szkodzą najbardziej naszym zębom?

Pokarmy i napoje, które mają niski współczynnik PH, to znaczy kwaśne i słodkie, ale nie tylko. Spożywanie pokarmów zawierających cukier prowadzi do erozji szkliwa zębów. Podobnie jest z kwaśnymi pokarmami i owocami. Jedząc cytrusy i pijąc soki owocowe i kwaśne napoje typu cola, zalecamy ich spożycie w taki sposób, aby miały jak najmniejszy kontakt z zębami (np. picie przez słomkę). Dodatkowo po spożyciu takich pokarmów należy przepłukać jamę ustną wodą niegazowaną. Szkodliwe dla szkliwa są również pokarmy zawierające ocet winny, sosy typu winegret i marynaty. Poza tym warto unikać: napojów energetycznych, napojów typu light i słodkich napojów gazowanych.

Co należy wziąć pod uwagę wybierając szczoteczkę?

Idealna szczoteczka do zębów powinna mieć delikatne włosie. Zasada jest prosta – im bardziej delikatne i gęsto ułożone włosie, tym lepiej dla naszych zębów i dziąseł. Dzięki temu nasze zęby będą dokładnie wyczyszczone, bez zbędnego podrażnienia dziąseł. Warto zwrócić uwagę na to, aby włosie nie było równo ścięte – staje się wtedy ostre i może powodować zranienia. Dobre jakościowo włókna nie nasiąkają wodą, nie pęcznieją i nie odkształcają się pod jej wpływem.

 

ZobaczSchowaj komentarze

Stylizacje walentynkowe dla kobiet 60+

Mango

Sukienka
139,90 zł

Oscar de la Renta

Pierścionek
1150 zł

Gucci

Sukienka
16520 zł

Oscar de la Renta

Kolczyki
1905 zł

Isa Afren

Sukienka
4680 zł

Edie Parker

Torebka
6770 zł
Co kryje świat urody w wydaniu Fashion Post? Nasze podejście do tematu nie ogranicza się do modnego makijażu i dobrze dobranej fryzury. Pomysły czerpiemy z pokazów, gdzie kiełkują trendy. Analizujemy wybiegowe looki, wyciągamy wnioski i przewidujemy, co będzie naprawdę modne. Testujemy nowe produkty do makijażu, pielęgnacji twarzy i ciała oraz układania włosów. Podglądamy znanych makijażystów i fryzjerów. Rozmawiamy z ekspertami i pytamy ich o stylizacyjne tricki. Kochamy też piękne perfumy – sprawdzamy nowe zapachy i podpowiadamy, które nuty zawróciły nam w głowach. Od idealnego szamponu i odżywki, przez najlepsze kosmetyki do pielęgnacji i układania włosów, po podkłady, szminki i cienie do powiek – dzięki nam dowiecie się, co jest niezbędnym must-have’m tego sezonu i od razu zrobicie zakupy.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.