Mateusz Gessler: Nigdy nie miałem parcia. Nie pcham się na ścianki [WYWIAD]

Restaurator, juror programu „Masterchef Junior”. Od niedawna prowadzi program „Drzewo marzeń”, w którym pomaga spełniać marzenia dzieci z całej Polski. Czy praca na planie z najmłodszymi jest specjalnie wymagająca? Dlaczego nie jest bywalcem imprez celebryckich? Jak ocenia nasz kraj z perspektywy osoby, która wiele lat spędziła za granicą? Między innymi na te pytania odpowiedział nam Mateusz Gessler.

Patryk Chilewicz: „Drzewo Marzeń” to był pana pomysł czy pomysł TVN-u?

Mateusz Gessler: Edward Miszczak uwierzył, że nadam się do tego programu i zaproponował mi rolę prowadzącego.

To było dla pana zaskoczenie? Dotąd był pan kojarzony z kulinariami.

To było zdziwienie, aż pojechałem do pana dyrektora i się spytałem czy to nie jest pomyłka, czy na pewno wiedzą co robią i pan Edward spokojnym tonem popatrzył na mnie i powiedział: „Spróbujmy! Wierzę w to”. Mam nadzieję, że się nie rozczaruje…

Pan sam jest ojcem, więc wie, co się dzieje teraz w umysłach dzieciaków. Było ciężko zapanować i trafić do takiej dużej grupy dzieci?

Nie, początki nie były aż tak ciężkie, ciężej było już w realizacji marzenia, bo są to marzenia realizowane w ukryciu. To marzenia, które są niespodziankami, to bezcenne momenty dla tych ludzi. Nie każdy reaguje tak samo na szczęście czy na smutek, więc to chyba praca z emocjami była właśnie najcięższa.

Mam wrażenie, że przebywanie z tak różnymi emocjami, historiami ludzkimi musi być bardzo ciężkie i działać niezwykle osobiście.

Tak, te historie działały na mnie osobiście i czasami po nagraniu było mi ciężko zasnąć. W głębi ducha wiedziałem jednak, że robimy coś dobrego. Nie można bać się zmian i bać się pomagać. Nie można broń Boże bać się być dobrym człowiekiem, bo to jest najważniejsze. Ten program udowodnił, że my, Polacy, jesteśmy dobrym narodem, który czasami się wstydzi siebie i zawsze uważa, że kraj, sąsiad obok będzie miał lepiej. Ja z doświadczenia to wiem, bo żyłem więcej za granicą niż w Polsce i uważam, że Polska jest cudownym krajem z cudownymi ludźmi, którzy mają swoją osobowość. Wiele razy w historii udowodniliśmy, że Polska zawsze stanie w obronie dobra.


Mimo wszystko Polacy mają o sobie raczej niskie mniemanie. Dlaczego?

Myślę, że to kwestia naszej skomplikowanej historii. Dodatkowo uważam, że mamy jedną rzecz, której wiele narodów nie ma, mamy coś takiego, co nazywa się dumą. I dobrze. Powinniśmy być dumni z tego gdzie żyjemy i co robimy. Nasza szarość wynika głównie z historii Polski, jesteśmy pomiędzy dwoma mocarstwami, które zawsze były agresorami i miały ochotę na nasze ziemie, bo nasza Polska jest cudowna, na niej wszystko rośnie, są tu najpiękniejsze kobiety, fajni ludzie i nie ukrywam, że jestem dumny z tego, że jestem Polakiem.

Ten program ma wydźwięk dobroczynny. Czy pan często angażuje się w tego typu inicjatywy?

Tak, zawsze tak było. Zawsze pomagałem, nawet wcześniej, jak nie byłem w telewizji, to dzieliłem się pieniędzmi z domem dziecka na warszawskiej Pradze czy innymi instytucjami, które uważałem za słuszne. Zawsze tak będę robił, ponieważ mi dużo ludzi w życiu pomogło. To jest dla mnie normalna rzecz – odwdzięczam się i pomagam dalej.


Nie widziałem jednak u pana przy tym reflektorów kamer, a to ostatnio modne: pomaganie przy fotoreporterach.

Nie, uważam, że pomoc prawdziwa to pomoc bezinteresowna. O tym, że pomagam domu dziecka parę metrów stąd (rozmawialiśmy w restauracji Mateusza Warszawa Wschodnia – przyp. autor) wiedziało do teraz bardzo mało osób, nawet nie wiem czy dzieci wiedzą. Nie robię tego dla sławy, ale robię to właśnie dla dzieci albo dla instytucji onkologicznej, które chwytają za serce co roku.

Odkąd związał się pan z telewizją i stał się osobą publiczną to mam wrażenie, że z dużym dystansem podchodzi pan do kolorowych gazet i całego nazwijmy to „celebrytyzmu”. Nie czuje się pan gwiazdą albo celebrytą?

Nie. Ani to ani to. Nie wiem jaka jest różnica, ktoś mi kiedyś powiedział, że gwiazda ma swój zawód i przekazuje wartości, a celebryta jest znany z bycia znanym. Ani to ani to, jestem sobą, nigdy nie miałem parcia na szkło i może dlatego zostałem wybrany, bo pomimo tego, że od prawie trzech lat jestem w show-biznesie, to nigdy nie podchodziłem do tego jakby to było moje życie. Zostałem sobą i ludzie mnie polubili. Nie pcham się na wszystkie gale i ścianki. Nigdy mnie na nich nie ma, wyjątkiem są takie okazje jak Bal Fundacji TVN.


Nie jestem osobą z Pudelka, nie będę robił jakichś ekscesów, jestem normalnym człowiekiem. Jak każdy lubię się bawić, ale przez to, że prowadziłem klub nocny przez wiele lat nie bawię się już w klubach. Wybacz, ale nie jestem osobą kontrowersyjną (śmiech). Tak jak trzy lata temu w pierwszych wywiadach mówiłem o pewnych rzeczach, nadal mówię to samo. Także raczej w tych kolorowych pismach mnie nie znajdziecie, bo ludzie, których tam znajdujecie, to są ludzie, którzy chodzą na różne imprezy i tym się życiowo zajmują.

ZobaczSchowaj komentarze

Eryka Sokólska: „Warto ciągle nad sobą pracować, rozwijać swoją wyobraźnię i kreatywność” [WYWIAD]

Pracowita, zdyscyplinowana, kreatywna. Jedna z najzdolniejszych polskich makijażystek od czterech lat związana z marką Max Factor Polska. Eryka Sokólska w rozmowie z nami odsłania kulisy swojej pracy. Zdradza z kim lubi pracować, jaki cechy powinna mieć dobry makijażysta i bez jakich kosmetyków nie wyobraża sobie swojej kosmetyczki.

Które kosmetyki Max Factora są twoimi ulubionymi?
Na pewno tusz do rzęs, ale tu zaskoczę, nie jest to 2000 kalorii. Choć to moja pierwsza maskara i absolutnie mam do niej sentyment, to nadaje ona efekt naturalnych, delikatnych rzęs, a ja lubię, kiedy moje niezbyt długie rzęsy są bardziej podkreślone. Dlatego do moich faworytów należą Masterpiece i nowość Lash Crown – ładnie odbijają rzęsy od nasady, pogrubiają i dokładnie je rozdzielają. Kolejny produkt, bez którego nie mogę się obejść zarówno prywatnie jak i zawodowo, to podkład. Moim ulubionym jest Miracle Match, bo nawilża skórę pozostawiając ją naturalną, a przy tym miłą w dotyku. Jeśli chodzi natomiast o matujące i bardziej kryjące produkty wybieram Facefinity All Day Flawless 3 w 1. I jeszcze, szminka, z którą się od lat nie rozstaję, i bardzo często noszę – Colour Elixir odcień 715. Tej czerwieni jestem wierna.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?
To, że mogę się w niej artystycznie „wyżyć”, poszaleć z makijażem i cieszę się, że coraz częściej mogę brać udział w projektach, które stwarzają mi taką możliwość. Tak jak np. w sesji z Martyną Wojciechowską, którą miała ogromną przyjemność malować na okładkę magazynu VIVA lub w sesji beauty z Harper’s Bazaar.

Ta okładka była zjawiskowa. Opowiesz, jak udało ci się namówić Martynę, żeby stanęła przed obiektywem w takim makijażu?
Na świecie jest mnóstwo artystyczny sesji, z artystycznym makijażem, pod tym względem to zupełnie inny rynek. W Polsce natomiast, są to sporadyczne sytuacje, kiedy można „pobawić” się makijażem, zwykle są to artystyczne indywidualne projekty, sesje beauty raczej w luksusowych magazynach inspirowane trendami. Tak było w przypadku Harper’s Bazaar lub sytuacji, kiedy pod wpływem chwili, jakiegoś bodźca coś nas zainspiruje i spontanicznie idziemy za ciosem. Tak było z tą okładką. Martyna miała wystąpić na niej w kolorowym body w azteckie wzory, które wyglądało jak body painting. Zainspirowałam się tym ubraniem (tu akurat zasługa zdolnej i doświadczonej stylistki Joli Czaji), Martyną i jej podróżami. Finalnie stworzyłam make up specjalnie dla niej. Martyna, choć początkowo nie była przekonana do takiego pomysłu na makijaż, po wykonaniu go stwierdziła, że czuje się fantastycznie. A po ukazaniu się okładki, zadzwoniła do mnie mówiąc – „Eryka, bardzo Ci dziękuję, że namówiłaś mnie na ten makeup. To była moja najlepsza sesja, mój najlepszy makijaż”. Notabene nie tylko ona wyraziła pozytywną opinię na temat okładki, co chwilę ktoś z branży gratulował pomysłu. Takie chwile dają ogromną satysfakcję, dla nich warto wykonywać ten zawód.

To niełatwa branża. Trzeba mieć odpowiednie predyspozycje, żeby dać sobie w niej radę. Jakie cechy, twoim zdaniem, powinien mieć dobry makijażysta?
Pewność siebie, komunikatywność i pewnego rodzaju przebojowość na pewno się przydają, bo nawet jeśli jesteś zdolny, a nie masz tych cech, to będzie ci bardzo trudno. Zdecydowanie talent artystyczny, bez niego ciężko funkcjonować na dalszych etapach kariery. Wyobraźnia jest niezwykle istotna, z nią możesz pójść dalej. Oczywiście można być dobrym rzemieślnikiem i robić piękne makijaże, ale to będą raczej makijaże odtwórcze bez pierwiastka artystycznego. Natomiast, żeby być makijażystką kreatywnym, takim, który potrafi zaprojektować makijaż od początku, przefiltrować go przez urodę modelki, oczekiwania klienta i najnowsze trendy (nie go odtwarzać czy skopiować) – to już wyższa szkoła jazdy. Na pewno warto ciągle nad sobą pracować, rozwijać swoją wyobraźnię i kreatywność. Trzeba też być trochę psychologiem. Mieć cierpliwość i potrafić słuchać. Ale z słuchaniem wiąże się też dyskrecja. Często jesteśmy powiernikami, najróżniejszych tajemnic gwiazd, które musimy zachować dla siebie.

Twój ulubiony trend w makijażu w tym sezonie?
Bardzo lubię wszystkie metaliczne, złote i srebrne akcenty. Moja miłość do złota i srebra trwa od dłuższego czasu, można to zobaczyć na moim Instagramie. Podoba mi się zarówno na powiekach,  ustach, jak i na policzkach. Usta pomalowane płynną, metaliczną szminką, moim zdaniem, wyglądają niezwykle efektownie.

Za co najbardziej cenisz kosmetyki Max Factor?
Podoba mi się, że Max Factor to marka z historią. Maksymilian Faktorowicz Polak, spod Łodzi, żydowskiego pochodzenia, który miał niezwykłą pasję do kosmetyków stworzył wyjątkowe produkty na skalę światową. Właściwie całe swoje życie poświęcił ulepszaniu i opracowywaniu nowych formuł kosmetyków. Był twórcą słowa: „make up”, a maskara w formię jaką dziś  znamy, to właśnie jego zasługa. Marka jest wierna temu dziedzictwu i w dalszym ciągu nieustannie opracowuje i udoskonala swój asortyment. Dzięki temu kosmetyki są naprawdę dobrej jakości, o czym świadczy ich nieustająca sprzedaż i wierne fanki na całym świecie. Mam oczywiście swoje ulubione grupy wśród kategorii produktów Max Factor, są to podkłady i maskary. Są one naprawdę bardzo dobre, bronią się same. Dlatego towarzyszą mi na planie każdej sesji.


Eryka Sokólska – makijażystka gwiazd m.in. Magdy Boczarskiej, Martyny Wojciechowskiej, Małgorzaty Kożuchowskiej czy Edyty Herbuś. W branży od wielu lat. Współpracuje z największymi magazynami w kraju m.in. „Harper’s Bazaar”, „Pani”, „Cosmopolitan” czy „VIVA!”. Autorka dwóch książek o makijażu „Makijaż fotograficzny” i „Sekrety Makijaży’”. Eryka jest oficjalną makijażystką Max Factor Polska od 2013.

ZobaczSchowaj komentarze

Jesienne trendy z F&F: moda dla mamy i córki!

F&F

Czapka
6,95 zł

F&F

Spodnie
49,99 zł

F&F

Kurtka
95,90 zł

F&F

bluzka
39,99 zł

F&F

Płaszcz
184,99 zł

F&F

Rękawiczki
69,90 zł
Modę tworzą ludzie. Jest to zjawisko społeczne, które dotyczy każdego w mniejszym lub większym stopniu. To rozpędzony mechanizm, napędzany energią stylistów, projektantów, modelek, bloggerów, trendsetterów. Odkrywamy tajemnice największych osobowości branży. W inspirujących wywiadach opowiadają o bodźcach, które stymulują ich do działania, o własnym stylu, o otaczającym ich środowisku. Rozmowy z osobowościami świata mody zawierają ciekawe prognostyki i poruszają zjawiska angażujące uwagę. Mówiąc o ludziach pragniemy pokazać nie tylko mainstream. Odważnie demonstrujemy stylizacje osób śledzących trendy i zachowujących własny, niepowtarzalny styl. Przekazujemy krótkie newsy oparte na fotografiach. Chętnie prezentujemy szyk prosto z ulic światowych stolic mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.