Jak zmotywować miliony – wywiad z Ewą Chodakowską

To od niej wszystko się zaczęło – Polki ćwiczą na niespotykaną dotąd skalę. Dzięki treningom, jakie proponuje, można osiągnąć wymarzoną sylwetkę, ale, naszym zdaniem, ważniejsze jest to, że Ewa potrafi stale motywować do zmiany stylu życia. W trakcie naszej rozmowy spytałyśmy ją o plany na przyszłość, o to kto ją inspiruje  i czy czasem robi sobie dzień przerwy od zdrowej diety i ćwiczeń?

Skąd wziął się pomysł na zostanie trenerką fitness?
Nie wyobrażam sobie życia bez sportu. Uczęszczałam do wielu różnych szkół i kształciłamsię przede wszystkim dla siebie, bo praca trenera nie wydawała mi się profesją na tyle ambitną, żeby iść w tym kierunku. Dopiero, gdy 7 lat temu poznałam mojego męża, spojrzałam na trenera jak na człowieka, który poprawia jakość życia swoich podopiecznych i faktycznie wprowadza w ich życie zmianęprzez co spotyka się z ogromnym szacunkiem i wdzięcznością. Mój mąż łączył tę motywację z pasją i miłością do sportu. I nagle okazało się, że to także moja droga – miałam i mam takie przekonanie, że każdej osobie, która do mnie przychodzi, mogę pomóc – ukierunkować ją, pokazać, że można inaczej, lepiej. Kiedyś robiłam to zupełnie nieświadomie, nie zdając sobie sprawy z tego, że pomagam. Po jakimś czasie te same osoby przychodziły mi dziękować, co mnie uszczęśliwiało i motywowało do dalszego działania. I tak to się zaczęło.

Można powiedzieć, że Twój mąż jest Twoją motywacją i inspiracją?
Tak. Gdybym nie poznała mojego męża prawdopodobnie zajmowałabym się czymś innym. Sport byłby naturalnym dodatkiem, higieną ciała i umysłu na co dzień, a nie zawodem.

Czy miłości do sportu ktoś Cię nauczył, czy masz go w genach?
Nie mam w rodzinie sportowców, ale już jako dziecko nie mogłam usiedzieć w miejscu. Wszystkie trzepaki, drzewa, gumy do skakania, skakanki, rowery, pływanie, narty, deski, były moje. Uwielbiałam biegać – w szkole byłam sprinterką i jeździłam na różne zawody. W mojej rodzinie nie było osoby, która by to we mnie zaszczepiła, po prostu od zawsze byłam pasjonatką aktywności fizycznej.

Czy czasem zdarza się, że masz słabszy dzień i masz ochotę się polenić?
Przychodzi taki moment, kiedy mówię sobie, że położę się, odpocznę i nie będę robiła nic. I w takim stanie wytrzymuję może 15 minut. To jest maksymalny czas, przez jaki leżenie mi nie przeszkadza – bardzo szybko muszę wstać, muszę coś zrobić i się poruszać. Nie ma dla mnie nic gorszego niż bezczynność i lenistwo, bo nie lubię marnować czasu. Na pewno jest to w dużym stopniu związane z pracoholizmem, więc obijanie się jest dla mnie czymś bardzo nienaturalnym.

W jaki sposób odpoczywasz?
Najczęściej na treningu. To dla mnie najlepszy sposób na zresetowanie, bo samo prowadzenie treningu bardzo mnie relaksuje. Krzyczę do dziewczyn, jestem absolutnym wariatem i zostawiam na sali treningowej bardzo dużo energii. Dziewczyny czerpią z mojej energii i przekuwają ją na swoją siłę i to jest fajne. Cieszę się, że z mojego nastawienia może wyjść coś pozytywnego.

Zdaje się, że w taki sposób łatwo się uzależnić od treningów…
Tak. Jeżeli zdajemy sobie sprawę z tego, że co za dużo to niezdrowo i do treningów podchodzimy z rozsądkiem, to takie uzależnienie nam nie zaszkodzi. Wszystkie powinnyśmy mieć nawyk systematycznego uprawiania sportu. Jednak jeżeli przesadzamy z treningami, to pojawiają się kontuzje, osłabienia, a kondycja spada. Jeżeli eksploatujemy za bardzo swój organizm, to on zaczyna się przed tym bronić. Ja na przykład, trenuję 4 godziny tygodniowo i to mi w zupełności wystarcza.

A kiedy prowadzisz zajęcia?
Na zajęciach sama nie ćwiczę. Dopinguję swoje podopieczne, pokazuję ćwiczenia, kontroluję poprawność wykonywanych przez nie ćwiczeń, ale sama trenuję tylko w domu. I czasem zdarza mi się ćwiczyć samej ze sobą.
Gdy byliśmy ostatnio na Kosie, to jak wariatka włączałam swoje płyty – nie było tam studia fitness. Fajnie jest, kiedy każdy ma kogoś, kto go prowadzi, a gdy nie ma możliwości, może sobie włączyć płyty treningowe swojego trenera. Mąż leżał na łóżku, a ja rozkładałam ręcznik bez maty i ćwiczyłam. Oczywiście miałam buty sportowe na stopach, stawałam z boku i jak szalona robiłam Chodakowską. I wierzcie mi – też wyzywam tę trenerkę, która mnie drażni, bo jest nieustająco uśmiechnięta, chociaż morduje innych ćwiczeniami. Szczerze? Nie wiem, skąd ja mam tyle siły przy nagrywaniu tych płyt.

Co cię najbardziej kręci w Twojej pracy?
Kontakt z ludźmi – świadomość tego, że mogę komuś pomoc, poprawić jakość czyjegoś życia. Pozytywny feedback, który dostaję od niektórych osób. Fakt, że naprawdę zabrały się za trening, zdrowo się odżywiają, zmieniają swoje życie. To, ile wyciągnęły pracując narzędziami, jakimi są ruch i zdrowy styl życia. One nie zmieniają tylko siebie, ale również swoje ciało. Niektóre zaczynają po to, żeby wskoczyć w jakąś sukienkę w mniejszym rozmiarze. Rozumiem to – jeżeli to jest twoja motywacja do sportu, to ok! Ważne, żeby zacząć. Po drodze ten proces fantastycznie ewoluuje – kobieta, która na początku myślała tylko o rozmiarze w dół, teraz już myśli o tym, żeby inaczej spojrzeć na swoje pasje i nabrać trochę więcej odwagi do spełniania marzeń, a swoje cele przekuwa w plan działania.

No i ten przepływ pozytywnej energii pomiędzy wami…
Tak, z tym, że dziewczyny często trenują, kiedy są same w domu. Tylko gdzieś tam zza ekranu mówię “dziękuję, że dałaś radę”, bo ten przekaz również jest bardzo ważny. I oczywiście, taka dziewczyna, która trenuje sama przed telewizorem też odczuwa satysfakcję. 

Zdarza Ci się zgrzeszyć kulinarnie, zjeść coś niezdrowego?
Mam słabość tylko do deserów. Na przykład musu czekoladowego z biszkoptami albo dobrego tiramisu. W ciągu tygodnia mam jeden cheatday, kiedy pozwalam sobie na więcej niż jeden deser. Bez wyrzutów sumienia sięgam po wszystko, na co mam ochotę, a zwykle są to słodycze. Ale nie jem w ogóle żywności przetworzonej, fastfoodów. Jestem największym przeciwnikiem szybkich rozwiązań. Błyskawiczny może być tylko zielony koktajl.

Jakie polskie marki modowe lubisz?
Z polskich projektantów cenię sobie bardzo Agnieszkę Maciejak. Robi fajne rzeczy dla kobiet niezależnych, silnych. Jej projekty mają pazur, ale też kobiecość i delikatność – często są przezroczyste, zwiewne, z jedwabiu, ale też ze skóry.
Uwielbiam adidas, szczególnie adidas originals i nie mówię tego dlatego, że jestemambasadorką tej marki. Spójrzcie – jestem teraz w eleganckich szortach, koszuli i sportowych butach – i to jest właśnie moja ulubiona kombinacja. Lubię mieszać style. Nie przejmuję się tym, jakie są trendy i jak trzeba wyglądać, a jak wypada. Noszę to co mi się podoba i w czym się dobrze czuję.

Masz jakieś ulubione kosmetyki bez których nie jesteś w stanie funkcjonować?
Na co dzień bardzo mało się maluję, bo prowadzę aktywny tryb życia. Nie lubię, gdy makijaż waży mi się na twarzy, więc staram się używać jak najmniej kosmetyków. Jest to też kwestia komfortu skóry, która powinna być zadbana przede wszystkim od środka. Poza tym mam zawsze podkreślone rzęsy. Z kosmetyków do ciała bardzo lubię te naturalne, które nie są testowane na zwierzętach. Teraz pracuję nad swoją własną linią kosmetyków, które nie będą zawierały ani grama chemii, co jest to dla mnie bardzo ważne. Same pyszne, zdrowe olejki i wyciągi z roślin.
Jeżeli chodzi o trening, to antyperspirant adidas jest zawsze w mojej torbie. Nie wyobrażam sobie treningów bez niego. Jest niezbędny, jeśli prowadzi się aktywny styl życia. Technologia i ich rozwiązania poszły bardzo do przodu. Ten dezodorant to kolejny produkt, na który długo czekałam. Oddycha razem ze mną, nie ma soli aluminium, nie zatyka porów, jest naturalny, nie podrażnia. Tbardzo istotne dla każdej kobiety, która intensywnie trenujei która chce .

Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Jestem pewna że będę robić dokładnie to samo co teraz, bez względu na to, czy będę miała 60 lat czy 100,  czy odzew będzie milionowy, czy będzie to tylko grupa bliskich osób, która skupia się gdzieś wokół mnie. Byłam promotorką zdrowego życia jeszcze zanim zaczęłam robić to profesjonalnie. Bardzo chciałabym, i tego nie ukrywam, rozmawiać z ludźmi i pokazywać im, że to co widzą na portalach społecznościowych, na moim fanpage, to mój prawdziwy wizerunek. To powód, dla którego chcę się spotykać z moimi obserwatorami na wystąpieniach nietreningowych, bo chciałabym im wszystkim pokazać, że każdy ma w sobie siłę i potencjał do tego, aby osiągnąć swój cel i spełnić swoje marzenia. Jestem przykładem na to, że można zacząć od zera, bez znajomości, bez zaplecza finansowego, a ważna jest wyłącznie pasja i ciężka praca. Taka, która sprawia przyjemność. Wszystko jest do zrobienia, jeśli mamy wystarczająco dużo wiary w siebie i przekonanie, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Czy masz ambicje żeby zawojować rynek międzynarodowy?
Bardzo bym się cieszyła, gdyby wszystko poszło w takim kierunku, abym mogła ruszyć także za granicę – oczywiście jest to zależne od tego jakie będzie zainteresowanie. Możliwości rosną razem z partnerami, z którymi współpracujemy. Adidas zaprosił mnie do globalnej kampanii, to dla mnie kolejne otwierające się drzwi. Myślę, że wejście na rynek międzynarodowy to kwestia czasu.

Jak sobie radzisz z zazdrośnikami?
Chociaż jest to naturalna kolej rzeczy, nie mogę i nie chcę poświęcać temu uwagi. Krótko mówiąc, tam gdzie są negatywne emocje, tam nie ma rozwoju, a ja chcę się rozwijać. Jasne, czasem zdarza mi się odbić piłeczkę, bo też jestem człowiekiem. Ale staram się to szybko wyrzucać z głowy, bo to nie ma sensu.

Kiedy zastanawiamy się nad modą na  fitness w Polsce, nie potrafimy sobie przypomnieć epoki przed Chodakowską. Można powiedzieć, że obudziłaś w Polkachducha walki.
Była Cindy Crawford i Jane Fonda. Tak naprawdę było wielu, z tym że nikt się do tego nie zabrał od tej dobrej strony. Myślę, że Polki wiele razy słyszały schudnij”, ale pierwszą myślą osoby, która to słyszy jest  jeśli dobrze się ze sobą czuję, to dlaczego miałabym chudnąć?”. Gdy ktoś nas nieprzyjemnie ocenia, to mamy prawo się zbuntować. Zupełnie inaczej jest, jeżeli ktoś mówi – bądź zdrowa, popraw jakość swojego życia, wyznacz cel – to wpływa pozytywnie na samoocenę i zachęca do pracy nad sobą. Trening ma to do siebie, że nadaje naszemu życiu sens, rytm, spaja wszystko w jedną całość. Stajemy się lepszą wersją siebie, gdy jesteśmy aktywni. Ja mam w nosie to, jaki kto ma rozmiar – ważne, czy ktoś jest zdrowy i szczęśliwy.

ZobaczSchowaj komentarze

Linda Parys z Fu-Ku: Wolna moda, szybka jazda! [WYWIAD]

Pojawia się i znika, a wielu ma na jego punkcie bzika – zupełnie jak w piosence sprzed lat. To pierwszy w Polsce concept store na kółkach, których oferuje modę polską, unikalną i pochodzącą z produkcji fair trade. Po co właściwie powstał, jak jest odbierany i co – poza ubraniami – oferuje? To tylko kilka z pytań, które zadaliśmy Lindzie Parys, właścicielce Fu-Ku.

Patryk Chilewicz: Skąd wziął się ten pomysł?

Linda Parys, właścicielka Fu-Ku, fotografka: Postanowiłyśmy z Agą Jarosz, współzałożycielką Fu-Ku, połączyć nasze dwie pasje: modę i podróżowanie. I tak, zainspirowane zagranicznymi trendami, z pomocą kilku silnych męskich rąk, z oldskulowego Mercedesa zrobiliśmy pierwszy polski fashion truck: Fu-Ku Fashion Truck. Podróżując po Polsce, promujemy polską autorską modę i design. W myśl idei slow fashion… Slow fashion, fast driven! (śmiech)

Przy okazji miałyśmy nadzieję – i to się chyba właśnie nam udaje – by wpisywać się w wakacyjne wspomnienia osób, które spotykamy na naszej drodze. Fu-Ku Fashion Truck to nie tylko butik na kołach, ale to też przestrzeń spotkań, chilloutu, rozmów o slow fashion i np. o tym, jak zbudować kapsułową garderobę.

Jeździcie na festiwale i w inne miejsca. Co w ramach fashion trucka oferujecie ludziom?

Tak, pojawiamy się m.in. na muzycznych festiwalach. Na przykład w tym roku byłyśmy już na Olsztyn Green Festival z polskimi gwiazdami jak Hey, Bownik czy Bovska oraz na Kraków Live Festival, na scenie którego wystąpiła m.in. Lana Del Rey. Ale pojawiamy się również na mniejszych, lokalnych eventach, jak wrocławski Strumień Festival, w trakcie którego artyści z grupy „Kotlina” pokryli naszego trucka roślinnym graffiti. Ponadto Fu-Ku Fashion Trucka możesz zgarnąć na własne przyjęcie urodzinowe. W zeszłym roku taką niespodziankę zrobił swojej dziewczynie pewien przesympatyczny chłopak. Wiadomo – bon na zakupy został od razu zrealizowany… To wygodniejsze niż zakupy w Internecie!

Po pierwsze opowiadamy o slow fashion, o tym, dlaczego ważna jest lokalna produkcja fair trade, autorskie, przemyślane projekty i wysokiej jakości materiały, dzięki którym ulubioną sukienkę czy koszulę możemy nosić kilka lat, a nie jeden sezon. I tu – po drugie – takie ubrania oferujemy w naszym Fu-Ku Fashion Trucku. Stawiając na to, co odporne na trendy, tak, by móc cieszyć się swoimi rzeczami kilka naprawdę dobrych lat, bez obaw, że wyjdą z mody albo szwy po praniu przekręcą się o 180 stopni.

Jaki jest cel tego projektu?

Ponad sześć lat temu otworzyłyśmy pierwszy wrocławski concept store: Fu-Ku Concept Store, by móc pokazać wrocławianom, czym jest slow fashion i że wcale nie kosztuje więcej niż ubranie z modnej sieciówki. Ponadto moda to dla nas również jedna z dziedzin sztuki. Organizujemy spotkania z polskimi projektantami, wystawy ilustratorów mody i warsztaty, np. projektowania biżuterii. Rok temu, po 5 latach funkcjonowania, postanowiłyśmy wyjść poza Wrocław i promować ideę świadomych zakupów i wysokiej jakości ubrań w innych miastach. Szukać zajawkowych ludzi, którzy tak jak my zakochają się w projektach rodzimych projektantów i designerów. Ale nie przez górnolotne wykłady, a dzięki spotkaniom w ciekawych, chilloutowych miejscach, by pozostać ich miłym, wakacyjnym wspomnieniem. Bo autorskiej mody nie należy się bać.

Co z waszych obserwacji wzbudza największe zainteresowanie wśród osób interesujących się Fashion Truckiem?

Przede wszystkim sam Fu-Ku Fashion Truck. To pierwszy fashion truck w Polsce (choć na polskich drogach pojawiły się też inne, m.in. z modą vintage). Wiele osób jeszcze nie wie, jak z niego korzystać, czy można wejść do środka, przymierzyć… A oczywiście można, bo truck działa jak tradycyjny sklep: wchodzisz do niego po schodkach, oglądasz, wybierasz, przymierzasz – wewnątrz znajdziesz wygodną przymierzalnię. A przed truckiem chillout corner, leżaki i lemoniada.

Żyjemy w świecie, w którym młodzież pochłania ubrania z sieciówek. Jak polska moda radzi sobie na tym trudnym rynku zdominowanym przez fast fashion?

Polska, autorska moda wygrywa na pewno jakością ubrań. Tym, że są to przemyślane i limitowane projekty. Jednocześnie rozwijamy rodzimą produkcję, bo polscy projektanci szyją sami bądź wybierają lokalne szwalnie. I to, co wspominałam wcześniej – nasi projektanci szukają ponad-sezonowych rozwiązań, tak by ich ubrania można było nosić dłużej, niezależnie od chwilowych trendów.

Oczywiście w przypadku młodzieży sama świadomość zakupów to za mało. Ważne jest bycie tu i teraz, lifestyle oraz zajawkowe rzeczy na kieszeń nastolatka. I – przede wszystkim – bardzo ważna jest dostępność projektów, o których mówimy. Tak, by polscy projektanci pojawiali się na ich ścieżce zakupów między sieciówkami. Stąd istotną rolę na polskim rynku mody odgrywają m.in. concept story, które jednocześnie są dostępne również online, czyli tam, gdzie naszej młodzieży najwięcej. Ponadto – no właśnie – musimy być tu i teraz, tam gdzie oni, czyli na przykład na fajnych festiwalach, lokalnych eventach i targach w postaci pop up storów czy mobilnych butików takich jak Fu-Ku Fashion Truck.

ZobaczSchowaj komentarze

Święta 2017: luksusowe prezenty dla eleganckiego mężczyzny

Zara

TOREBKA KOPERTOWA Z TŁOCZENIAMI IMITUJĄCYMI SKÓRĘ WĘŻA
99,90 zł

Braun

Golarka Braun Series 9 9299s Wet&Dry
1999 zł

Imperial Beard

Zestaw do pielęgnacji brody
ok. 500 zł

Olloclip Active

Obiektyw do telefonu
429 zł

Cos

Kaszmirowa bluza z kapturem
ok. 650 zł

Under Armour

Sportowy, termoaktywna koszulka
199,90 zł
Modę tworzą ludzie. Jest to zjawisko społeczne, które dotyczy każdego w mniejszym lub większym stopniu. To rozpędzony mechanizm, napędzany energią stylistów, projektantów, modelek, bloggerów, trendsetterów. Odkrywamy tajemnice największych osobowości branży. W inspirujących wywiadach opowiadają o bodźcach, które stymulują ich do działania, o własnym stylu, o otaczającym ich środowisku. Rozmowy z osobowościami świata mody zawierają ciekawe prognostyki i poruszają zjawiska angażujące uwagę. Mówiąc o ludziach pragniemy pokazać nie tylko mainstream. Odważnie demonstrujemy stylizacje osób śledzących trendy i zachowujących własny, niepowtarzalny styl. Przekazujemy krótkie newsy oparte na fotografiach. Chętnie prezentujemy szyk prosto z ulic światowych stolic mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.