Chcecie własną pelerynę z „Gry o tron”? IKEA pokaże wam, jak ją zrobić

Pamiętacie jak jeszcze niedawno informowaliśmy was o tym, że główna projektantka kostiumów „Gry o tron”– Michele Clapton wyznała, że peleryny Nocnej Straży powstały z… dywaników z IKEI? Szwedzka firma chwilę po tym jak zadziwiająca informacja obiegła świat, wyszła naprzeciw wszystkim fanom i wydała instrukcję jak przy pomocy swoich dywaników stworzyć kreację prosto z ekranu.

Bycie członkiem Nocnej Straży nie brzmi szczególnie zachęcająco. Ciągłe zagrożenie, śmierć, która czyha na praktycznie każdym kroku czy śluby czystości– tak naprawdę ta praca posiada niezwykle mało atutów. Jedno jednak trzeba im przyznać– mają niesamowite peleryny, a jak się teraz okazuje, wcale nie musimy być jednymi z Braci żeby sobie takie sprawić. Jedyne czego tak naprawdę potrzebujemy to dywanik z IKEI za 79 dolarów. Możecie wierzyć lub nie, ale to właśnie ten włochaty chodnik przez cały czas noszą na swoich plecach twardziele z Nocnej Straży.

Chociaż Michele Clapton podzieliła się ze światem informacją o kostiumach z IKEI już chwilę temu, firma dopiero teraz znalazła czas żeby na nią odpowiedzieć. Ale stało się– przed nami szybka instrukcja w jaki sposób zmienić zwykły dywanik w nasz własny płaszcz stylizowany na Jona Snowa.

I co tu dużo ukrywać– niedługo skończy się lato i przyjdą do nas mrozy. Jeśli chcecie poczuć trochę estetyki Winterfell w swoich jesienno-zimowych stylizacjach, nie zwlekajcie. Biegnijcie do najbliższej IKEI i przygarnijcie dywanik do swojej szafy!

ZobaczSchowaj komentarze

Kostium jest jak druga skóra – Dorota Roqueplo o tym jak powstawały kostiumy do nominowanego do Oskara filmu „Twój Vincent” [WYWIAD]

Dziś tematem numer jeden są Oscary, które w tym roku miały także polski akcent. „Twój Vincent” to pierwsza w historii nominacja dla polskiego animowanego filmu pełnometrażowego, do tego reżyserowanego przez kobietę. Choć animacja nie dostała Oscara, my i tak jesteśmy bardzo dumni i nie przestajemy się nią zachwycać szczególnie ze względu na wspaniałe kostiumy, które stworzyła Dorota Roqueplo. W wywiadzie dla magazynu Fashion Magazine zdradza jak powstawały.

Malarstwo ostatnio Panią „prześladuje”, jeśli chodzi o zlecenia filmowe. Niedawno był „Młyn i krzyż” Lecha Majewskiego z kadrami wyjętymi z obrazów Petera Bruegela. Jak zareagowała Pani na propozycję współpracy przy filmie o van Goghu?

To nie jest mój ukochany malarz (śmiech). Jest co prawda w pierwszej dziesiątce, ale inni są wyżej. A tak na poważnie – ta propozycja od razu spodobała mi się ze względu na jej oryginalność. Mam szczęście do filmów artystycznych. Miło być zaangażowanym do projektu, który jest jedyny w swo- im rodzaju. Potraktowałam to jako wyjątkowe wyzwanie. Ale nie ukrywam, że bałam się tego filmu. Od samego początku, kiedy usłyszałam, że niemal każdy kadr ma być malarski, zasta- nawiałam się, czy to będzie wyglądało naturalnie i czy uda się zachować kreskę van Gogha. Efekt przerósł moje najśmielsze wyobrażenie.

Podobno walczyła Pani o to, by nie tylko główni aktorzy, ale również postacie drugo- i trzecioplanowe były ubrane do zdjęć w stroje z epoki.

Walka o każdy kostium w tym filmie to była walka o prawdziwość świata van Gogha. O te kolory, które znamy z jego obrazów, autoportretów. Chciałam być wierna malarzowi, dla- tego interesowały mnie prawdziwe materiały, nadruki z epo- ki, odpowiedni splot tkaniny. Na szczęście wiele potrzebnych rzeczy udało mi się znaleźć w zaprzyjaźnionym magazynie kostiumów w Paryżu. Ubrania mogłam lekko przerobić, dopasować, ale po skończeniu zdjęć, przed powrotem do ma- gazynu, musiały odzyskać pierwotny wygląd. To było bardzo pracochłonne zadanie.

Często powtarza Pani, że ma niezłego anioła stróża od kostiumów. Pomógł i tym razem?

I to jak! Wiedziałam, mając przed oczami portret Vincen- ta van Gogha, że będzie mi potrzebna marynarka w kolorze niebiesko-zielono-morskim, z odrobiną żółci. Byłam pewna, że jedynym wyjściem będzie znalezienie czegoś w podob- nym odcieniu i przefarbowanie. Aż tu nagle, podczas wizy- ty w Paryżu znalazłam dokładnie taki materiał, jaki był mi potrzebny. Nic nie musiałam farbować, to była wełna, która miała ten splot i te wszystkie kolory, o które chodziło!

Rozmawiała Grażyna Morek

Pełny wywiad znajdziecie w najnowszym numerze FASHION MAGAZINE, który już 10 marca trafi do sprzedaży.

ZobaczSchowaj komentarze

Nawilżające kosmetyki w sam raz na Lany Poniedziałek

Uriage

Woda termalna
32,79 zł

Givenchy

Maska krem nawilżający na noc
269 zł

Avene


61,99 zł

Urban Decay

Chłodzący spray przedłużający trwałość makijażu
149 zł

Phenome

Nawilżający tonik
79 zł
Zajmujemy się wszystkim, co w kulturze związane jest z modą. Interesują nas film, teatr, książki, muzyka, sztuka, fotografia... Opisujemy najważniejsze wystawy w Polsce i za granicą. Analizujemy kostiumy w ciekawych filmach – tych sprzed lat i premier. Nie zapominamy też o serialach, które są teraz równie popularne, co kino. Zaglądamy za kulisy sztuk teatralnych. Rozmawiamy z kostiumografami. Czytamy nowości książkowe, oglądamy albumy fotograficzne i te wydane przez wielkie domy mody. Zadajemy cykliczne „5 pytań do…” ciekawym osobom, które w jakiś sposób należą do świata mody. Zwiedzamy miasta w kraju i na świecie, żeby tworzyć przewodniki po nietypowych miejscach. Analizujemy modę uliczną przez pryzmat sesji zdjęciowych dobrych fotografów. Przeglądamy Instagram, żeby polecać dobre kanały.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.