Historia skejtów: wystawa marki Vans w Londynie

Mike O’Meally to światowej sławy skejt pochodzący z Australii, od ponad 20 lat fotografujący fanów deski zarówno w Sidney, jak i Los Angeles. Jego reportaże i dokumenty zawsze odzwierciedlały nie tylko subkulturę ludzi jeżdżących na deskorolce, ale także trendy kulturowe, społeczne oraz kulinarne. Współpracował już z wieloma markami, ale to Vans postanowił zaprosić go do projektu, którego efekty możemy w Londynie. Właśnie otwarto jego autorską wystawę, zatytułowana „25 Years of Skate Photography”, która potrwa do 20 listopada.

Historia skejtów: wystawa marki Vans w Londynie

The House of Vans w Londynie to przestrzeń, która jest nie tylko zwykłym sklepem, ale także służy jako galeria kultowej marki, istniejącej na rynku od 1966 roku. Za zadanie stawia sobie promowanie sztuki, muzyki, mody – stylu życia skupionego wokół jazdy na deskorolce oraz BMX-ie. To silna i solidna platforma kreatywnych spotkań oraz ważnych wydarzeń. Teraz staje się przestrzenią dla zdjęć Mike O’Meally’ego.

O’Meally to już legendarna postać. Od 12 roku życia jeździ na desce, a jego kolejną pasją (a raczej wypadałoby powiedzieć zajawką) stała się fotografia. Jego prace publikowały najbardziej cenione magazyny – „Dazed & Confused”, „Skateboarder Magazine”, „Thrasher Magazine” oraz „i-D”. Co więcej, tworzył kolekcje ubrań we współpracy z markami takimi jak Converse, Supreme, Nike, Quicksilver, Oakley, Nixon, Brixton Clothing oraz Palace. Bohaterami jego reportaży byli najlepsi skejci – Tony Hawk (jako pierwszy na świecie wykonał obrót o 900 stopni) oraz zmarli niedawno Van Wastell oraz Dylan Rieder (był także twarzą kampanii DKNY).

The House of Vans pokaże ponad 500 jego zdjęć z całego świata, na których wyraźnie widać, że społeczność ta najczęściej nosi buty Vans. Wystawa ma też być okazją do wspominania osiągnięć wspomnianych już wcześniej – Wastella oraz Rydera. Żadnego fana deski i fotografii nie może tam zabraknąć!

ZobaczSchowaj komentarze

Joseph Bennett z SHOWstudio: moda nieustannie budzi we mnie ekscytację

Jest jednym z czołowych brytyjskich scenografów. Do jego najbardziej popularnych prac należą wszystkie pokazy mody powstałe w wyniku współpracy z Alexandrem McQueenem, począwszy od tego na sezon wiosna-lato 1999. Joseph Bennett odpowiada także za wystawę zmarłego projektanta „Savage Beauty”, która miała miejsce w nowojorskim  muzeum MET. Ma na koncie nagrodę Emmy za scenografię do serialu „Rzym”. Spotkaliśmy się z nim podczas 10. edycji Art&Fashion Forum w Poznaniu, gdzie specjalnie dla Fashion Post zdradził tajniki pracy i doświadczenia, jakie zyskał podczas 30. lat w branży show-biznesu.

Który z pokazów Alexandra McQueena zapamiętałeś najbardziej?
Tak naprawdę wszystkie były dla mnie niezwykle cenne. Czasami stawialiśmy na silny przekaz, a innym razem wybieraliśmy bardziej subtelne formy. Podczas pierwszego wspólnego pokazu, który przypadł na wiosnę-lato 1999, postanowiliśmy użyć robotów, których zadaniem było oblewanie sukni modelek. Nie sądziłem jednak, że to wydarzenie odbije się takim echem w historii mody. Mam także wielki sentyment do tego z Paryża na sezon jesień-zima 2006, kiedy postanowiliśmy zaprezentować hologram Kate Moss. Moja współpraca z Lee (tak do Alexandra McQueena zwracali się bliscy – przyp. autora) rzeczywiście była wyjątkowa. On zawsze przychodził do mnie z szalonymi pomysłami, które przelewaliśmy na papier lub zamienialiśmy na animacje komputerowe. Niektóre jego pomysły były wręcz karkołomne do zrealizowania. Na przykład szklane klatki dla modelek podczas pokazu “Vos” na wiosnę-lato 2001. Organizacja każdego pokazu była procesem, który trwał kilka miesięcy i wymagał nieustannych poprawek.

Czy kiedykolwiek powiedziałeś do McQueena: “słuchaj, nie zrobimy tego projektu” lub „to się nie uda?”
Taka sytuacja nie miała miejsca. Zawsze staraliśmy się znaleźć odpowiednie rozwiązanie dla każdego, nawet najbardziej szalonego pomysłu. Kiedyś Lee wyznał, że chce nakręcić film. Pokazał mi swoje szkice, na które następnie naniosłem poprawki. Zobaczywszy to stwierdził, że moja propozycja jest zbyt konwencjonalna, a jego pokaz wymaga oprawy, która „będzie przemawiała do widowni”. W ten sposób powstała olbrzymia piramida, w której poruszał się hologram Kate. Dlatego uważam, że w naszej pracy nigdy nie chodziło tylko o sukienki, ani o kawałek materiału. Wszystkie przeszkody okazywały się wyzwaniami, których sprostanie zawsze dawało nam obu motywację do realizowania następnych pomysłów. Przenoszenie małych rysunków na wielką skalę było wręcz ekscytujące.

Problemem nigdy nie były tylko i wyłącznie finanse, był to przede wszystkim czas. Wynajęcie przestrzeni, w której miał się odbywać pokaz było zawsze bardzo ograniczone co do godziny. Kolejna sprawa to lokalizacja – chcieliśmy być najczęściej w centrum Londynu lub Paryża, co zawężało nam wybór budynków. To tego dopiero dochodziły pieniądze, ponieważ tylko dzięki nim możliwe jest wybudowanie lub wyremontowanie jakiegokolwiek miejca. Do tego dochodził stres projektanta związany z uszyciem kolekcji. Lee był niezadowolony dopóki nie zobaczył wszystkich sylwetek gotowych. Każda jego kolekcja miała idealnie współgrać ze scenografią, a nie było możliwe uszycie wszystkich strojów w tym samym czasie, po to, aby zobaczyć je na tle instalacji.  Kosztowało go to wiele stresu.

Czy myślisz, że w czasach kiedy wszystko jest dostępne online, warto organizować tak kosztowne pokazy mody?
Tak, nieustannie uważam, że warto.  Internet jest zalewany różnymi treściami, ale są tam też odbiorcy, którzy z pewnością docenią nieszablonowe realizacje. Pracując z McQueenem, wiedziałem, że naszym celem było przede wszystkim wzbudzanie emocji, szczególnie na tych, którzy osobiście brali udział w pokazie. Nie znam się na ekonomicznych aspektach pokazów mody i ich wycenie. Jedno jest pewne: ludzie cały czas mówią o tych pokazach, szukają ich na You Tube, rozmawiamy o nich terazm po tylu latach, więc to dowód na to, jak wielki miały na nas wpływ. Nie wiem też jak one napędzają sprzedaż, nie mam o tym pojęcia. W taki sam sposób można pytać, czy w ogóle warto robić modę. Dla mnie te wydarzenia mają obecnie znaczy wydźwięk kulturowy.

Czy po tylu latach pracy, moda cały czas budzi w tobie uczucie ekscytacji?
Tak, oczywiście. Obecnie współpracuje z Sarah Burton, obecną dyrektor kreatywną domu mody Alexander McQueen. Jest to zupełnie inna osobowość, która chce nadać marce bardziej nowoczesnego wymiaru.

Czym jeszcze się interesujesz poza modą i filmem?
Obie dziedziny są dla mnie bardzo ważne i bardzo mnie pochłaniają. Żadna nie dominuje, są równorzędne. Chciałbym, natomiast, mieć jeszcze okazję robić naprawdę odważne i spektakularne pokazy mody. Kocham robić wielkie projekty i instalacje.

 

Z Josephem Bennettem spotkaliśmy się w ramach 10. edycji Art & Fashion Forum powered by Grażyna Kulczyk. 

ZobaczSchowaj komentarze

Najpiękniejsze perfumy na wiosnę

Giorgio Armani

Acqua di Gioia Sky
239 zł

Yves Saint Laurent

Mon Paris
269 zł

Salvatore Ferragamo

Signorina in Fiore
219 zł

Tom Ford

Neroli Portofino Acqua
500 zł


DKNY

Be Tempted Eau So Blush
od 189 zł
Modę tworzą ludzie. Jest to zjawisko społeczne, które dotyczy każdego w mniejszym lub większym stopniu. To rozpędzony mechanizm, napędzany energią stylistów, projektantów, modelek, bloggerów, trendsetterów. Odkrywamy tajemnice największych osobowości branży. W inspirujących wywiadach opowiadają o bodźcach, które stymulują ich do działania, o własnym stylu, o otaczającym ich środowisku. Rozmowy z osobowościami świata mody zawierają ciekawe prognostyki i poruszają zjawiska angażujące uwagę. Mówiąc o ludziach pragniemy pokazać nie tylko mainstream. Odważnie demonstrujemy stylizacje osób śledzących trendy i zachowujących własny, niepowtarzalny styl. Przekazujemy krótkie newsy oparte na fotografiach. Chętnie prezentujemy szyk prosto z ulic światowych stolic mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.