Hermetic Square: odzież dla modnego chuligana z wielkiego miasta

Czy można połączyć odzież przeznaczoną dla chuligana oraz estety ceniącego wysoką jakość w jednej marce? Twórcy Hermetic Square przekonują, że jest to możliwe, a ich nowa kolekcja zatytułowana „Chapter Five” udowadnia, że te dwie stylistyki świetnie idą ze sobą w parze. Przekonajcie się sami.

Hermetic Square to męska marka odzieżowa z pogranicza streetwearu i high fashion. Cechują ją proste i czyste formy. Wszystkie ubrania powstają ze starannie wyselekcjonowanych materiałów i dodatków. Kolorystyka opiera się o czerń, biel, delikatne beże, khaki oraz jasny dżins. Zadebiutowała na rynku kolekcją wiosna-lato w 2014 roku. Jej twórcy każdą kolejną odsłonę swojej działalności nazywają rozdziałami. Każdy z nich to mieszanka różnorodnych wpływów i inspiracji, które mają bezpośredni wpływ na kształt i wygląd kolekcji.

W pierwszym z nich – Chapter One, dominowały minimalistyczne kroje i monochromatyczne barwy, a przewodził jej marmurowy wzór i odblaskowy materiał 3M. Natomiast kolekcje Chapter Four i Five zostały zainspirowane kulturą brytyjskich chuliganów oraz starających się wyróżnić oryginalnymi strojami facetów z londyńskich ulic. Mimo tych wyrazistych wpływów marka pozostaje przy prostych i czystych formach, które jedynie “podkręca” wzorami moro lub ich kraciastą podszewką. Wyraźnie podkreśla swój lifestylowy charakter, chociażby poprzez muzyczne współprace z DJ-ami, takimi jak Chloe Martini czy Hoodboi, którzy specjalnie na potrzeby marki stworzyli dedykowane jej miksy.

 

Najnowsza kampania została sfotografowana przez Pawła Hermana w Londynie. Uchwycił on młodych, zadziornie wyglądających modeli na tle białych eleganckich kamienic, prestiżowych dzielnic stolicy Wielkiej Brytanii. Dzięki temu artysta uzyskał efekt kontrastu, który idealnie uwypukla ducha marki, która za cel postawiła sobie kierowanie swojej oferty  do niezależnych i pewnych swojego wizerunku mężczyzn.

Hermetic Square nie chce za wiele mówić o tym, kto stoi za sterami marki. Woli chwalić się osiągnięciami, a rzeczywiście jest czym. Odzież ta sprzedawana jest na 4. kontynentach, 50% ich produkcji trafia za granicę, w szczególności do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Belgii oraz Japonii. Sukces ten jest wypadkową łączenia modnego stylu ulicy z wysoką jakością odzieży. Wszystkie materiały, z jakich szyte są projekty, pochodzą od zagranicznych i polskich producentów. Dodatkowo, marka nieustannie pracuje w polskich szwalniach nad doskonaleniem procesu produkcji, a co za tym idzie poprawą jakości.

Marka od samego początku kładzie duży nacisk na dobór materiałów i dodatków. Jest to przede wszystkim importowana włoska wełna z kaszmirem, bawełna organiczna i szwajcarskie zamki RIRI, które nie były wcześniej spotykane na polskim rynku. Marka prezentuje pełną gamę produktów, począwszy od wełnianych płaszczy, spodni, bluz oraz kurtek, aż po dresowe spodenki. Niektóre produkty są również unisex, przez co świetnie wyglądają na dziewczynach. Odzież można zakupić na stronie marki oraz na platformach Showroom, a niebawem na Hampers Bay.

Kibicujemy rozwojowi Hermetic Square i doceniamy jej poczucie humoru w stwierdzeniu, że nie każdy może dołączyć do grona klientów. Założyciele jednocześnie zapewniają, że jeśli już tak się stanie, poczucie wyjątkowości macie w kieszeni.

ZobaczSchowaj komentarze

Vetements jesień-zima 2017

Demna Gvasalia, założyciel Vetements, w wywiadzie udzielonym ostatniemu numerowi magazynu „Another” potwierdził po raz kolejny, że marka nie narodziła się w wyniku „krucjaty” przeciwko korporacyjnej modzie, ale frustracji i nienawiści, która dotyczyła wszystkiego, co z modą związane. To swego rodzaju podwójny paradoks, zważywszy na fakt, że ekipa opłacała swoje pierwsze projekty dzięki pracy w największych domach mody, a Vetements urosło w ciągu ostatnich kilku sezonów to rangi jednego z najgorętszych i najdroższych brandów. Wraz z sezonem jesień-zima 2017 i w obliczu tak dużego sukcesu, marka absolutnie nie rezygnuje jednak ze swoich korzeni i zamiłowania do „prozy codzienności”, którą, świadomie lub nie, przekuwa na luksus.

Vetements jesień-zima 2017

W ostatnich kilku miesiącach wielu zarzucało Vetements powtarzalność i granie oklepanymi schematami – oversize’owe bluzy z kapturem, przeskalowane rękawy, ogromne bombery i botki na skarpecie, których (także dzięki czujności sieciówek) widzieliśmy już tyle razy, że faktycznie mogły stać się nudne.  Demna Gvasalia, który poniektóre elementy zaczął wprowadzać także do kierowanej przez siebie Balenciagi, chyba doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Wraz z pokazem kolekcji na sezon jesień-zima 2017 zorganizowanym przewrotnie podczas tygodnia mody hauture w paryskim Centre Pompidou, postanowił zaskoczyć wszystkich nie rezygnując jednak z DNA marki i nie zapominając, z jakich uczuć i emocji tak naprawdę się zrodziła.

„Zmęczyło mnie już projektowanie bluz z kapturem i klimat undergroundowych klubów”, powiedział Gvasalia po zakończeniu pokazu. „Już to robiliśmy w Vetements, więc teraz pora na nowy etap. Zasze jednak skupiamy się na reinterpretacji czegoś, co już istnieje. Dlatego wzięliśmy pod lupę szereg społecznych stereotypów i uniformów, przeanalizowaliśmy dress-code’y ludzi, których widzimy dookoła nas czy w Internecie”. Przyznajemy – ma to jakiś sens, a w obliczu tej wypowiedzi, ubrana w futro starsza pani nijak mająca się do (dotychczasowej) estetyki marki przestaje sprawiać, że zastanawiamy się czy na pewno oglądamy pokaz Vetements.

Francuska marka, nawiązując do swoich postulatów pochwały zwyczajności i codzienności, zawsze zwykła angażować do pokazów „zwykłych ludzi” zamiast profesjonalnych modeli – szli w nich znajomi Gvasalii, styliści, fotografowie, a nawet zaprzyjaźnieni projektanci czy ochroniarze z nieco obskurnych, paryskich klubów. Zawsze jednak – i to często zarzucała marce prasa – brakowało im różnorodności, szczególnie rasowej i wiekowej (na pierwszych pokazach Vetements nie wystąpił ani jeden czarnoskóry model). Tym razem, idąc niejako ze skrajności w skrajność, Gvasalia i spółka postanowili operować szeregiem różnorodnych osobowości, począwszy od policjantki, a na nauczycielce i podstarzałym rockmanie kończąc.

Po wybiegu zlokalizowanym w Centre Pompidou przeszło więc 36, totalnie różnych, bohaterów, których stylizacje odpowiadały stereotypowym dress-code’om. Mieliśmy więc elegancką starszą panią w futrze, młodą kobietę w dżinsach i trenczu trzymającą w ręku kask od skutera, wojskowego, nieco zmęczonego życiem pracownika korporacji, fashionistkę, bankowca i ogolonych na „zero” chłopaków w przydużych dresach. Jeśli jednak sądzicie, że ubranie ich w charakterystyczne dla ich zawodu lub subkultury ciuchy sprawiało, że projektom brakowało finezji i oryginalności, jesteście naprawdę w błędzie i chyba nie zrozumieliście jeszcze sposobu pracy Gvasalii.

Jak słusznie zauważyła Sarah Mower z amerykańskiego „Vogue’a” pod tą całą warstwą zwyczajności i bardzo stereotypowego myślenia, była także oryginalność, którą „ukryto” nigdzie indziej, jak w warstwie technicznej. Ma to sens, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, że „Vetements” z francuskiego znaczy tyle co „ubrania”  i od początku to właśnie one, a nie jakaś sztucznie dorabiana filozofia, stanowiły oś działalności marki. Gvasalia, który często mówił, że trzeba coś zniszczyć, aby stworzyć coś nowego, także i tym razem dał wyraz swojemu zamiłowaniu do kreatywnej dekonstrukcji – otwierająca pokaz starsza dama miała na sobie dwa futra (jedno powstałe w wyniku upcyclingu, drugie – vintage), a wiele kolejnych sylwetek zdominowała warstwowość – niektórzy modele mieli na sobie nawet dwa bombery.

Obstawiamy, że po tym pokazie do głosu dojdą dwie grupy osób – pierwsza, doceniająca fakt, że Vetements wyszło nieco poza schemat, druga – zawiedziona tym, że niektóre projekty nijak mają się do tego, do czego marka zdążyła nas już przyzwyczaić i co zapewniło jej taką popularność. Reprezentantów drugiej grupy uspokajamy – Vetements nadal będzie kontynuować produkcję kultowych projektów, jednak znając „hype”, jaki generuje, także niektóre z tej kolekcji mają szansę na komercyjny sukces.

 

 

ZobaczSchowaj komentarze

Wiosenne nowości z polską metką

SOLAR

KOMBINEZON
399 ZŁ

SOLAR

KOLCZYKI
149 ZŁ

MMC

MARYNARKA
900 ZŁ

MMC

MARYNARKA
1500 ZŁ

MISBHV

BLUZA
869 zł

MALLY & CO.

SUKIENKA
1390 ZŁ
Modę tworzą ludzie. Jest to zjawisko społeczne, które dotyczy każdego w mniejszym lub większym stopniu. To rozpędzony mechanizm, napędzany energią stylistów, projektantów, modelek, bloggerów, trendsetterów. Odkrywamy tajemnice największych osobowości branży. W inspirujących wywiadach opowiadają o bodźcach, które stymulują ich do działania, o własnym stylu, o otaczającym ich środowisku. Rozmowy z osobowościami świata mody zawierają ciekawe prognostyki i poruszają zjawiska angażujące uwagę. Mówiąc o ludziach pragniemy pokazać nie tylko mainstream. Odważnie demonstrujemy stylizacje osób śledzących trendy i zachowujących własny, niepowtarzalny styl. Przekazujemy krótkie newsy oparte na fotografiach. Chętnie prezentujemy szyk prosto z ulic światowych stolic mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.