Coś optymistycznego, czyli pokaz Alexander McQueen wiosna-lato 2018

Wydarzenie, które w ostatnich kilkunastu miesiącach trzęsły światem, cały czas niestabilna sytuacja ekonomiczno-polityczna, kryzysy, naturalne katastrofy i akty terroru mają to do siebie, że każdy z nas radzi sobie z nimi na swój własny sposób, także projektanci. Wśród tych ostatnich, niektórzy w swoich kolekcjach dają upust negatywnym i przepełnionym strachem i melancholią emocjom, a inni – jak chociażby dyrektor kreatywna domu mody Alexander McQueen, staje do nich w opozycji i prezentuje wyjątkowo optymistyczne spojrzenie na modę i rzeczywistość.

Coś optymistycznego, czyli pokaz Alexander McQueen wiosna-lato 2018

„Tak wiele strasznych rzeczy dzieje się teraz na świecie. Powinniśmy tym bardziej celebrować ludzi, modę i kreatywność”, mówiła dyrektor kreatywna domu mody McQueen na backstage’u pokazu, który odbył się wczoraj w cieniu tragicznych wieści, jakie dotarły do Europy z Las Vegas. Pokazując nad wyraz optymistyczną kolekcję i inspirując się „uleczającą rola natury”, Sarah Burton dała wyraźnie do zrozumienia, że, podobnie jak niektórzy jej koledzy z branży, chce przede wszystkim celebrować piękno i kobiecość i zaprezentować modę, która może i powinna podtrzymywać na duchu.

Już od pierwszych sylwetek było wiadomo, że ogromną rolę w nowej kolekcji odgrywać będzie motyw kwiatów. Zupełnie tak, jakby projektantka chciała przenieść wszystkich swoich gości na łono kojącej, brytyjskiej przyrody, sprawić, by choć przez chwilę zapomnieli o wszystkim, co dzieje się na świecie i napawali się pięknem oraz relaksującą atmosferą ogrodu. Ten ostatni, jako jedna z najczęściej przewijających się na wybiegu inspiracji, nie tylko zachwycał nawiązaniami do swojej tradycyjnej, angielskiej wersji, ale przejawiał się także w sylwetkach bazujących na przykład na strojach ogrodników (tak było chociażby w przypadku watowanych kurtek khaki, które posłużyły za punkt wyjścia do stworzenia sukienek i spodni).

Wśród najnowszych propozycji Burton dekonstrukcja mieszała się z romantyzmem (patrz: trencze założone na wystające od spodu szyfonowe, kwieciste sukienki), a inspiracja wiekami średnimi z epoką wiktoriańską, a nawet fasonami przywołującymi na myśl modę z lat 50. Obok zwiewnych fasonów, idealnie skrojonych trenczy i sukienek, które (to oczywiście zaleta!) wyglądały jak zaczerpnięte ze strychu bogatej angielskiej damy, na wybiegu widzieliśmy także inspiracje stylem militarnym, czarno-białą „kurzą stopkę” i sylwetki „ukradzione” brytyjskim dżentelmenom. Wszystko to w asyście oryginalnych butów, które w tym sezonie przyjmują postać masywnych  botków zdobionych klamrami lub ćwiekami, wyjątkowej biżuterii oraz fryzur, które wielu zapewne przywodziły na myśl mroczną Samarę Morgan z filmu „The Ring”.

Sarah Burton w formie!

 

 

ZobaczSchowaj komentarze

Kiedy moda była radością, czyli pokaz Celine wiosna-lato 2018

Nie sztuką jest tworzyć modę, która sprawdza się na wybiegach i w modowych edytorialach. Sztuką jest tworzyć modę, która zachwyca, wzbudza pożądanie, ale także zdaje egzamin na co dzień, w nierzadko ekstremalnych warunkach kreowanych przez rzeczywistość. To ostatnie od lat udaje się Phoebe Philo, dyrektor kreatywnej Celine, która niezmiennie udowadnia, że w globalnej branży mody nadal jest miejsce na tworzenie rzeczy jednocześnie pięknych i praktycznych, efektownych i łatwych w noszeniu oraz takich, których termin przydatności nie wygasa po jednym sezonie.

Kiedy moda była radością, czyli pokaz Celine wiosna-lato 2018

Spośród wielu komentarzy, jakie po pokazie Celine zalały Instagram, szczególnie do gustu przypadł nam ten autorstwa blogerki Yoyo Cao, która napisała, że (marka) „po raz kolejny pokazała nam, na czym polega prawdziwa moda”. Według dyrektor kreatywnej Phoebe Philo, to bowiem artystyczna wizja, która idzie w parze z pragmatyzmem, sezonowość, która nie wyklucza reinterpretacji tego, co obecne było w jej kolekcjach już wcześniej, podróż przez minione dekady przy jednoczesnym myśleniu o potrzebach współczesnych kobiet i, co najważniejsze, radość, której niektórym projektantom niestety w dzisiejszych czasach chyba trochę brakuje.

Pod namiotem zaprojektowanym przez architekta Smiljana Radica, Philo zaprezentowała szereg sylwetek, które zachwycały swoją spójnością i konceptualizmem, ale jednocześnie urzekały widzów innowacyjnością stylizacyjnych rozwiązań i wykorzystanymi inspiracjami, do których sama projektantka zaliczała w tym sezonie przede wszystkim twórczość kreatorów z początków lat 80. (czyli, jak to nazwała, „projektantów sprzed epoki AIDS”), u których podziwia przede wszystkim wolność i radość tworzenia.

I wolność, i radość były wczoraj wyjątkowo zauważalne, a sięgający euforii stan, który rysował się na twarzach niektórych gości, towarzyszył zapewne wizji pokaźnych kwot potrzebnych do tego, by zaspokoić wszystkie zachcianki z metką Celine. Oczywiście, ubrania i dodatki od francuskiego domu mody nie należą do tanich, spokojnie można o nich jednak powiedzieć, że stanowią wieloletnią inwestycję, swojej właścicielce dodają animuszu i mimo swojej pozornej, minimalistycznej formy są w stanie samodzielnie wykreować praktyczną i jednocześnie nieobojętną dla otoczenia stylizację. Tak jest chociażby z pochodzącym z jesiennej kolekcji rudym kraciastym płaszczem z wycięciami w talii, futrzanymi czółenkami, które mimo że zostały pokazane na wybiegu prawie 4 lata temu, dopiero teraz są kopiowane przez sieciówki, nieśmiertelnymi torebkami czy geometryczną biżuterią.

Jak to zwykle u Philo bywa, także i tym razem na wybiegu mieszała się moda typowo kobieca z sylwetkami inspirowanymi męską szafą, monochromatyczne zestawienia przeplatały się z oryginalnymi wzorami,  a najczęściej wykorzystywanym stylizacyjnym zabiegiem była szeroko pojęta warstwowość: na opływające ciało garnitury narzucono podwójne płaszcze, granatowe prochowce muskały jedno ramię modelek, plisowanym spódnicom zestawionym z ciężkimi kozakami towarzyszyły koszulki typu polo i kamizelki, a spod cekinowych , zabudowanych czarnych sukienek wystawały garniturowe spodnie w kolorze piaskowego beżu. Wszystko to oczywiście z wykorzystaniem zapierających dech w piersiach dodatków, do których już teraz wzdychają fashionistki – dziurkowanych, zabudowanych czółenek, botków na skarpecie i z kontrastowym noskiem, wiązanych trzewików oraz całego spektrum finezyjnej biżuterii i torebek.

Nie siląc się na zbędne komentarze, które zapewne i tak nie oddadzą tego, jak bardzo zachwyca nas ta kolekcja, powtórzymy za cytowaną wcześniej Cao: na tym polega prawdziwa i współczesna moda i właśnie w takiej postaci chcemy oglądać ją jak najczęściej!

ZobaczSchowaj komentarze

Stylizacje walentynkowe dla kobiet 60+

Mango

Sukienka
139,90 zł

Oscar de la Renta

Pierścionek
1150 zł

Gucci

Sukienka
16520 zł

Oscar de la Renta

Kolczyki
1905 zł

Isa Afren

Sukienka
4680 zł

Edie Parker

Torebka
6770 zł
Dzielimy się osobistymi przemyśleniami na temat mody, drobnych potknięć i wielkich gaf, małych sukcesów i spektakularnych zwycięstw osobistości tworzących świat wybiegów. Przedstawiamy własne opinie. Dajemy komentarz do aktualnych sytuacji. Poszukujemy ciekawych tematów, śledząc z uwagą bieżące wydarzenia i mając w pamięci historie ze świata mody. Nie pozostajemy obojętni wobec zmian. Bogaci w doświadczenie branżowe, tworzymy treści jakościowe z interesujących wątków. Prezentujemy nasz punkt widzenia, ale też skłaniamy do refleksji. Nigdy nie zamykamy tematu w sposób oczywisty. Zabiegamy o zachowanie marginesu wolności w treściach, gdyż cenimy różnorodność opinii i świadome, indywidualne postrzeganie mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.