Christian Dior jesień-zima 2017

Dior widzi przyszłość kobiet w dosłownie ciemnych barwach, a my oglądając na żywo pokaz marki, cały czas zastanawiałyśmy się, czy to oby najlepszy kierunek rozwoju. Przygnębiająca muzyka, mgła z której wyłaniały się modelki ubrane niczym łączniczki podczas II Wojny Światowej dały nam wyraźnie do zrozumienia, że dyrektor kreatywna, Maria Grazia Chiuri, każe przygotować się kobietom na trudne czasu.

 

 

Christian Dior jesień-zima 2017

Christan Dior był projektantem, który postawił sobie za cel przywrócenie kobietom radości z ubierania się zaraz po II Wojnie Światowej. To on postawił na głęboki dekolt, podkreślił talię oraz tworzył spódnice w kształcie kielicha. Taki kształt sylwetki nazwał „new look” stanowiący istną pochwałę kobiecości, szyku i elegancji. Poprzedni dyrektor kreatywny marki, Raf Simons, robił to samo, jednak w bardziej nowoczesnym wydaniu. Maria Grazia Chiuri, działa zupełnie odwrotnie, korzystając jedynie z kolorystyki wczesnych lat 50.

Kolekcja jest wręcz depresyjna, zapowiada pewien początek i koniec. Jest otwarciem zupełnego rodziału dla marki Dior – buntowniczego i feministycznego, a zdecydowanym końcem ery damy gustującej w stylu glamour. Pokaz otworzyła seria granatowych uniformów z wełny i ortialony, w których Ruth Bell oraz kroczące za nią modelki wygladały jak łączniczki na froncie. Metaliczne paski torebek przerzuconych przez ramię przypominały wojskowy pas na naboje. Pojawiły się także drelichowe ogrodniczki i spodnie, na które narzucone zostały kraciste poncza oraz płaszcze. Dużo miejsca poświęcono swetrom oraz długim spódnicom – marszczonym, plisowanym oraz gniecionym.

Kampania Dior wiosna-lato 2017: feministyczna, ale czy udana?

Modelki miały poważny, a momentami wręcz agresywny wyraz twarzy, który można było zobaczyć nawet spod ich ciemnych okularów. Na wybiegu zobaczylismy polską reprezentację w osobach Michaliny Gutkchnet (Uncover Models) oraz Marii Zakrzewskiej (D’vision).

W drugiej części pokazu pojawił się wreszcie jakiś kolor, a był to przydymiony niebieski i granat. Mieliśmy tutaj do czynienia z robotniczymi kombinezonami oraz upragnionymi sukienkami. To był jedyny pierwiastek kobiecości i subtelności. Niestety w przypadku tych drugich momentami odnosiło się wrażenie, że ich krój pozostawia wiele do życzenia. Niemiłosiernie marszczyły się na biuście, nieestetycznie fałdowały oraz ciągnęły spod pach. Miseczki, zamiast podkreślać biust, spłaszczały go i deformowały. Grazia Chiuri użyła także mięsistego weluru, z którego stworzyła komplety marynarek i spodni (nie powalające na ziemię), a także sztywej wełny, z której powstałytrapezowe sukienki.

Dodatki podbijały jedynie wojowniczy i rewolucyjny charakter kolekcji. Berety (wykonane przez Stephena Jonesa), długie kozaki, drobne wisiorki i poręczne torebki miały nie stanowić zbyt wielkich i przytłaczających ozdób, aby nie konkurować ze strojem, a jedynie być sprzymierzeńcem całej kolekcji. Chiuri po raz kolejny jawi nam się jako aktywistka, która ma na koncie nie tylko t-shirty z przesłaniem „we should all be feminist”, ale także całą garderobę, która będzie ułatwać nam deklarowanie swoich przekonań. Bardzo popieramy tak sczytne przesłanie oraz hasła, z którymi w pełni się utożsamiamy, ale nie chcielibyśmy, aby przysłaniały one niedopracowaną kolekcję oraz niedociągnięcia projektowo-konstrukcyjne.

Feministyczna koszulka Dior wesprze organizację charytatywną Rihanny

To dosyć precedensowa sytuacja, w której pierwsza kobieta na stanowisku dyrektora kreatywnego we francuskim domu mody, tak bardzo rezygnuje z kobiecości w swoich projektach. Christian Dior zawsze chciał uczynić kobiety pięknymi i szczęśliwymi, a w tych strojach to może być bardzo trudne. Niezależnie od trudnej sytuacji ekonomicznej i politycznej, w ktorej musimy nieustannie walczyć o swoje prawa, nie powinnyśmy chować się w depresyjne i pozbawione życia stroje, a wręcz jeszcze bardziej podkreślać swoją płeć. Kto powiedział, że nie można chodzić na marsze i demonstracje w falbanach?

 

ZobaczSchowaj komentarze

Antyczna Grecja w kolekcji Chanel Cruise 2018

Maj i czerwiec, czyli miesiące „między sezonami” oznaczają jedno: prezentacje przejściowych kolekcji od największych marek. Niektórzy prezentują je dość skromnie, czyli w postaci lookbooka, inni idą na całość organizując pokazy, które w takim samym stopniu stanowią święto wielkiej mody, co wydarzenie towarzyskie. Sezon „Cruise” rozpoczęło w tym roku Chanel powracając po zeszłorocznej wycieczce do Hawany w progi paryskiego Grand Palais i prezentując swoistą odę do romantycznej i antycznej Grecji.

 

Antyczna Grecja w kolekcji Chanel Cruise 2018

Dior na lokalizację swojego tegorocznego pokazu Cruise wybrał Los Angeles, Louis Vuitton japońskie Kyoto, Gucci Florencję, a dom mody Chanel po wojażach z ostatnich lat postanowił zostać w „domu” przenosząc klimat innej rzeczywistości w rodzime mury paryskiego Grand Palais. Tą „inną rzeczywistością” było nic innego jak nieco idealistyczne wyobrażenie starożytnej Grecji, któremu nadano tytuł „Nowoczesność antyczności”.

Jak więc wygląda Chanel w antycznej wersji? Lagerfeld, który wraz ze swoimi przełożonymi nie ukrywał, że decyzja o pozostaniu w Paryżu miała w dużej mierze podłoże biznesowe, a jej celem było podkręcenie rynku dóbr luksusowych osłabionego przez tragiczne wydarzenia z zeszłego roku, zaprezentował, zgodnie  z tytułem, przepiękne połączenie nie tylko nowoczesności z historią, ale też DNA marki ze stylizacjami typowymi dla Hellady. Charakterystyczny dla francuskiej marki tweed został postrzępiony i przepasany w talli grubym sznurem nawiązującym do greckiej togi, postawiono także na grube, lecz plisowane spódnice z juty i chropowate, nieobrobione dzianiny, które niejako dla kontrastu zestawiono z biżuterią niczym żywcem wyjętą z bogatej szafy króla Midasa – złotymi guzikami, misternymi haftami, biżuteryjnymi spinkami i opaskami, kolczykami w kształcie antycznej wazy, czy uwaga, fenomenalnymi okularami pokrytymi motywem złotych liści laurowych (doskonale widać je chociażby w stylizacji, którą pod koniec pokazu zaprezentowała Mica Arganaraz). Oczywiście nie mogło także zabraknąć typowych dla antycznej mody drapowań i sukienek szytych na kształt kolumny, wszystkich utrzymanych w odcieniach kości słoniowej, kremu i bieli, ale co chwilę przeplatanych granatem i czernią przypominającymi wszystkim rozmarzonym, że Chanel to nadal przede wszystkim Paryż.

Lagerfeld, który od jakiegoś czasu ewidentnie stara się otworzyć markę na młodszą klientelę (czego dowodem jest chociażby zaprezentowana w styczniu nowa torebka „Gabrielle”) nie zapomniał także o tych mniej lubujących się w klasyce i dosłownym rozumieniu antycznej elegancji. Wszystkim z nich z pewnością przypadną do gustu pokryte złotymi skórzanymi liśćmi bluzy łączone z szortami i cygaretkami, dwuczęściowe kostiumy z podwyższoną talią i łączone z przezroczystymi narzutkami czy dzianinowe sukienki tuby z przepięknie falującym gorsetem.

Cała kolekcja, którą wśród wielu modelek zaprezentowały też Ola Rudnicka, Michelle Gutknecht i Mag Cysewska, wywołuje nas wyłącznie pozytywne emocje. Do tego stopnia, że chętnie odradziłybyśmy Lagerfeldowi projektowanie ready-to-wear i skupienie się wyłącznie na kolekcjach między sezonowych, bo po prostu wychodzą mu one najlepiej.

ZobaczSchowaj komentarze

Kosmetyki w kolorach złotej, polskiej jesieni!

AA

PODKŁAD LONG STAY COVER FOUNDATION
28,96 zł

Micheal Kors

Woda perfumowana Sexy Ruby
od 229 zł

Ministerstwo Dobrego Mydła

Naturalne mydło
21 zł

Tom Ford

Olejek do ciała
359 zł

Bourjois

Rouge Velvet The lipstick
56,99 zł

Rimmel

Scandaleyes Reloaded
20,38 zł
Dzielimy się osobistymi przemyśleniami na temat mody, drobnych potknięć i wielkich gaf, małych sukcesów i spektakularnych zwycięstw osobistości tworzących świat wybiegów. Przedstawiamy własne opinie. Dajemy komentarz do aktualnych sytuacji. Poszukujemy ciekawych tematów, śledząc z uwagą bieżące wydarzenia i mając w pamięci historie ze świata mody. Nie pozostajemy obojętni wobec zmian. Bogaci w doświadczenie branżowe, tworzymy treści jakościowe z interesujących wątków. Prezentujemy nasz punkt widzenia, ale też skłaniamy do refleksji. Nigdy nie zamykamy tematu w sposób oczywisty. Zabiegamy o zachowanie marginesu wolności w treściach, gdyż cenimy różnorodność opinii i świadome, indywidualne postrzeganie mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.