Carolina Herrera pozywa dom mody Oscar de la Renta

Dwa największe amerykańskie domy mody od dawna rywalizują ze sobą o miano najbardziej wpływowego. Carolina Herrera i Oscar de la Renta to firmy, które od momentu założenia promują kobiecą elegancję, ale jednocześnie idą łeb w łeb jeśli chodzi o ekspansję rynkową. Teraz ich spór nabiera formy prawnej, ponieważ 77-letnia Herrera stara się zablokować zatrudnienie Laury Kim na stanowisku dyrektor kreatywnej w domu mody de la Renta. Sprawdźcie jakie są przyczyny i kulisy tego konfliktu.

Carolina Herrera podjęła właśnie prawne kroki w celu zablokowania zatrudnienia jej byłej projektantki Laury Kim na nowym stanowisku. Pech chciał, że Kim przyjęła ofertę pracy u bezpośredniej konkurencji, jaką jest Oscar de la Renta. Zgodnie ze światowym kalendarzem mody, Laura Kim w duecie z Fernando Garcią pokaże pierwszą kolekcję pod skrzydłami domu mody de la Renta już podczas najbliższego, nowojorskiego tygodnia mody, który odbędzie się już w lutym. Herrera chce, natomiast, aby zakaz pracy u konkurencji obowiązywał aż do kwietnia 2017 roku.

Fernando Garcia i Laura Kim 

Zgodnie z pozwem Herrery, jej dom mody miał poważne plany wobec kariery Kim. Założycielka chciała bowiem odejść z firmy i oddać pełną kontrolę nad projektami młodszej następczyni, co także wiązało się zaoferowaniem jej zarobków rzędu miliona dolarów rocznie. Kim niestety odrzuciła tę ofertę i przyjęła pracę w marce Oscar de la Renta. Co więcej, jej odpowiedź na pozew przedstawia sytuację zupełnie inaczej. Według niej, wcześniej marce nie zależało na długim zakazie konkurencji, a wręcz na szybkim opuszczeniu przez nią stanowiska pracy. Marka Herrera dopiero po ogłoszeniu nowej posady Kim rozpoczęła prawne starania o ustanowienie takiego zakazu. Sama projektantka jest zaskoczona nagłym oporem Herrery, która podobno nie była wcale zadowolona z jej pracy i nieustannie poprawiała wszystkie projekty. Dodatkowo nie była zachwycona czasem jaki poświęca rozwojowi własnej marki autorskiej – Monse.

Carolina Herrera

Zawodowe losy Laury Kim są bardzo ciekawe. Projektantka od zawsze lawirowała między tymi dwoma domami mody. Od października 2015 była konsultantką Herrery, a wcześniej przez 12 lat pracowała jako prawa ręka samego Oscara de la Renty. Mówi się, że od zawsze chciała zajmować właśnie jego stanowisko. Teraz dostała taką propozycję, więc nic dziwnego, że chce zacząć pracę jak najszybciej. Carolina Herrera, musi, z kolei, zabezpieczyć wartość intelektualną swojej firmy i ochronić ją przed jakiegokolwiek podobieństwem do innej marki.

Będziemy uważnie obserwować dalsze losy tego sporu.

 

 

 

ZobaczSchowaj komentarze

Black Friday: największe święto współczesnego konsumpcjonizmu?

Chociaż jest „czarny”, rozpala konsumentów do czerwoności. Czy Black Friday, który już dziś opanuje międzynarodowe rynki to tradycja będąca zbawieniem dla globalnego biznesu czy raczej zwykłe święto współczesnego konsumpcjonizmu?

Wdzięczność przede wszystkim

„Black Friday”, czyli „Czarny Piątek” jest pierwszym piątkiem po ulubionym święcie Amerykanów, czyli Dniu Dziękczynienia wypadającym zawsze w ostatni czwartek listopada. Zrelaksowani i najedzeni mieszkańcy Stanów nie tylko dziękują za dobro, jakie spotyka ich w życiu, ale też oficjalnie rozpoczynają zakupowe przygotowania do Bożego Narodzenie.  Oczywiście, „Czarny Piątek” absolutnie nie jest dniem wolnym od pracy. Tradycja ta jednak na tyle zakorzeniła się już w amerykańskiej (a teraz już także światowej) rzeczywistości, że wielu pracodawców przymyka tego dnia oko na to, że ich pracownicy od wypełniania raportów wolą tego dnia dać ujście swoim zwierzęcym instynktom. Skąd więc w ogóle wziął się „Czarny Piątek” i jaka była jego geneza? Na te pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi, istnieją jednak cztery dominujące teorie wyjaśniające początki tego „święta”.

Od krachu po zysk

Według pierwszej teorii, początkowo „Czarny Piątek” nie miał nic wspólnego z zakupami, a terminu tego używano w kontekście fali zwolnień, jakie masowo wykorzystywali pracownicy chcący wziąć wolne po Święcie Dziękczynienia. Teoria, która pierwsza kładzie nacisk na konsumpcyjny i biznesowy kontekst tego dnia, sięga swoją analizą aż do 1869 roku, kiedy to z powodu spekulacji giełdowych ceny złota w Stanach Zjednoczonych osiągnęły rekordowe ceny (spadły wtedy ze 160 do 130 dolarów za uncję, co wywołało lawinę na rynku finansowym). Według jeszcze innych źródeł, które chyba najbardziej poruszają temat zakupów, termin „Czarny Piątek” po raz pierwszy został użyty przez media w 1981 roku. Ostatni piątek listopada miał być dniem, w którym sprzedawcy notowali satysfakcjonujące obroty (dobre wyniki sprzedaży sklepów zapisywało się zazwyczaj czarnym tuszem – jeśli więc rachunki sklepu były „czarne”, oznaczało to, że dobrze zarabiał). Ostatnia teoria związana jest z ruchem ulicznym i, jeśli spojrzy się na dantejskie sceny jakie dzieją się tego dnia na ulicach handlowych wielkich miast, ma jak najbardziej prawo bytu. Według niej, nazwa „Black Friday” wywodzi się z lat 60., a swoje początki miała w Philadelphii. Terminu tego mieli używać funkcjonariusze i kierowcy autobusów opisując dzień, w którym w okolicy sklepów masowo tłoczyli się ludzie i powstawały ogromne korki. Brzmi znajomo? No właśnie.

„Przecenione się nie liczy”

Pomimo tego, że „Czarny Piątek” wywodzi się z rynku amerykańskiego, dziś dotyka ogólnoświatowej gospodarki i, w mniejszym lub większym stopniu, większości międzynarodowych rynków. Większość marek i sklepów internetowych oferuje tego dnia 20- lub 30-procentowe przeceny swojego asortymentu, a konsumenci, ujawniając najdziksze zakamarki swojej natury, stoją w kolejce, aby nabyć tańsze o kilkadziesiąt procent ubrania czy elektronikę. Według dostępnych statystyk, w samych tylko Stanach, aż 249 milionów osób kupuje coś właśnie w „Czarny Piątek”. W sklepach jedna osoba wydaje średnio około 380 dolarów, co oznacza, że łącznie tego dnia wydawanych jest ok. 50 miliardów dolarów, czyli ponad 200 miliardów złotych. Dla porównania, roczne dochody uwzględnione w polskim budżecie na 2016 rok, osiągnąć miały pułap 313 miliardów złotych.

Z biznesowego punktu „Czarny Piątek” na pewno pobudza gospodarkę. To dzień oficjalnie rozpoczynający sezon świątecznych zakupów  i często wykorzystywany jest jako ważny parametr do oszacowania wydatków przypadających na okres całego Bożego Narodzenia. Analitycy często postrzegają go także jako istotny wskaźnik skłonności do konsumpcji. „Black Friday” stwarza jednak także ogromne pole do badań socjologicznych i zachowań społecznych. Skuszeni wyprzedażami i upustami oferowanymi przez największe marki konsumenci nie tylko wykazują skłonności do nadmiernych wydatków (na które czasami wcale ich nie stać), ale przede wszystkim prezentują zachowania, w których upolowanie „przedmiotu marzeń” (często bowiem jest to ułuda wywołana marketingiem) jest strategiczną misją. Dantejskie sceny pod największymi domami towarowymi i na najbardziej znanych ulicach handlowych to tego dnia norma, podobnie jak całonocne kolejki lub nocowanie w namiotach rozstawionych pod witrynami sklepów. W 2012 roku na parkingu pod sklepem Walmart doszło nawet do strzelaniny, w której poszło o… miejsce parkingowe. Amerykański gigant ma zresztą „szczęście” do agresywnych klientów. W 2008 roku kobieta, która chciała kupić mocno przeceniony sprzęt elektroniczny, popryskała gazem pieprzowym innych klientów czekających w kolejce. Od 2006 roku w wyniku tego typu incydentów, podczas zakupów życie straciło aż siedmiu klientów amerykańskich sklepów, a 98 (!) zostało rannych.

Niektóre sklepy (w tym giganci tacy jak Asos, Topshop i H&M) już rozpoczęły sięgające nawet 50 procent wyprzedaże. Wiele innych także uraczy jutro swoich klientów przecenami, dlatego apelujemy nie tylko o bezpieczeństwo, ale przede wszystkim o rozwagę. Zostać zdeptanym za kupioną taniej parę butów albo 3 miesiące spłacać debet zaciągnięty na totalnie niepotrzebne torebki? Słabe.

ZobaczSchowaj komentarze

"Dress for less" odcinek 12. : zimowa stylizacja Olivii Palermo

PARFOIS

TOREBKA
119 ZŁ

BERSHKA

KURTKA
199 ZŁ

ZARA

OKULARY
69,90 zł

H&M

BUTY
74,90 ZŁ

H&M

SPODNIE
99,90 ZŁ

MANGO

KOSZULA
119 ZŁ
Najświeższe informacje. Aktualne komentarze. Sprawdzone newsy. To wszystko stanowi jeden z filarów działu mody w Fashion Post. Bazujemy na bieżących wiadomościach ściśle związanych ze światem mody. W krótkiej formie przedstawimy najważniejsze wydarzenia. Mówimy o nietypowych formach reklamy. Opowiadamy o najnowszych trendach w modzie. Zdradzamy, co noszą gwiazdy. Wtajemniczamy w sekrety modelek. Nigdy nie zostajemy w tyle. Zależy nam na szybkości przekazu. Z uwagą śledzimy serwisy branżowe, polskie i zagraniczne. Z ciekawością przyglądamy się dynamice mody. Każdy zwięzły przekaz zawiera esencję wiedzy o aktualnych wydarzeniach. Bez zbędnych słów i w przystępnej formie pozwala poznać nowe fakty.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.