Balijskie warsztaty z Anią Skurą oraz marką Triumph

Chociaż Warszawa może się pochwalić jedną palmą, a od tygodnia zmaga się z tropikalnymi upałami, miejskiemu klimatowi stolicy wciąż daleko jest do rajskiej scenerii Bali. Jednak niedawno mieliśmy okazję przez jeden dzień poczuć atmosferę zjawiskowej wyspy, a wszystko za sprawą Ani Skury, autorki bloga What Anna Wears, oraz marki Triumph, którzy wspólnie zorganizowali wyjątkowy dzień pełen balijskich atrakcji.

Balijskie warsztaty z Anią Skurą oraz marką Triumph

Niestety niewiele osób miało okazję odwiedzić Bali. Mamy nadzieję, że to się w przyszłości zmieni, ale póki co musimy zadowolić się pięknymi zdjęciami na Instagramie. Ania wspólnie z marką Triumph, której jest oficjalną ambasadorką od kilku miesięcy, postanowiła więc przywieźć namiastkę Bali do Polski, organizując całodniowe warsztaty dla swoich obserwatorek w trzech miastach: Warszawie, Krakowie oraz Wrocławiu. Pierwsze z nich odbyły się kilka dni temu w stolicy, gdzie restauracja Flaming & Co. zamieniła się w rajski lokal niczym z odległej Indonezji.

Dzień rozpoczął się od atrakcji niespodzianki, czyli przejażdżki mini cooperami po ulicach Warszawy. Ania razem z obserwatorkami, które wygrały w konkursie zorganizowanym razem z Triumphem mogły trochę pozwiedzać naszą piękną Warszawę, aby na końcu dotrzeć do celu, czyli restauracji Flaming & Co., gdzie czekało na nich balijskie powitanie oraz pierwsze warsztaty. Na początek dnia pełnego wrażeń, Ania razem z Coco Bowls  Warsaw postanowiła nauczyć dziewczyny jak zrobić idealną acai bowls z nasion chia, orzechów oraz najbardziej egzotycznych owoców. I nie musimy chyba mówić, że smakowały tak pięknie jak wyglądały.

Kolejny punkt programu był poradnikiem jak wykonać idealny flat lay. Ania podzieliła się z uczestniczkami warsztatów swoimi poradami jak robić piękne zdjęcia, co można wykorzystać do tak zwanych instagramowych układanek i sama zaprezentowała swoją kompozycję. Potem przyszła kolej na dziewczyny, które projektując najbardziej kreatywny flat lay, jednocześnie walczyły o wygraną, jaką był aparat Instax.

Zanim przeszliśmy do ostatniej części dnia, Flaming & Co. zadbał o pyszny lunch, a następnie przyszła pora na relaksującą jogę z Karoliną z Yoga Beat Studio. Dziewczyny przetestowały w akcji sportowe staniki Triumh z kolekcji Triaction, które na piątkę z plusem sprawdziły się podczas ćwiczeń, a tropikalne upały sprawiły, że naprawdę mogliśmy poczuć się jak na Bali.

Jedno jest pewne. Tego dnia na pewno nie mogliśmy narzekać na nudę oraz brak wrażeń, a jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć z minionych oraz nadchodzących warsztatów Kocham Bali z Anią (@whatannawears) oraz marką Triumph (@triumphlingerie) uważnie obserwujcie ich Instagramy!

ZobaczSchowaj komentarze

Felieton HAREL: Do trzech razy… vintage

Dawno dawno temu, przemierzając maleńkie brukselskie uliczki ,natknęłam się na jedną, wypełnioną od początku do końca ciucholandami. Wydawało mi się, że znalazłam swój raj na ziemi. Świeżo po studiach, bez stałej pracy i w dodatku za granicą odkryłam miejsca, w których będę mogła regularnie kupować fantastyczne, oryginalne ubrania. Nic bardziej mylnego. Ceny zwaliły mnie z nóg. To wtedy po raz pierwszy spotkałam się z prawdziwym vintage. Żadna „odzież zachodnia” na kilogramy, tylko prawdziwe skarby o rosnącej z roku na rok wartości. Ta moda przyszła do Polski nieco później. Potrzeba było czasu, by klient zrozumiał, że używane nie zawsze znaczy gorsze. Przedstawiam dziś trzy najciekawsze polskie sklepy tego typu.

Safripsti

Chciałoby się rzec, stary wyjadacz, bo obecny już od paru dobrych lat. Z początku funkcjonował tylko stacjonarnie, w Warszawie przy ulicy Oleandrów, obecnie świetnie sobie radzi w sieci. Był jednym z pierwszych punktów, które wprowadziły nieco życia i koloru w tej nieco zapomnianej okolicy w samym centrum. Zainspirowany francuskimi butikami vintage również nazwę bierze z Francji, mieszając słynne przekleństwo Tintina („Sapristi!”) oraz słowo „frip”, oznaczające rzecz używaną. Podobnie jak tamtejsze sklepy z używaną odzieżą, dzieli ubrania na nie do końca typowe kategorie. Znajdziemy tu np. cały szereg „marinieres”, czyli bluzek w paski, „chanelek”, czyli tweedowych pudełkowych żakietów, ciuchy grupowane są też pod kątem użytego materiału (kaszmir, jedwab, flanela). Jeśli w Zarze wykupią nam wyczekany model „bomberki” czy szerokie dżinsy, śmiało możemy uderzać do Safripsti. One czekają tam na nas od miesięcy.

Volupte

Najmłodszy z prezentowanych sklep, ruszył kilka miesięcy temu, natychmiast zaznaczając wybraną przez siebie estetykę. Prowadzi go Marianna Grzywaczewska, założycielka i właścicielka Cloudmine – kameralnego butiku online słynącego z wysmakowanych wyborów. Każdy dostępny ciuch znajduje sama, na perełki vintage poluje w różnych sekretnych miejscach, zaskakując zdobyczami. Wełniany garnitur Kenzo, bluzka z falbaną Miu Miu, skórzany worek Bottega Veneta, ale też rzeczy bez znanych metek, wykonane ze szlachetnych materiałów i wspaniale uszyte – tak się zaczęło. Liczy się jakość, nie ilość, więc klientki Volupte nigdy nie zostaną zarzucone byle czym, a strona zapełniona dla zasady.  Od miesiąca Volupte działa również stacjonarnie, dzieląc przestrzeń z Cloudmine na warszawskiej Saskiej Kępie (Paryska 17).

Zdjęcia exclusive dla FashionPost

Pyskaty zamsz

Tu poczujemy się jak w samym centrum tygodnia mody. Na świetnie przygotowanej stronie znajdziemy starannie wybrane produkty wystawiane za pośrednictwem sklepu na zasadzie komisu. Torebki Saint Laurent, buty Celine, marynarki Ralph Lauren, dżinsy All Saints – klasyki ostatnich lat pojawiają się i równie szybko znikają – bo platforma ma swoje stałe wielbicielki, które nawet przez moment nie ociągają się z decyzją o zakupach. Każdy nadesłany przedmiot przechodzi weryfikację autentyczności oraz jakości. Nie ma więc ryzyka, że trafimy na rzecz zniszczoną lub niezgodną ze zdjęciem. Pyskaty Zamsz korzysta z pomocy wykwalifikowanych specjalistów, a jeśli nie jest w stanie potwierdzić rzeczywistego pochodzenia ubrania czy dodatku, po prostu nie wstawia go na stronę. Uczciwie i z sensem.

ZobaczSchowaj komentarze

15 modnych puchówek, które ogrzeją cię w tym sezonie!

EDYTA JERMACZ

KURTKA
500 ZŁ

MMC

PŁASZCZ
2500 ZŁ

TOPSHOP

KURTKA
OK. 300 ZŁ

NEW LOOK

KURTKA
ok.160 zł

H&M

KURTKA
199 ZŁ

H&M

KURTKA
399 ZŁ
Dzielimy się osobistymi przemyśleniami na temat mody, drobnych potknięć i wielkich gaf, małych sukcesów i spektakularnych zwycięstw osobistości tworzących świat wybiegów. Przedstawiamy własne opinie. Dajemy komentarz do aktualnych sytuacji. Poszukujemy ciekawych tematów, śledząc z uwagą bieżące wydarzenia i mając w pamięci historie ze świata mody. Nie pozostajemy obojętni wobec zmian. Bogaci w doświadczenie branżowe, tworzymy treści jakościowe z interesujących wątków. Prezentujemy nasz punkt widzenia, ale też skłaniamy do refleksji. Nigdy nie zamykamy tematu w sposób oczywisty. Zabiegamy o zachowanie marginesu wolności w treściach, gdyż cenimy różnorodność opinii i świadome, indywidualne postrzeganie mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.