Wizja mrocznych czasów w kolekcji Balenciaga wiosna-lato 2018

Jeśli ktokolwiek po zobaczeniu najnowszej kolekcji Balenciagi doszedł do wniosku, że zdecydowanie więcej jest w niej Demny Gvasalii, a mniej motywów charakterystycznych dla twórczości założyciela marki, miał całkowitą rację. Taki był zresztą cel i punkt wyjścia gruzińskiego projektanta, który zaczął czuć, że „ciągłe składanie hołdów Cristobalowi go hamuje”. Jak więc prezentuje się kolekcja, której bliżej do estetyki Vetements niż Balenciagi i jak Gvasalia przełożył na nią swoje autorskie widzenie mody?

Wizja mrocznych czasów w kolekcji Balenciaga wiosna-lato 2018

Mniej Cristobala, więcej Demny – tak w kilku słowach można podsumować najnowszą kolekcję Balenciagi, którą pokazano zaledwie kilka dni po zaprezentowaniu światu nowego logo. Po kilku sezonach balansowania pomiędzy autorską estetyką, którą znamy doskonale z Vetments a inspiracją motywami charakterystycznymi dla dziedzictwa Balenciagi, przyszła pora na minimalną zmianę kierunku i swego rodzaju powrót do korzeni. Nie oznacza to jednak, że Gvasalia poszedł na łatwiznę – jako projektant, którego twórczość stanowi zdecydowanie wyraźniejszy komentarz do rzeczywistości niż ma to miejsce w przypadku wielu jego kolegów „po fachu”, w sezonie wiosna-lato 2018 daje upust swoim społeczno-politycznym niepokojom, mrocznej stronie i, jak zwykle, miksowaniu mody wysokiej ze sztuką użytkową.

Przykład? Czółenka naszpikowane punkowymi kolcami (z nich chyba najbardziej zadowolony był projektant), kultowe już, spandexowe kozaki we wzory imitujące te znane z wygaszaczy ekranów, czy buty i sukienki z motywem dolarowych banknotów. Jeśli te ostatnie dla wielu mogły stanowić uosobienie kiczu i tandety, to Gvasalia osiągnął swój cel. Każdy, kto trochę zna jego twórczość wie bowiem, że to z rzeczywistości (z całą jej brzydotą i bezguściem), czerpie on najwięcej inspiracji i to z niej czyni punkt wyjścia do tworzenia wycenianych na kilka tysięcy euro projektów grając trochę na nosie wszystkim ofiarom mody gotowym zapłacić krocie za, przykładowo, celowo pobrudzone buty. To jednak nie koniec – w kolekcji na wiosnę-lato 2018 znalazły się także logowane nerki (już teraz przewidujemy, że będą masowym hitem), paski zrobione z „tanich” breloczków sprzedawanych na każdym kroku w Paryżu czy… crocsy, które w wersji a’la Gvasalia zyskują masywną platformę i, co zobaczymy zapewne za kilka miesięcy, tytuł ulubionych butów fashionistek.

Gvasalia na zupełnie nowy poziom wniósł także swoje uwielbienie dla warstwowości i wynikającej z niej funkcjonalności: dopasowane topy przyszyto do bieliźnianych, jedwabnych sukienek, serca gości podbiło połączenie dżinsowej kurtki i płaszcza, a okrycia zarzucone na szyję sprawiają, że już nie możemy doczekać się, by zobaczyć, jak zinterpretują je najbardziej żądne nowości fashionistki.

Gruziński projektant może śmiać się z branży mody i szydzić z niej jak tylko chce, a ona, niczego nieświadoma i niezwykle pokorna, zawsze wraca po więcej. Czy to już uzależnienie?

ZobaczSchowaj komentarze

Amerykanie w Paryżu, czyli pokaz Proenza Schouler wiosna-lato 2018

Kiedy duet Proenza Schouler ogłosił, że nie tylko w następnym pokazie połączy kolekcję regularną i pre-fall, ale przede wszystkim zorganizuje go w Paryżu, a nie, jak do tej pory w Nowym Jorku, reakcje jego fanów były podzielone. Jedni nie wyobrażali sobie nowojorskiego tygodnia mody bez tej na wskroś amerykańskiej marki, drudzy zgodnie twierdzili, że projekty Lazaro Hernandeza i Jacka McCollough zdecydowanie wyróżniały się swoim artyzmem na tle bardziej normcore’owych rodaków i że ich zamiłowanie do łączenia mody ze sztuką zdecydowanie bardziej pasuje do paryskiej estetyki. O tym, jak poradzili sobie z wymagającą francuską publicznością mogliśmy przekonać się wczoraj, kiedy to jako jedna z trzech amerykańskich marek, zaprezentowali swoją najnowszą kolekcję w czasie trwającego właśnie tygodnia haute couture.

Amerykanie w Paryżu, czyli pokaz Proenza Schouler wiosna-lato 2018

Hernandez i McCollough nie są jedynymi pasażerami tego istnego modowego transatlantyku, którzy po latach stałej obecności na tygodniu mody w Nowym Jorku postanowili spróbować swoich sił w, jakby na to nie patrzeć, bardzo wymagającym pod wieloma względami Paryżu. Obok nich, ze swoimi projektami do stolicy Francji przyjechały siostry Mulleavy z Rodarte oraz Monique Lhullier, czyli twórcy, którzy co sezon prezentowali w Nowym Jorku znacznie bardziej artystyczną wizję mody niż ich tamtejsi koledzy po fachu. Decyzja o pożegnaniu ojczyzny nie była jednak jedynym ważnym krokiem na jaki zdecydowali się projektanci – zgodnie z zapowiedziami postanowili oni bowiem połączyć prezentację kolekcji pre-fall z tą na wiosnę 2018 i dodatkowo pokazać ją podczas tygodnia mody haute couture. Odważnie.

Twórcy Proenzy Schouler uwielbiają kobiety – to one są ich największym natchnieniem i inspiracją, to im swoją nazwę zawdzięcza także marka (jest ona zlepkiem panieńskich nazwisk matek projektantów). Nic więc dziwnego, że w najnowszej kolekcji pełno było rozmaitych wymiarów kobiecości, począwszy od iście romantycznego i delikatnego, przez utrzymany w klimacie retro, aż po nieoczywisty, w którym monochromatyczność i siła konstrukcji mieszała się z wyrazistą koronką i przezroczystościami.

Najnowsze propozycje, które plejada ulubionych modelek projektantów (w tym także Polka, Michelle Gutknecht) zaprezentowała w  lycée Jacques-Decour w 9. dzielnicy Paryża były przepięknym połączeniem charakterystycznych dla marki środków artystycznego wyrazu z elementami francuskiego rękodzieła, którymi McCollough i Hernandez ewidentnie chcieli złożyć hołd typowo paryskiemu krawiectwu. Większość sylwetek sprawiała wrażenie niezwykle eleganckich, ale nie brakowało im jednak luzu i zadziorności. Mimo szerokiego zastosowania wieczorowych ozdobników w postaci drobnych falbanek, piór, przezroczystości i koronek nie były one absolutnie sztywne i niedostępne – potwierdza to zresztą fakt, jak dobrze komponowały się z płaskimi i zakończonymi szpicem klapkami. Na wybiegu nie mogło oczywiście zabraknąć elementów stałego repertuaru Proenzy Schouler: wyrazistej, ostro ciętej konstrukcji, asymetrii, buduarowych elementów, którym dzięki wykorzystaniu skór daleko było jednak do pretensjonalności, czy fenomenalnych żakietów z ekstremalnie podkreśloną talią. Nad tymi ostatnimi piały z zachwytu wszystkie fashionistki, już teraz prognozujemy więc, że okrycia wierzchnie z metką (nadal) amerykańskiej marki będą niekwestionowanym hitem.

Swoje, zaskakujące dla wielu, decyzje, duet Proenza Schouler uzasadniał chęcią zwiększenia sprzedaży i globalnej rozpoznawalności. Jesteśmy pewni, że swoją najnowszą kolekcją projektanci pokazali, że zasługują na to jak nikt, a my nie pogniewalibyśmy się, jeśli zostaliby w Paryżu na stałe.

 

ZobaczSchowaj komentarze

Najgorętsze nowości z sieciówek: listopad 2017

TOPSHOP

SUKIENKA
ok. 300 zł

TOPSHOP

JEANSY
ok. 625 zł

H&M

SPODNIE
999 zł

H&M

SPÓDNICA
199 zl

ZARA

SWETER
139 zł

ZARA

BUTY
219 zl
Dzielimy się osobistymi przemyśleniami na temat mody, drobnych potknięć i wielkich gaf, małych sukcesów i spektakularnych zwycięstw osobistości tworzących świat wybiegów. Przedstawiamy własne opinie. Dajemy komentarz do aktualnych sytuacji. Poszukujemy ciekawych tematów, śledząc z uwagą bieżące wydarzenia i mając w pamięci historie ze świata mody. Nie pozostajemy obojętni wobec zmian. Bogaci w doświadczenie branżowe, tworzymy treści jakościowe z interesujących wątków. Prezentujemy nasz punkt widzenia, ale też skłaniamy do refleksji. Nigdy nie zamykamy tematu w sposób oczywisty. Zabiegamy o zachowanie marginesu wolności w treściach, gdyż cenimy różnorodność opinii i świadome, indywidualne postrzeganie mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.