Ania Jagodzińska zdradza przepis na idealną sylwetkę i dobre samopoczucie

Była twarzą kampanii marek takich jak Louis Vuitton, DKNY, Dior, Dolce & Gabbana, Calvin Klein oraz Tom Ford. Miała sesje okładkowe w najbardziej prestiżowych magazynach o modzie, w tym, jako jedyna Polka, amerykańskim wydaniu „Vogue’a”. Od roku regularnie odwiedza Polskę z powodu otwarcia własnej wegańskiej restauracji na warszawskiej Saskiej Kępie. Tylko nam, Ania Jagodzińska zdradza swoje sposoby na zdrowie, idealną sylwetkę i świetne samopoczucie. Sprawdźcie koniecznie jak dba o siebie pierwszoligowa polska supermodelka.

Jak się odżywiasz, jaki jest twój sposób na zdrowa dietę?
Odżywiam się w bardzo prosty sposób – staram się świadomie decydować o tym, czym napełniam w swój organizm. Przede wszystkim staram się wyczuwać, czego faktycznie potrzebuję. Zawsze zastanawiam się, czy dany produkt da mi odpowiedni zastrzyk energii, tak, abym mogła wytrwać na sesji zdjęciowej 10-12 godzin. Unikam produktów, które jedynie szybko podnoszą poziom cukru we krwi. Dodatkowo jestem weganką, co oznacza, ze nie jem mięsa, ani żadnego nabiału. Uważam, że im mniej składników w danym produkcie, tym jest to dla mnie lepsze. Zwracam także uwagę na daty przydatności – im krótsza, tym lepiej. Staram się wybierać żywność sezonową.

Są takie produkty, którym nie możesz się oprzeć?
Jesteśmy tylko ludźmi, dlatego jem desery oraz czekoladę. Czasami zdarza mi się zjeść chipsy. Trzeba świadomie podchodzić do odżywania się. Przede wszystkim nie należy robić sobie wyrzutów sumienia, bo wtedy wytwarzamy hormon stresu i nasz proces spalania oraz metabolizm są o wiele dłuższe. Jak już grzeszymy to grzeszymy, nie robimy z tego powodu dramatu.

Ania Jagodzińska w kampanii perfum Toma Forda

Wiem, że jesteś aktywną osobą, co trenujesz?
Często jeżdżę na rowerze, ale aktywnością numer jeden jest u mnie joga. Jak jestem w Nowym Jorku lubię długie piesze wędrówki poza miastem, w butach sportowych i z plecakiem. Nie jestem osobą, która nawet na wakacjach wyleguje się na plaży.

A czy udaje ci się aktywnie spędzać czas w Warszawie?
Tak, zdecydowanie. Mam tu swoją trenerkę jogi, która przychodzi do mnie do domu na sesje. Mój pobyt w Warszawie zawsze wiąże się z pracą nad nowymi projektami, udoskonalaniem restauracji „Think Love Juices” oraz pracą nad menu, także relaks jest tak samo ważny jak praca.

Jakie są twoje triki urodowe?
To przede regularne picie wody i nawadnianie organizmu od środka. Tak jak mówiłam, zdrowe odżywianie się z pewnością zaprocentuje. Jeżeli mamy problemy z cerą lub trądzikiem, to też wynika to z tego co jemy, pijemy, i jak organizm reaguje na to. Zawsze zwracam uwagę na pokarm i wodę podczas lotów. Bardzo ważne jest zmywanie makijażu wieczorem – jestem osobą, która nie zaśnie w makijażu, bo czuję się zwyczajnie brudno. Staram się zaczynać dzień od szklanki wody z cytryną, krótkiej medytacji i przypomnienia sobie o 5. rzeczach, za które jestem wdzięczna. Takie „triki” zawsze budują emocjonalnie.

Jako twarz kalendarza Yes 2011

Dużo podróżujesz. Co ze sobą pakujesz jadąc w podróż?
Lubię kosmetyki La Prairie – bardzo dobrze współgrają z moją skórą. Często kupuje olejki do twarzy, lubię też kosmetyki naturalne oraz te przepisane przez mojego dermatologa. Jestem zwolenniczką rozpoczęcia pielęgnacji od wizyty u specjalisty, który pozna nasze potrzeby i dobierze odpowiednią pielęgnację do cery oraz stylu życia.

Każda kobieta miewa słabsze dni. Co robisz w takiej sytuacji?
W takie dni moimi sprzymierzeńcami są: suchy szampon, czapka dżokejka i ciemne okulary. A jak temu zaradzić? Tak jak mówiłam wcześniej – czasami wystarczy wziąć głęboki oddech. Ludzie często nie widzą tego, że źle się czujemy, czy mamy gorszy dzień, nie zauważają tego. Dlatego my sami nie powinniśmy tego podkreślać, bo wtedy skupiamy uwagę na tym, co nie funkcjonuje.

Mówisz dużo o medytacji i zdrowym trybie życia. Jak to się wpisuje w twoje funkcjonowanie w dzisiejszym szybkim świecie? Jaki jest twój sposób, aby nie oszaleć w tym wszystkim?
Bardzo na luzie podchodzę do Instagrama. Nie jestem osobą, która chce zyskać jak najwięcej lajków, dlatego nie dodaję wielu hashtagów – jest to dla mnie troszeczkę nienaturalne. Staram się go prowadzić zgodnie ze sobą, ze swoją naturą. Dla mnie zrobienie selfie to nie taka prosta sprawa. Czasem wydaje mi się, że jestem z innego pokolenia i dlatego tak ciężko mi to przychodzi.

Ania jako Aniołek Victoria’s Secret

Co zebrałabyś na bezludną wyspę?
Z całą pewnością psa Salwadora. Mam bzika na jego punkcie. Mieszka w Polsce, dlatego tak często tutaj jestem. Moja mama się śmieje, że jak dzwonię, to zamiast zapytać się co u niej słychać, częściej dopytuję o psa. On jest maskotką „Think Love Juices”.

Jakie masz marzenie zawodowe?
Codziennie stawiam swoją poprzeczkę bardzo wysoko. Chciałabym zdobyć prestiżowy kontrakt kosmetyczny. Dążę to realizacji tego celu krok po kroku.

 

Jeśli chcecie dowiedzieć jaka jest ulubiona rzecz Ani Jagodzińskiej, którą zawsze zabiera w każdą podróż, przeczytajcie ten tekst.

ZobaczSchowaj komentarze

Igrzyska Olimpijskie w Rio: największe domy mody projektują dla olimpijczyków

Sportowcy wychodzący na stadiony kojarzą nam się wojownikami, a czasami wręcz z superbohaterami. Ich stroje mają podkreślać bojowe nastawienie w walce o podium i często są równie ważne jak zdobyte medale. Specjalnie dla nich projektują marki znane i projektanci, cenieni na rynku mody od wielu lat. Zobaczcie komu przypadł ten zaszczyt w tegorocznej Olimpiadzie w Rio.

Igrzyska Olimpijskie w Rio: największe domy mody projektują dla olimpijczyków
Ralph Lauren – U.S.A.
Marka rozpoczęła współpracę z marka w 2008 roku po wygranym przetargu. Po raz pierwszy ubrali team U.S.A. na igrzyska zimowe 2010 i letnie 2012. Ta druga kolekcja była wyprodukowane w Chinach, co poskutkowało protestem kongresu, który zarzucił marce, że nie promuje rodzimego rynku. Od tej pory wprowadzono legislacje, która nakazuje, że ubrania muszą być produkowane w Stanach. Dlatego w tym roku podziwiamy klasykę w barwach narodowych – są to koszulki polo zestawione z dopasowanymi spodniami i szortami.

Polską reprezentację ubiera, po raz czwarty, marka 4F, która zaprojektowała także kolekcje dla Łotwy i Serbii. W maju mieliśmy okazję zobaczyć stroje olimpijskie podczas efektownego pokazu mody w Centrum EXPO XXI. Przygotowano stroje zarówno na otwarcie, jak i na zawody, a także kolekcję codzienną. Dla naszej reprezentacji 170. olimpijczyków, wyprodukowano 650 zestawów odzieży. Każdy zestaw to około 70. elementów. Jeżeli chodzi o kolorystykę, to poza bielą, zastosowano intensywną czerwień oraz liczne odblaski. Wzory są dynamiczne, nie ma szwów, wykorzystano najlepsze jakościowo, oddychające materiały.

Kolekcja olimpijska 4F

Kolejnym plusem są technologie: szybkoschnące o powiększonej powierzchni włókien, antybakteryjne uwalniające od bakterii i przykrego zapachu oraz chłodzące pomagające utrzymać optymalną temperaturę ciała podczas uprawiania sportu. My jednak, idąc tropem zachodnich marek, zastanawiamy się, jak wyglądałaby kolekcja zaprojektowana przez jednego z naszych projektantów z segmentu premium. Zdecydowanie w tej roli widzielibyśmy Mariusza Przybylskiego. Jego dynamiczne z kolekcji „White Wolf” czy „Wild at Heart” udowadniają, że propozycje w podobnym duchu mogłyby świetnie sprawdzić się na arenach Tokyo w 2010 roku.

ZobaczSchowaj komentarze

Stylowa zima w mieście

VANS

BUTY
259 ZŁ

TOPSHOP

FUTRO
509 ZŁ

H&M

SPODNIE
55,90 ZŁ

H&M

GOLF
199,90 ZŁ

&OTHER STORIES

TOREBKA
OK. 450 ZŁ

VETEMENTS

SKARPETY
OK. 320 ZŁ
.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.