21-letnia Kendall Jenner została ogłoszoną „modową ikoną dekady”. Serio?

Właśnie ogłoszono, kto niebawem na gali Fashion Media Awards w Nowym Jorku dostanie tytuł „Fashion Icon of the Decade”. Laureatką ma zostać 21-letnia modelka Kendall Jenner. Czy mam przez to rozumieć, że zaczęła wyznaczać trendy i być modową wyrocznią w wieku 11 lat?

Świat mody od dawna stanął na głowie i chyba wszyscy o tym wiemy. Do pokazów zatrudnia się osoby, które są znane z bycia dziećmi znanych rodziców (pozdrowienia dla duetu Dolce & Gabbana), a modelki na inne wybiegi zatrudnia się nie na podstawie portfolio, doświadczenia czy typu urody, a ilości obserwatorów na Instagramie. Słowo „influencer” stało się przekleństwem naszych czasów i sprawiło, że doświadczenie, wiedza i dokonania ostatecznie zeszły na dalszy plan, by ustąpić kreacji, PR-owi i budowaniu rzeczywistości, która istnieje tylko na potrzebę kilku ujęć w sieci.

Chyba w takich właśnie kategoriach należy rozpatrywać tytuł „Fashion Icon of the Decade”, który w tym roku na oficjalnej gali jeszcze we wrześniu ma dostać Kendall Jenner. Przypomnijmy, że Kendall jest 21-letnią dziewczyną, która zyskała sławę dzięki swojej przyrodniej siostrze Kim Kardashian i jej seks-taśmie z podrzędnym piosenkarzem ukrywającym się pod pseudonimem Ray J, który ostatnią płytę wydał siedem lat temu, a ostatnio zasłynął tym, że po tygodniu zrezygnował z udziału w 19. edycji reality show „Celebrity Big Brother”.

To oczywiście osoby będące gdzieś obok Kendall i nie można na ich podstawie budować opinii o modelce, lecz pokazuje to w jaki sposób i w jakim otoczeniu zyskała ona popularność. Umówmy się – nie są to sfery, w których chciałaby się poruszać zdrowa, ambitna jednostka. Nowa „Fashion Icon of the Decade” oczywiście nie miała wyboru, bo historii i rodziny się nie wybiera, a w reality show „Z kamerą wśród Kardashianów” wielokrotnie widzieliśmy jej zdystansowanie wobec rodzinnych dramatów i intymnych szczegółów pokazywanych publicznie. Pamiętajmy jednak, że to m.in. dzięki temu zamieszaniu Kendall stała się tak rozpoznawalna, a co za tym idzie – świetnie opłacana.

Czy uznanie 21-latki „modową ikoną dekady” nie jest przypadkiem ostatecznym udowodnieniem, że już nikomu nie chodzi o talent, doświadczenie i charyzmę, a lajki, słupki statystyk i liczby obserwatorów? Z pewnością nie, nie można uogólniać w drugą stronę. W przemyśle modowym wciąż jest wielu wizjonerów i prawdziwych kreatorów, którzy stawiają na idee, dokładność i filozofię, a nie tylko na dużą ilość selfie w sieci. Być może warto więc przy okazji uhonorowania Kendall i jej dziesięciolecia wpływania na branżę mody (!) zwyczajnie poszukać głębiej niż na okładkę amerykańskiego „Vogue’a”? Ten ostatni stracił na prestiżu, bo poddał się modzie na bylejakość i sezonowość. Fashion Media Awards jak widać dosięgła ta sama choroba. To jednak nie koniec świata, zbyt różnorodny i bogaty on jest, by młoda Jenner miała nas do niego zniechęcić.

PS. A kto w takim razie zamiast Kendall, bo autor w mojej osobie najwyraźniej lubi narzekać? Rihanna, do której mam ambiwalentny stosunek czy Miley Cyrus z jej głośnymi, lecz spójnymi metamorfozami wydają się o wiele bardziej zasłużonymi twórczyniami popkultury niż zaczynająca tak naprawdę swoją przygodę Jennerówna.

ZobaczSchowaj komentarze

Sara Geurts, modelka z rzadką chorobą skóry, podbija Instagram

W dobie wszechobecnego botoksu i pogoni za pięknem, gładkością i witalnością Sara Geurts dzięki swojej wrodzonej chorobie wyrasta na prawdziwą buntowniczkę. Jej zdjęcia szturmem podbijają Internet, choć jej samej początkowo zależało tylko na jednym – samoakceptacji.

Sara nie miała łatwego życia. W szkole średniej była przedmiotem kpin i szyderstw do tego stopnia, że wpadła w depresję. Wszystko przez rzadką chorobę genetyczną, która wyróżniała ją na tle rówieśników. Zespół Ehlersa-Danlosa (EDS), bo na to schorzenie cierpi Geurts, charakteryzuje się nadmierną elastycznością skóry oraz stawów. Wynika to z wysokiego stężenia kolagenu i niestety nie ma obecnie na to lekarstwa.

Skóra Sary rzeczywiście wygląda na bardzo elastyczną, przez co 26-letnia dziewczyna ma już, co charakterystyczne dla ludzi z EDS, zmarszczki pokrywające ciało. Te ostatnie nie są jednak zbudowane tak, jak u przeciętnej osoby, bo przez elastyczność właśnie tworzą raczej równomierne linie.

Te ostatnie właśnie budzą wielkie zainteresowanie. Sara, która kilka lat temu walcząc o akceptację samej siebie zdecydowała się na sesję zdjęciową w bieliźnie, dziś nie wstydzi się żadnej zmarszczki. – One mnie określają. Każda z nich sprawia, że jestem piękna – mówi dziś modelka, której profil na Instagramie cieszy się bardzo dużą popularnością. Geurts dostaje dużo komentarzy chwalących jej odwagę, jednak nie chodzi jej o sławę czy skupienie uwagi na sobie. – Chcę, by ludzie zobaczyli, że piękno ma wiele twarzy i udowodnić, że niedoskonałości mogą być atutem – tłumaczy.

Przyznajemy: nas przekonała.

ZobaczSchowaj komentarze

Święta 2017: prezenty dla millenialsów

NETFLIX

SUBSKRYBCJA NETFLIKSA
30-50 ZŁ

ASOS

OKULARY
OK. 60 ZŁ

VANS

BUTY
OK. 200 ZŁ

AMAZON

GRA
OK. 100 ZŁ

FRESH'N'REBEL

POWERBANK
79 ZŁ

JUICY COUTURE

DRES
OK. 500 ZŁ
Dzielimy się osobistymi przemyśleniami na temat mody, drobnych potknięć i wielkich gaf, małych sukcesów i spektakularnych zwycięstw osobistości tworzących świat wybiegów. Przedstawiamy własne opinie. Dajemy komentarz do aktualnych sytuacji. Poszukujemy ciekawych tematów, śledząc z uwagą bieżące wydarzenia i mając w pamięci historie ze świata mody. Nie pozostajemy obojętni wobec zmian. Bogaci w doświadczenie branżowe, tworzymy treści jakościowe z interesujących wątków. Prezentujemy nasz punkt widzenia, ale też skłaniamy do refleksji. Nigdy nie zamykamy tematu w sposób oczywisty. Zabiegamy o zachowanie marginesu wolności w treściach, gdyż cenimy różnorodność opinii i świadome, indywidualne postrzeganie mody.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.